13 upadków na ostatnim kacu

Powiedzmy sobie wprost: kac jest smutną rzeczywistością, do której trzeba przywyknąć. Nie jest mi to stan nieznany, lecz wciąż na nowo fascynują mnie wszystkie czynności, jakich podejmujemy się dzień po alkoholizacji. Mam wrażenie, że w pełni trzeźwy i sprawny człowiek w życiu by się ich nie podjął.

Dziś – z perspektywy dnia po kacu – postanowiłem opisać, co wyprawiałem przez całą długą niedzielę. Działo się jak cholera.

1. Obejrzenie całej pierwszej serii kreskówek o Scoobym Doo z 1969 roku.
2. Przeczytanie dziesiątków artykułów, które w żaden sposób mnie nie dotyczą i normalnie nie zwracają mojej uwagi, np. o tym, że można już pobrać Androida 7.0 Nougat na Huaweii P9. Dodam tylko, że od lat jestem szczęśliwym posiadaczem iPhone’a.
3. Analiza zdjęć satelitarnych z granicy Korei Północnej i Południowej.

4. Wypicie jakiś siedmiu litrów wody z kranu, spożycie trzech saszetek Orsalitu, tabletki na ból głowy, Manti, trzech rozpuszczalnych witamin C, dwóch rozpuszczalnych magnezów oraz oczywiście Xanaxu.
5. Upieranie się przy zamówieniu frytek do wielkiego hamburgera i oczywiście braku na nie miejsca.
6. Mimo mdłości zjedzenie zimnych, przesolonych frytek.
7. Kilkukrotny atak paniki, który płynnie przechodził w histeryczny śmiech spowodowany tym oto dowcipem.

8. Odbycie rozmowy telefonicznej z przyjaciółką, z której prawie nic nie pamiętam.
9. Napastowanie Ryby i (nieudolne) żądanie od niego, by ciągle był słodkim, pluszowym szaliczkiem, który będzie mnie ogrzewał.
10. Obiecanie sobie w głębi ducha, że wtorkowa wizyta u dietetyczki to będzie nowe rozdanie w moim życiu.
11. Odnalezienie w torbie wina wlanego do butelki po wodzie mineralnej.
12. Poważne rozważania czy wypicie tego wina nie wpłynęłoby dobrze na moje samopoczucie.
13. Ostateczne zaśnięcie przy drobnej pomocy kolejnej tabletki, a później śnienie o tym, że zrywam się z WF-u w gimnazjum.

Udało się, znowu przeżyłem.

Komentarze: