Backstreet's back!

Zawsze chciałem wziąć udział w wielkim amerykańskim widowisku muzycznym na miarę koncertów Britney Spears. I nic to, że z playbacku, że lekki fałsz i banalne melodie. Chciałem przepychu, fajerwerków, wizualizacji i tańców synchronicznych. Mój problem polega na tym, że bardzo, ale to bardzo nie lubię nastolatków. Ci z kolei okupują koncerty wszystkich moich idoli: Rihanny, Justina Biebera czy Katy Perry. Pisk oraz rozpychające się, pijane dwoma piwami dziewczyny skutecznie mogą zniszczyć górę estetycznych doznań, jakiej od dawna byłem łakomy.

I w tym momencie pojawiła się informacja o koncercie Backstreet Boys. Szybka kalkulacja i wiedziałem już, że tam będę mógł poczuć się jak w domu: średnia wieku będzie wahała się w okolicach trzydziestki i prawdopodobnie nikt nie wyleje na mnie rozwodnionego piwa. Tak też było. Ciekawe, że granica dolnej granicy wieku nie przekraczała dwudziestego roku życia (poza Maćkiem Musiałem), lecz rozmach stylizacyjny był różnorodny. Nie zabrakło panów w ortalionowych dresach, ludzi w bojówkach i glanach, par homo- i heteroseksualnych, a także studentek, na oko, z Akademii Górniczo-Hutniczej. Nieważne jak wyglądałeś, czym się dziś zajmujesz i jakie masz poglądy. Ważne, że w latach 90-tych ćwiczyłeś razem z niemiecką Vivą układy Backstreetów i znasz słowa do „I Want It That Way”.

Istotną rzecz zauważył także mój kolega Michał Skierski, który również bawił się wczoraj na Torwarze: „Zbiorowa histeria łechtaczek (i nie tylko) właśnie przeszła do historii. Chłopaki z BSB robią dla tych wszystkich kobiet więcej terapeutycznej roboty niż Kaszpirowski, Chodakowska i producenci agresywnych push up’ów razem wzięci. Gdy Nick mówił „Girls, you’re beautiful!”, w zapomnienie odchodzą: cellulit, PlayStation ich byłego chłopaka i obrzydliwa w smaku Coca-Cola Light. Świat w końcu ma smak lukrowanej babeczki, bitej śmietany i pachnie lawendą, a ich przyszły facet, ma bardziej sześciopak na brzuchu, niż w reklamówce z Biedronki.

Walory artystyczne? Dajmy sobie spokój. Choć na chwilę po prostu bawmy się dobrze, zapominając o hipsterskich manifestach, wrażliwych peanach postnowoczesnej rzeczywistości czy twerkingu w imię kobiecej wolności. Wszyscy jesteśmy sentymentalni, a chłopcy z Backstreet Boys świetnie o tym wiedzą.

1796624_415558088579717_242841_n 1898099_415558085246384_1549339864_n 1904112_415558118579714_30790961_n 1780708_415558125246380_247892471_n 1948078_415558155246377_2025381927_nWszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Marcela Lady.

PS. Co ciekawe, wkroczyłem już w wiek, gdzie wykupuję na czas (bo zabraknie) bilety na koncert organizowany przez Radio Złote Przeboje. Radość, nie starość!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *