Buty w kolorze homofobii

Zamarzyłem sobie, że wreszcie – pierwszy raz od jakiś dziesięciu lat – kupię buty sportowe. Sportowe, czyli nie srebrne pantofle, lakierki, a nawet Vansy czy Conversy. Miało być klasycznie: Nike, Adidas czy Reebook, New Balance’y już nie odkąd połowa dresiarzy buja się w nich po Mazowieckiej.

Nie jestem fanem kupowania przez Internet – muszę wszystko dotknąć, przymierzyć, sprawdzić – zupełnie jak z chłopakami. Wybrałem się więc do świątyni mody komercyjnej, a więc Złotych Tarasów. I tu zaczęły się schody, choć nie te ruchome – swoją drogą czy naprawdę muszą być tak wąskie?

Pierwszy sklep, który zaliczyłem to był Adidas. Wszedłem tam w typowym dla mnie stroju, a więc kok na głowie (ponoć niemodny…), czerń absolutna z elementami sado maso plus złoty kajdan układający się w napis „Tokyo”. Przyzwyczaiłem się, że co większe buractwo jest zafascynowane, delikatnie pisząc, moją stylówą, ale pomyślałem, że jak idę do najbardziej obleganego centrum handlowego, a do tego do sklepu, który ma długą, międzynarodową tradycję, to zostanę obsłużony jak pozostali klienci.

Myliłem się. Po kilku sekundach konsternacji ze strony pracowników, stałem się osobą niezauważalną. Do wszystkich innych podchodzono, pytając o pomoc, rozmiar, proponując fasony, lecz mnie jakby nie było. Nikt nie odważył się powiedzieć coś homofobicznego, czy też choćby uśmiechnąć się w ten obrzydliwy sposób, który znają chyba wszystkie nieheteroseksualne osoby w Polsce, lecz dano mi do zrozumienia, że nie jestem tu mile widziany. Wyszedłem więc. Ciekawe czy smutni panowie tam pracujący zdają sobie sprawę, że Tom Daley – wyoutowany sportowiec – jest twarzą firmy, w której pracują.

Następny był Nike. Tu z kolei pan wyglądający na przeciętnego amatora piwka na trzepaku na mój widok przewrócił oczami, po czym zniknął na zapleczu. Specjalnie kręciłem się na tyle długo, by czekać na jego powrót. Niestety – albo miał problemy żołądkowe, albo zwyczajnie brzydził się mnie obsłużyć. Wyszedłem więc także. Ciekawe czy smutni panowie tam pracujący zdają sobie sprawę, że Nike od lat wspiera mniejszości seksualne, zapraszając ich do współpracy reklamowej.

Zdesperowany poszedłem dalej. Foot Locker, czyli sklep z wieloma markami. Tu (niestety) znalazłem model Nike’ów, który mi wyjątkowo odpowiadał. Oczywiście znów nikt nie był zainteresowany obsługą. Przystojny pan z wystylizowaną fryzurą i tatuażami bardziej był zajęty flirtowaniem z nastolatkami, które przyszły szukać promocji. Gdy dziewczęta wyszły, rzucił tylko na mnie spojrzeniem i wrócił do oglądania teledysków, które były wyświetlane nad kasą. Nie poddałem się.

– Przepraszam, czy mógłby pan mi pomóc? – zapytałem, lecz moje pytanie zostało zignorowane. Nie poddałem się, podszedłem boso do delikwenta i zwróciłem na siebie uwagę. Na jego twarzy malowało się przerażenie. Niewzruszony poprosiłem go o buty pół rozmiaru mniejsze. Były idealne, kupiłem wydając nieco ponad 600 złotych. To chyba sporo jak na kogoś, kto nie istnieje.


Więcej o walce o równouprawnienie i absurdów, choć także pozytywnych przykładów z polskiego (i nie tylko) podwórka znajdziecie na portalu PRIDEmag.pl, którego mam przyjemność być redaktorem prowadzącym.

Komentarze:

26 Replies to “Buty w kolorze homofobii”

  1. Myślę, że mylisz tutaj pojęcia. Jak sam napisałeś, nikt nie powiedział niczego związanego z Twoją seksualnością. Nie wiem dlaczego próbujesz na siłę wpleść tutaj motyw homofobii. Trafiłem na ten wpis dlatego, że znajomy podesłał mi do niego link. Musiałem więc zobaczyć o jakich bzdurach się tu wypisuje.

    Zajrzałem na Twojego instagrama i widzę, że Twój styl należy do tzw. „faszjonistek”. Bez urazy, ale wybierasz się jak gwiazda do sklepu sportowego i liczysz na to, że zostaniesz tam obsłużony niczym modelka w domu mody. Postaw się na miejscu sprzedających, którym wyraźnie wysłałeś sygnał, iż wybieranie butów i pomoc Tobie będzie trudna, a oni mogą okazać się niekompetentni, przy Twojej „modowej” wiedzy. Po przeczytaniu ostatniego zdania, którym podkreśliłeś swoją niebywałą wartość, też zapewne nie za bardzo chciałbym wchodzić z Tobą w interakcję będąc sprzedawcą w takim sklepie.

    Nie wszystko musi odnosić się do tego, że ktoś jest homoseksualistą. Wyślij tam heteroseksualnego kolegę, ubranego w bardzo podobnym stylu. Jeśli zostanie obsłużony, to wtedy będziesz mógł mówić o jakiejś dyskryminacji. Póki co jest to jedynie niechęć do Twojego stylu, który nie pasował do miejsca, w którym przebywałeś, a to zupełnie inny temat. I tyle. 😉

    1. Dyskryminacja to nie tylko obelżywe hasła, lecz także traktowanie osób nieheteroseksualnych jak powietrze, ignorowanie ich. Obecny rząd jest tego świetnym przykładem.
      Powtórzę: jako klient mam prawo być wymagający.
      A mój styl? Nikogo nie krzywdzi, więc nie widzę problemu.

    2. Bardzo fajny i tresciowy komentarz!

      Wlasnie takiej homoseksualnosci nie lubimy – natretnej, obnoszaca sie sama z soba, mowiaca – „Nalezy mi sie tylko za to ze jestem”, wchodzacej do lokalu przed jej nosnikiem. Ja tez jestem gejem i tez stoje za lada, sprzedajac ludziom rzeczy znacznie drozsze, niz buty za kilka stow i takich oto klientow widze juz zdalek.

      Zreszta co tu dlugo mowic, FAKT pozostaje FAKTem – dla niektorych takich oto „klientow” homoseksualnosc jest i pozostanie jedynym znaczacym zyciowym „dorobkiem”.

      1. „Takiego homoseksualizmu nie lubimy” – czyli jeden „rodzaj” jest lepszy, a drugi gorszy? Niesamowite, że tylu gejów w Polsce pozostaje równocześnie homofobami. Bardzo smutne.

  2. Czy naprawdę myślisz, że wszystko opiera się na Twojej seksualności ? Myślę, że możesz wyglądać na wymagającego, może interesującego się modą kolesia ze ‚swoją stylówą’ i może nie każdemu chce się ją rozumieć i dyskutować o zakupie butów. Tak wiem, że to jest praca tych wszystkich ludzi. Niestety, nie dziwię się że za max. 9plnów za godzinę laluś woli rozmawiać z nastolatkami i oglądać teledyski, a inny chłopiec udawać rozwolnienie.

  3. Zazdroszczę! Przypuszczam, że to ja wyglądam wyjątkowo niehomoseksualnie, gdyż w momencie przekroczenia linii witryny sklepowej słyszę znane ‚w czym mogę pomóc?’, chociaż nie miałem nawet kilku sekund za zapoznanie się z ofertą sklepu. Przyznam szczerze, że Twój artykuł mnie zdziwił, ponieważ nigdy nie spotkałem się z podobnym zachowaniem w sklepach w Poznaniu. I nie wiem czy to z powodu mojej bujnej empatii, ale jakoś starałbym się zrozumieć tych ludzi, ich praca polega na użeraniu się z klientelą, która najczęściej nie wie czego chce i nie ma do nich za grosz szacunku, oczywiście nic nie tłumaczy ich braku zaangażowania, ale czy warto w to mieszać kwestię seksualności? Miłego wieczoru!

  4. poważnie sądzisz że sprzedawcy trampków widzą świat, a przynajmniej swoją pracę, przez pryzmat orientacji? może specyficznie ubrany gość jest dla nich po prostu jakiegoś rodzaju „pajacem” jak dla Ciebie typ w kubotach z piwem na trzepaku, bez względu na preferencje? bo imo tak właśnie może być. zauważ że homo to raptem 5-10% populacji, dla heteryków to grupa słabo rzutująca na całokształt, zaś z pkty widzenia homo – ci relatywnie „inni” to 90% napotykanych ludzi. daje to pojęcie, w czyich głowach tak naprawdę potrzebna jest ta przemiana, o którą homo twierdzą, że walczą.

  5. robisz cos najgorszego, bo doszukiwanie sie wszedzie homofobii czy szowinizmu gorsze od faszyzmu. pozdrawiam, feministka lewaczka.

    1. To średnio wykształconą jesteś lewaczką, skoro celowej ignorancji nie uważasz za dyskryminację. Kobiety też kiedyś były ignorowane – na uczelniach czy w niektórych zawodach. Nie było prawa zabraniającego im studiowanie czy wykonywanie pewnych prac, lecz panowała pewna niepisana zasada. I tu Ci wyjaśnię, że gdy nie przebijemy tego muru milczenia, to niewiele osiągniemy.

  6. Obsługa klienta w tych czasach w każdym sklepie jest na pierwszym miejscu. Biedny bogaty brzydki ładny chudy gruby, sprzedawca powinien podejść i zapytać bez względu na wygląd klienta zwłaszcza w tego typu sklepach. Jak widać w Tarasach myślą nie ten „pedał” to inny bogaty dzieciak ze złota karta taty. W Deichmanie lepiej by Cie pewnie obsłużyli. Pracuje w sieciówce wiec trochę o tym wiem. Powodzenia następnym razem.

  7. A może po prostu byli tacy mili, żeby nie atakować od wejścia klientów (oprócz tego ostatniego). Ja bym się ucieszyła, jakbym sobie weszła do sklepu i nikt by mi od razu nie przyskakiwał MOŻE W CZYMŚ POMÓC? Nie wchodzę do sklepu po to, żeby mi pomagać, tylko żeby coś tam załatwić, a jak potrzebuję pomocy, to wtedy poproszę. Najgorzej, jeśli najpierw odmówię, a potem jednak muszę kogoś zawołać ;_;
    A jak jesteś taki wystylizowany, to mogli pomyśleć, że sam dobrze ogarniasz, czego szukasz 😛

    1. I dobrze, że nie rzucają się od razu, też tego nie lubię. Ale ignorowanie nie jest w porządku. Zwłaszcza, że nie jestem w stanie sam pójść do magazynu i wyjąć sobie swój rozmiar. 😉

  8. hej patryk, jak skończyła się twoja sprawa sądowa związana z pogryzieniem przez ciebie strażnika miejskiego?

    1. Podstawowa zasada brzmi: jak nie masz informacji, to nie wypowiadaj się, Tomaszu Markowski. A jeśli chodzi o moją sprawę ze Strażą Miejską, to zostałem uniewinniony, a sędzia wskazała na dyskryminacyjne zachowanie przedstawiciela SM – jednoznacznych dowodów na to jednak oczywiście zabrakło…
      Rozumiem, że chciałeś być niemiły, ale Ci nie wyszło. Uśmiechnij się i wyjdź na słońce, może trochę zmienisz swoje negatywne nastawienie. 🙂

  9. Mój ukochany kraj, Polska, to kraj w znacznej mierze buraczany. Kraj, w którym ludzie wolą klepać biedę na bezrobociu niż zarabiać kasę, w tym także od środowiska LGBT. W innych krajach, szczególnie w USA, których prowincja jest reż homofobiczna, już dawno to zrozumieli. Ja mogę podać swój przykład. Z wyglądu jestem typowym facetem, jakich miliony na ulicach. Ale mnie też zdarza się doświadczyć lekceważenia, i to w sklepach, gdzie ceny sięgają pod sufit. Nie rozumiem takiego postępowania. Przecież każdy chce zarobić, a jak zarobi to wyda itd. To są główne zasady kapitalizmu. Rozumiem, że w jakimś sklepie może się zdarzyć zła obsługa, ale to zdarza się nader często. Doświadczam tego na co dzień i wcale nie z powodu jakiejkolwiek „fobii”. Dlatego, co mogę kupuję w internecie. Ale żeby nie było tak, że tylko źle, postanowiłem opisać pozytywny przypadek. Chcąc kupić buty Nike Air Force 1 koloru czarnego zajrzałem na stronę gdańskiego sklepu eastend.pl Zobaczyłem takie buty, i to w promocji. cena była niższa prawie o połowę. Pojechałem więc do siedziby, gdzie funkcjonuje normalny sklep i poprosiłem o te buty. Uprzejmy, dobrze ubrany chłopak przyniósł karton z butami i wbił na kasie cenę bez promocji. Ja uprzejmie poinformowałem go, że buty są w promocji. On na to, że właśnie jest koniec tej promocji. Ja wyraziłem żal, że przyjechałem specjalnie i nic z tego, choć i tak zamierzałem te buty kupić. Chłopak poprosił żebym chwilę poczekał i udał się na zaplecze, pewnie z kimś pokonferować. Po chwili wrócił i oświadczył, że sprzedadzą mi te buty w promocyjnej cenie. Tak więc są rożne przypadki. Nikt rozsądny nie będzie generalizował. Ale nie znaczy to też, że należy tolerować chamstwo, szczególnie tam gdzie wydajemy nasze pieniądze. W końcu ci, którzy maja problemy z akceptacją innych w pracy, zawsze mogą stać się klientami urzędu pracy, czego nikomu nie życzę.

  10. masz obsesje na swoim punkcie. jestes przewrazliwiony. gdybys nie byl homo a hetero, a dalej bys lazil tak poubierany (w co wątpie) dalej bys byl ignorowany. dlaczego? bo wygladasz po prostu nienormalnie. i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *