Cała prawda o dziennikarstwie show biznesowym

To nie jest tak, że plotka powstała w latach 90-tych, gdy na rynku pojawił się „Super Express”, czy dekadę później „Fakt”. Plotka w znanej nam formie istnieje od zawsze, jest stałym elementem obecnym w każdej społeczności. Plotkuje się o urzędnikach władzy, pięknych kobietach i fascynujących mężczyznach. O wybitnych intelektualistach i wręcz przeciwnie, o tych którymi gardzi się. Słowem: o wszystkich, którzy wzbudzają jakiekolwiek emocje, uczestniczą w życiu publicznym i publicznie wypowiadają się.

Bardzo dziwi mnie wchodzenie gwiazd w role cierpiętników, którzy nie mogą odetchnąć od paparazzi. Te gwiazdy, a właściwie gwiazdeczki, mają bardzo prosty schemat: najpierw wzbudzenie sobą zainteresowania, potem wybłagana sesja rodzinna / miłosna w „Gali”, później kilka bankietów i w końcu szczery wywiad dla jednego z tzw. „tygodników opinii”, w którym płaczą nad swoim biednym losem. Są osaczone, pisze się o nich kłamstwa, a dziennikarze show biznesowi to świnie.

Gwiazdeczki te zapominają, że to właśnie dzięki pogardzanym przez nich mediom w ogóle istnieją. Gdyby nie one, to nikt nie usłyszałby o wielu beztalenciach z bardzo wielkim ego i bardzo małym rozumkiem. Nikt nie zwróciłby uwagi na połowę z tych pań usilnie powiększających sobie usta i pomniejszających sukienki. Dzięki tym „szmatom”, „gnidom” i „szczurom” wiele z tych pań dostało szansę na zaistnienie w mediach, a także podtrzymanie zainteresowania mediów (tak, o ciebie również chodzi Aniu Przybylska!).

Klasyczne sprzedawanie rodziny na okładce
Klasyczne sprzedawanie rodziny na okładce

Nasi celebryci chcą być bardzo światowi, lecz nawet do pięt nie przystają prawdziwym potęgom takim jak Beyonce, Madonna czy Jennifer Lopez. Te panie zawładnęły umysłami nie tylko przez swoje talenty, lecz przez umyślne i mądre postępowanie z mediami. Widać, że były i są prowadzone przez profesjonalistów świetnie znających się na swojej robocie. Takich fachowców w Polsce brakuje. Skoro rzecznikiem prasowym „królowej Dody” jest 21-letni chłopak, który na wszystkie pytania odpowiada wytartym zwrotem „bez komentarza”, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać. Przypadek pani Dodo nie jest jednak wyjątkiem.

Pewien piosenkarz został przeze mnie poproszony o przekazanie swoich zdjęć z jesiennego wypadu na Mazury. Miły materiał, świetna promocja w najpopularniejszym dzienniku w kraju. Wszystko zostało dogadane, czekałem tylko na kilka zdjęć. Mijały godziny, a pan piosenkarz milczał. Gdy spróbowałem do niego dzwonić, zaczął odrzucać moje połączenia. Jego menedżer w rozmowie ze mną wyraził pretensje, że w ogóle się z nim kontaktuje, on nic nie może zrobić, a najlepiej gdybym już więcej nie dzwonił ani do niego, ani do jego podopiecznego. Piosenkarz nie odezwał się od trzech miesięcy. Ręce opadają.

To nie jest też tak, że dziennikarze sobie wymyślają informacje. Wierzcie lub nie, ale gwiazdy same dzwonią do niektórych redakcji i nadają na siebie nawzajem. Proponują ustawki, formaty tekstów czy „przypadkowe” spotkania na mieście. Jeśli X nadaje na Y, to można być pewien, że jak dowie się o tym Z to wszystko powie na X. Tak to w tym przemyśle działa. Gwiazdy jak małe dzieci w piaskownicy obrażają się na siebie i próbują rozpuszczać plotki. To często działa również w ich interesie. Jedna z prezenterek TVN mogłaby wręcz prowadzić zajęcia z oczerniania innych. Być może właśnie tyle lat mimo sporej antypatii wciąż znajduje się na wizji…

Edyta Górniak – mistrzyni sprzedawania swojego życia
Edyta Górniak – mistrzyni sprzedawania swojego życia

To nie jest też tak, drogie gwiazdy, że chodząc do programów śniadaniowych i opowiadając o swoim życiu, udzielając porad na wszelkie możliwe tematy i stając się ekspertami od wszystkiego możecie zachować anonimowość. Jeśli projektantka mody co tydzień jest na kanapie i opowiada co zjadła, co jest modne i gdzie jedzie na wakacje to niech nie dziwi się później, że ludzie chcą wiedzieć z kim sypia i jaki ma rozmiar buta. Ciekawość jest czymś naturalnym i ludzkim. Wszyscy ją mamy i spokojnie można sobie z nią poradzić. A jeśli się nie umie, to może warto schować parcie na szkło do szuflady i odpuścić sobie występy we wszystkich kolorowych mediach? To nie jest czysta gra i z pewnością nie dla wszystkich. Zawsze jednak można wycofać się z tej zabawy, show biznes generuje tyle nowych postaci, że z pewnością was, drodzy wrażliwcy, szybko zapomnimy. Pragniecie spokoju w błyskach reflektorów? To niewykonalne, pogódźcie się z tym raz na zawsze.

Komentarze:

3 Replies to “Cała prawda o dziennikarstwie show biznesowym”

  1. Wszystko fajnie, sporo rzeczy się zgadza. Ale mówić o takiej Przybylskiej czy Górniak, że są beztalenciami to trochę krzywdzące, bo Przybylska gra coraz więcej ciekawych ról, a Górniak i kiedyś, i teraz to klasa wokalna sama w sobie (co udowodniła choćby na wczorajszej, transmitowanej do 100 krajów gali losowania grup MŚ w siatkówce). Trochę wpis z tezą jak dla mnie.

    1. Nie uważam, by Ania Przybylska była jakąś nadzwyczaj utalentowaną aktorką, a na taką jest kreowana. Jej najbardziej zapamiętane role to chyba „Złotopolscy” i „Daleko od noszy”.
      Wpis jest z tezą, jasne. W końcu to mój osobisty blog, mam prawo wyrazić na nim swoje zdanie 🙂
      Pozdrawiam i dzięki za komentarz!

  2. Ciekawe ze odniosles sie w swojej odpowiedzi jedynie do Przybylskiej. Pisanie o Gorniak w kontekscie „beztalenci” i w porownaniu z aktorka z telenoweli to… ? No wlasnie, co ? Chyba jednak Gorniak sie klika i o to Ci chodzilo. Bo talent ma jeden na miliard i od 20 lat nie pojawila sie w Polsce piosenkarka porownywalnej klasy. I nie trzeba jej dzisiaj ustawek w Fakcie zeby brali ja na miedzynarodowe gale, rozdania prestizowych nagrod itp – po prostu nie ma konkurencji. No chyba ze Maryla, ale ona raczej moze reklamowacna festynie smalec popijany wódką (żołądkową).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *