Czego boją się polscy celebryci?

Piotrek Grabarczyk napisał niedawno bardzo dobry tekst o tym, że polskie gwiazdy boją się tęczy. Sprawa dotyczyła masakry w Orlando i braku zaangażowania ze strony wielu krajowych celebrytów uznawanych za przychylnych środowisku LGBTQ. Kurwa, jakiemu środowisku – masakra pozostaje masakrą, a orientacja seksualna ma tu drugorzędną, choć wciąż ważną rolę.

Otóż drogi Piotrze, już ci odpowiadam dlaczego polskie gwiazdy nie angażują się w sprawy społeczne z wyłączeniem niepełnosprawnych dzieci (ładnie się wygląda z biednym dzieckiem w kadrze). Powody są trzy i warto je bardziej szczegółowo rozpisać.

Skrajna głupota

Nie jest tajemnicą, że zdecydowana większość polskich gwiazd cierpi na zwyczajny, opisany już przez lekarzy, kretynizm połączony z narcyzmem. Objawia się on tym, że niektóre serialowe aktorki uważają, że mają talent na miarę Meryl Streep, piosenkarze uwierzyli, że są nowym Freddiem Mercury, a prezenterki są przekonane o tym, że za rok poprowadzą Oscary. Jeśli dodamy do tego brak podstawowej wiedzy ogólnej, brak jakiegokolwiek zainteresowana sprawami społecznymi i politycznymi (o gospodarczych już nie wspominam), to dostajemy obraz typowego polskiego celebryty – głupiego, wiecznie uśmiechniętego, mówiącego zdania pełne banałów i skupionego tylko na sobie. Terroryzm? Prawa kobiet? Zmiany klimatyczne? To się nie będzie klikać. Lepiej wrzucić trzy setne selfie z bezmyślnym uśmiechem.

Ukryta homofobia

Celebryci, podobnie jak cała reszta społeczeństwa, cierpią z powodu indoktrynacji Kościoła, prawicowych mediów i braku edukacji. Wśród nich zdarzają się także ukryci homofobi, jak Filip Chajzer, który swego czasu wygrażał mi w sieci, gdy zwróciłem uwagę na jego nienawistne docinki w „Dzień Dobry TVN”. To wcale nie jest tak, że w telewizji ludzie są mili i tolerancyjni – tam panują takie same zasady, jak w całej reszcie Polski, a więc część osób nie ma problemu, a część zwyczajnie jest uprzedzona. Te miłe panie z telewizji potrafią udawać współczucie i zrozumienie, a gdy kamera zgaśnie opluć swoich rozmówców – to są fakty, takie historie są niestety powszechnością.

Strach

Ten ostatni powód ma dwa podłoża. Pierwszym jest wstyd przed własną orientacją seksualną i przynależnością do grupy osób nieheteronormatywnych. Ciężko kogoś wspierać i okazywać mu szacunek, jeśli nie ma się go względem siebie. Drugim podłożem strachu jest obawa przed brakiem akceptacji ze strony swoich fanów. W show-biznesie całkiem dużo jest lesbijek, gejów i biseksualistów, którzy kreują udawane związki z płcią przeciwną, pozostając jednocześnie w związkach jednopłciowych. Dlaczego? Wiele z nich jest przedstawianych jako seksbomby lub idole nastolatek. Fani równają się zainteresowaniu, które z kolei przekłada się na realne pieniądze. Niestety większość gwiazd woli przez większość życia żyć w kłamstwie i zarabiać, niż być sobą i zarabiać być może mniej. Być może, bo trudno to oszacować w ogólnym rozrachunku.

 

I na koniec: gwiazdy boją się nie tylko mniejszości LGBTQ. Dlaczego Agnieszka Szulim czy Magda Boczarska nie zaangażowały się w niedawno odbyty Marsz Godności? Dlaczego Magda Gessler nie walczy o prawa lokatorów, jak jej brat Piotr Ikonowicz? Dlaczego Nergal nie uczestniczy w pikietach wołających do wycofania religii ze szkół? Tam też można przecież zrobić selfie i byłoby to selfie z przekazem. Ciekawe kiedy polscy celebryci dorosną do tego, by nie tylko wyglądać, lecz także postępować z sensem. Bycie osobą publiczną powinno być nie tylko lansem, lecz także sporą odpowiedzialnością. W Polsce kończy się jednak zwykle tylko na porannych wizytach w programach śniadaniowych. I to właśnie jest żenujące.

Komentarze:

2 Replies to “Czego boją się polscy celebryci?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *