Czy facet może mieć okres?

Okazuje się, że nie jestem jedyną osobą, która zadaje sobie to pytanie. Prócz mnie robią to bywalczynie portalu Kafeteria, słynącego z pytań wszelakich. Jak to na Kafeterii, ciężko o rzeczową odpowiedź, chodź jedno trzeba portalowi przyznać: wciąga. Szukając powyższego wątku utknąłem na stronie na dobre 40 minut, dowiadując się m.in. tego jak powinny wyglądać zaręczyny oraz jakie jest pięć grzechów głównych w karmieniu dzieci.

okresWracając do tematu. Okazuje się, że podjęte zostały nawet specjalistyczne, przynajmniej w nazwie, badania dotyczące męskiego zespołu napięcia. Ich wyniki opublikowano w – uwaga – Cosmopolitanie. Zajęli się nim oczywiście legendarni amerykańscy naukowcy. – Istnieje wiele czynników – począwszy od stresu, a kończąc na diecie. Praktycznie wszystko może wpłynąć na poziom testosteronu w organizmie mężczyzny i w ten sposób prowadzić do męskiego PMS-u – tłumaczy czytelniczkom magazynu dr Yael Varnado. Wszystko kręci się więc wokół hormonów.

Czy można więc uniknąć męskiego odpowiednika zespołu napięcia przedmiesiączkowego, a więc IMS (ang. irritable male syndrome)? Okazuje się, że nie. Możemy oczywiście wpływać na naszą politykę hormonalną, lecz wiąże się to z długotrwałą kuracją, która nie musi zakończyć się powodzeniem. To trochę jak z leczeniem bólu Apapem – niby do tego służy, ale nie na wszystkich działa. Z innej strony to odrobinę frustrujące, że lubimy zaznaczać jacy to jesteśmy obyci i kulturalni, podczas gdy nie mamy żadnego wpływu na nasze humory, łzy, krzyk czy frustracje. To znaczy: możemy je kontrolować, lecz nie unikniemy żenujących pytań. Jeśli niewypowiedzianych na głos, to przynajmniej w głowie (co denerwuje jeszcze bardziej, prawda?). A te z kolei są zapalnikiem fochów, trzaskania drzwiami i nieodzywania się do siebie. A więc kółko się zamyka. Mężczyźni wpadają w to samo emocjonalne bagno co kobiety, często przez nich wyśmiewane za ciężkie dni tuż przed miesiączką.

A może ten cały IMS to zwykła bujda dla czytelniczek prasy typu Cosmo, a cały „okres”, jaki mieliby przechodzić mężczyźni, jest spowodowany coraz silniejszymi pierwiastkami przypisywanymi dotąd kobietom? To by wyjaśniało dlaczego mężczyźni nie zachowują się jak „typowi mężczyźni”. Czy facet płaczący bez powodu, łapiący schizy przez niedomówienia ze strony partnera / partnerki, czujący niczym racjonalnym nie powodowane zagrożenie czy wręcz prowokujący sprzeczki jest zwykłą „ciotą”, jak to zgrabnie przedstawiają panowie spod Żabki, czy może jednak ofiarą postmodernistycznej idei mężczyzny, który w swej nowej koncepcji nie potrafi się zdecydować czy ma być silnym macho czy wrażliwym intelektualistą? Na te i wiele innych pytań nikt mi nie potrafił dziś odpowiedzieć. Nawet koleżanki z Kafeterii.

ThoughtsDuringPMS-50112PS. Gdybym kiedykolwiek wcześniej pomyślał, że napiszę taki wpis na bloga, to uznałbym, że palę najlepszą trawę w życiu. Ale cóż, najwyraźniej mam okres. Wybaczcie. I komentujcie!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *