Czy geje to pedofile?

ilustracja: Benedetto Cristofani

To slogan wycierany od lat przez środowiska skrajnej prawicy. Brzmi idiotycznie i wydawałoby się, że w nowoczesnym społeczeństwie nie ma prawa istnieć. No cóż, jak poniżej dowodzę, daleko nam do nowoczesnego społeczeństwa…

Dziś w Sejmie swój „wykład” miał znany amerykański skurwysyn, Paul Cameron. Proszę nie wzdrygać się na słowo „skurwysyn” – od jakiegoś czasu nazywam i będę nazywać tak wszystkich, którzy szerzą homofobię, szowinizm, transfobię, antysemityzm i wszystkie inne sprawy, z którymi – nie wiem jakim cudem – ale wciąż musimy się zmagać w 2016 roku. Jestem zmęczony udawaniem, że ich akceptuję czy szanuję. Uważam, że dla tak nienawistnych poglądów nie ma miejsca w dzisiejszym świecie.

Pan Cameron, który mieni się naukowcem, wcale nim nie jest. Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wyrzuciło go ze swoich szeregów za naruszanie zasad etycznych, a prowadzona przez niego organizacja – Family Research Institue – została wpisana na listę grup nienawiści Southern Poverty Law Center. Jednym słowem – to skurwysyn, który przewodzi grupie innych niedouczonych, zakompleksionych i skrzywionych emocjonalnie skurwysynów. Tu więcej o jego działalności.

Pana Camerona na pseudonaukowy wykład zaprosił Robert Winnicki, poseł niezrzeszony i prezes nacjonalistycznego Ruchu Narodowego, mentalnie przyjaciel udawanego psychologa. Mimo sprzeciwu ponad 20 organizacji wolnościowych wykład miał miejsce dziś o 9:00 w Sali Kolumnowej. W oświadczeniu polskich organizacji możemy przeczytać o niezwykle „naukowym” podejściu pana Camerona:

Podczas jednego z publicznych wystąpień dowodził, że geje – znacznie częściej niż heteroseksualni mężczyźni – przejawiają skłonności pedofilskie. Na potwierdzenie swojej tezy przywołał (…) nieprawdziwą historię molestowania w miejscowym centrum handlowym. Cameron przekonywał, że pewien gej niemal ‚oderwał genitalia’ małemu chłopcu. Po interwencji policji szybko okazało się, że nic takiego nie miało miejsca. Badacz tłumaczył wówczas, że dowiedział się o zdarzeniu „od kobiety, którą uważał za uczciwą”.

Duża część osób z pewnością zwali wszystko na PiS, Kaczyńskiego i całą resztę. To prawda, trudno bronić tej ferajny głąbów, która siedzi obecnie w Sejmie. Żenujące i upokarzające, że takie rzeczy dzieją się w tym gmachu, ale „wybrańcy narodu” przez lata rządów SLD, PO czy PiS zdążyli nas już przyzwyczaić do tego, że prezentują sobą moralny upadek, cynizm, fałsz i złodziejstwo. Nic nowego. Szkoda jednak, że podobne sugestie pojawiają się w telewizji, która śmie uchodzić za nowoczesną i liberalną.

Chodzi mi o materiał Krzysztofa Skórzyńskiego w „Faktach” TVN poświęcony kolejnemu skurwysynowi, niejakiemu Henrykowi Hoserowi. Otóż reporter w jednym materiale (tutaj do obejrzenia) połączył kwestie pedofilii wśród księży oraz tzw. „gejowskiego lobby”, które ponoć istnieje w Kościele Katolickim. Zapytałem o to pana redaktora, jednak nie doczekałem się odpowiedzi.

Wątpię, by pan Skórzyński miał homofobiczne i zwyczajnie kretyńskie poglądy, lecz uogólnienie, jakiego dopuścił się, jest bardzo niedobre dla odbiorców. Rodzi bowiem bezpośrednie skojarzenie orientacji seksualnej z parafilią, które to jest wierutną bzdurą. – Zacznijmy od tego, że poważni naukowcy nie podjęliby się przeprowadzenia badań, bo to byłoby mieszanie dwóch zjawisk zupełnie od siebie niezależnych: homoseksualizmu i pedofilii. Podam podobny przykład. W żartach rasistowskich uważa się, że osoby czarnoskóre są mniej inteligentne od białych. Ale przecież żaden naukowiec nie będzie robił badań na ten temat. W przypadku pedofilii i homoseksualizmu takimi badaniami są zainteresowani tylko ci, którzy potem chcą to wykorzystać w sporach światopoglądowych – komentował sprawę w rozmowie z naTemat seksuolog Arkadiusz Bilejczyk.

Łączenie tych dwóch kwestii sprawia, że widz mimowolnie zaczyna je ze sobą kojarzyć. To trochę tak, jak z walką ze stereotypem na Zachodzie, że Polak to złodziej. Pan, panie Skórzyński, jest złodziejem? Nie podejrzewam pana o to. Dlatego właśnie uogólnienia i uproszczenia są szkodliwe.

Część Polaków to złodzieje, podobnie jak część homoseksualistów to pedofilie. Żadna grupa społeczna, narodowa czy zawodowa nie jest wolna od złych ludzi. Wszędzie znajdziemy i takich, którym chcemy podać rękę, jak i tych, których zwykłem opisywać jako skurwysynów. Ważne, żeby samemu zawsze być w tej pierwszej grupie. Czego sobie, Wam, panu Skórzyńskiemu i całej reszcie życzę.

PS. A na koniec coś pozytywnego:

Komentarze:

2 Replies to “Czy geje to pedofile?”

  1. Patryku, świetny blog.
    Minęło wiele lat od czasów oświecenia w Europie i chyba znowu warto bez lęków zadać pytanie: jaką rolę we współczesnym świecie pełni religia? Bo jeśli istotnie wysiłki położone są na szukanie prawdy, wzajemne poszanowanie, miłość, sprawiedliwość i dobro, to chyba Chrześcijaństwo nad Wisłą poniosło niemałą klęskę. Złodziejstwo, korupcja, nienawiść, arogancja i ignorancja. Zagadnienia domagające się rozstrzygnięć naukowych w Polsce zaczynają się i kończą na dyskusjach niedouczonych polityków i zdogmatyzowanych duchownych często roszczących sobie prawa, do których nie mają ani intelektualnych, ani formalnych tytułów. Nierzadko jedyne co mają, to pychę, ignorancję i niebywałą arogancję. Z ambon powtarzają, że relatywizm to zło, a sami manipulują dowolnie i bezczelnie umysłami ludzi. Robią to jednak na tyle skutecznie, że duża część społeczeństwa spontanicznie po wiedzę idzie do nich. I nie ma się co dziwić, skoro wbili przez wieki ludziom do głów, że tylko oni mają ekskluzywny dostęp do Ducha św. i na tym zbudowali autorytet. Jak bardzo skutecznie to zrobili widać niemal na każdym kroku, kiedy nawet największa bzdura wypowiedziana przez nich jest traktowana ja podłączenie się pod Światłość niebieską. Dlatego większość społeczeństwa w kraju, który posiada tradycję uniwersytecką sięgającą czasów średniowiecza jest w stanie zaledwie postawić pytanie, jakie kilka dni temu pewien student zadał mnie: „Czy homoseksualizm jest wyborem czy chorobą?” – Nie jest ani wyborem, ani chorobą. Jest naturalnym zjawiskiem w przyrodzie, choć w niewielkim odsetku. Gdyby był wyborem, to w krajach takich jak Polska, byłby wyborem idiotycznym, bo skazującym wielu ludzi na ciągłe poniżanie, a w krajach islamskich na śmierć. Gdyby był chorobą, za taką uznałaby go medycyna naukowa, a skreśliła go z listy chorób, na podstawie badań i praktyki tysięcy lekarzy psychiatrów, psychologów i biologów 25 lat temu. W Polsce społeczeństwo nie jest nauczone i wychowane w szacunku dla wiedzy naukowej, ale do tanich dogmatycznych wyjaśnień, które nie wymagają wysiłku intelektualnego i dają złudne poczucie bezpieczeństwa. W podobny sposób przed wiekami zaufano pewności, że Ziemia jest centrum wszechświata, bo tak potwierdzała to potoczna obserwacja wędrówki Słońca ze wschodu na zachód, ale nawet kiedy naukowe wyjaśnienie Galileusza dało twarde matematyczno-przyrodnicze dowody na fakt, że Ziemia jest planetą krążącą wokół Słońca, to Galileusz, aby uniknąć stosu musiał publicznie wyrzec się tez naukowych i przed trybunałem Kościoła katolickiego, w imię Boga uznać prawdę za nieprawdę. Kilka wieków później, w 1993 roku, ustami naszego rodaka Jana Pawła II Kościół łaskawie uznał, że w 1633 roku Ziemia też kręciła się wokół Słońca. Takich przykładów w dziejach nauki jest wiele. Warto też sobie uświadomić, że gdyby nasz sławny Mikołaj Kopernik żył 1800 km na południe od Torunia, skończyłby jak Giordano Bruno na stosie i pozostałby po nim tylko popiół. Prędzej czy później również Polska uzna, że te 3-5% populacji zasługuje na szacunek i akceptację oraz zrozumie złożoność i naturalność, tj. występowanie w przyrodzie tego zjawiska bez ingerencji sprawczej człowieka. Nie stanie się to jednak prędko, skoro połowa młodych ludzi nie umie zdać matury z matematyki, a wiedza z nauk przyrodniczych kurczy się do haseł pozbawionych treningu analitycznego myślenia. Polski katolik wydaje się być wręcz niezdolny do spontanicznej refleksji nad tym, co tyle rozwiniętych i nierozwiniętych społeczeństw świata zrozumiało. Będzie szukał rozstrzygnięć w matni, w jakiej zamknął go polski kler, a zatem widząc siebie jako jedyny depozyt mądrości świata i zbawcę narodów (wiele razy to w historii przerabialiśmy), uzna, że cały świat się pomylił, ale nie Polak. – Zżerają nasze społeczeństwo wady kleru Kościoła katolickiego w Polsce: pycha, arogancja i ogromna ignorancja. Z tym daleko nie zajedziemy. Zmienić to możemy właśnie my – katolicy, nie stojąc obok, ale czynnie edukując siebie i innych; i będziemy wtedy bardzo chrześcijańscy, bo używający sprawnie rozumu na drodze do szukania prawdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *