Czy przyjaźń jeszcze istnieje?

Większość ludzi myśli, że jestem osobą bardzo towarzyską i to chyba największa bzdura, jaką udało mi się wmówić innym. Owszem, kiedyś byłem, ale dziś przeraża mnie myśl o pełnych klubach, zapełnionych knajpach i wszystkim, co jest z tym związane, a więc ocieraniem się o siebie, staniem w kolejkach do baru czy łazienki, zamieszaniem i chaosem, a przede wszystkim poznawaniu nowych ludzi. Prawda jest taka, że poznałem już tyle osób, że nie mam w sobie potrzeby poznawania kolejnych. Nie bez przyczyny gdy każą mi napisać coś o sobie, to od lat powtarzam: „zajmowałem się setkami rzeczy, znam tysiące osób, a interesują mnie tylko miliony”.

W świecie mediów, sztuki czy show-biznesu trudno o prawdziwą i trwałą przyjaźń. Ta oczywiście zdarza się, lecz jest na tyle rzadka, że już dawno przestałem szukać przyjaciół w środowisku pracy. Tu każdy jest przyjacielem każdego – wystarczy, że raz wypije się razem wódkę czy wciągnie kreskę, by potem anegdotki o wspólnych eskapadach ciągnęły się miesiącami.

Moi najbliżsi znajomi są spoza mediów. Pracy poświęcam tyle czasu i myśli, że z przyjemnością słucham o perypetiach w szkołach językowych, firmach graficznych czy barach. To pozwala mi utrzymać zdrowy dystans, którego brakuje niektórym osobom z branży – ci uważają, że inny świat nie istnieje, a wszystko krąży wokół ich towarzystwa.

Mimo wszystko nie mam wielu bliskich osób. To klarowało się oczywiście przez lata, w których nie szczędziłem ani sobie, ani innym zawodów i powodów do znienawidzenia mnie. Gdy patrzę z perspektywy czasu to i tak dziwię się, że niektórzy z nich zostali przy mnie mimo wszystko. Bo to określenie najlepiej właśnie tłumaczy naszą znajomość – „mimo wszystko”.

Dziś sprawy unormowały się. Hanna Bakuła na swojej wizytówce ma napisane „osoba kontrowersyjna”, ja mógłbym pewnie również to wpisać. Tacy też są moi najbliżsi znajomi – zupełnie różni, specyficzni, często mało przystępni i oryginalni. Nie będę nigdy miał paczki przyjaciół rodem z „Przyjaciół” właśnie, gdzie każdy przyjaźni się z każdym i spędzamy czas razem. Jak przystało na indywidualistów (czy może indywidua?) widujemy się osobno. Część z nich wzajemnie się nie lubi, ale mam nadzieję, że wszyscy szanują. I szacunek jest kolejną istotną kwestią.

Ludzie nie rozumieją, że można się pięknie różnić. Jesteśmy społeczeństwem wychowanym nie na kulturze, a postępującej socjotechnice, przez co widzimy świat jak w reklamie proszku do prania: albo coś jest brudne i złe, albo czyste i dobre. Takie zerojedynkowe ocenianie przyjęliśmy również wobec ludzi. Trudno nam zauważyć jakiekolwiek odcienie, a w świecie, gdzie wszystko jest jednorazowe, tak samo traktujemy znajomości, przyjaźnie czy miłości. Dlatego też unikamy jakichkolwiek zatarć i konfliktów, wychodząc z założenia, że bycie neutralnym, uśmiechniętym i wycofanym (nawet wbrew sobie), czyni z nas osoby atrakcyjniejsze towarzysko i zwyczajnie fajniejsze. O tym podejściu pisałem w felietonie „Społeczeństwo wszystkomijedno”. Ja tak nie potrafię. Zawsze miałem niewyparzony język, przez co wiele osób z góry skreślało mnie – nie rozumiejąc, bojąc się, lekceważąc. Zawsze ceniłem osoby mądre i twarde, z takimi również się od dawna zadaję – one dają mi siłę i inspirację. Nie ma ich zbyt wiele i mam wrażenie, że w świecie, w którym nastolatki mają „depresję”, bo pękła im szybka w iPhonie czy muszą pół roku czekać na kolejny sezon swojego ulubionego serialu, ludzie rodzą się coraz słabsi.

Nie robię sobie imprezowych zdjęć, bo nie chodzę na imprezy. Nie oznaczam się z przyjaciółmi w lokalach, bo wolę siedzieć w domu, z dala od obcych. Choć znam tysiące osób, to tych bliskich mogę policzyć na palcach jednej ręki. Czy czuję się samotny? Czasami tak. Udało mi się jednak zrozumieć, że czasami lepiej być samotnym, niż samotnym i niezrozumianym.

Komentarze:

5 Replies to “Czy przyjaźń jeszcze istnieje?”

  1. Dużo odwagi wymaga „pozbycie się” przyjaciół, zwłaszcza tych, których znamy z podwórka czy innej podstawówki. Sporo czasu zajęło mi weryfikowanie znajomości po latach. Szukanie takich z którymi kocham się spotykać, bez sztucznych spendów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *