Czy wiesz co się liczy?

Można być kasjerką w sklepie spożywczym, która zdradza swojego męża, jak i taką, która wiedzie spokojne życie. Można być księdzem bardzo pobożnym i ascetycznym, jak i takim, co molestuje małe dzieci i rozbija się drogimi autami. Można być znaną personą pławiącą się w swojej sławie, jak i też taką, która wykorzystuje ją do szczytnych celów. Można być studentem sypiającym z wykładowcą, jak i uzależnionym od pornografii erotomanem. Można być każdym, kim tylko się chce. Wszyscy jednak pragną tylko jednego: żeby coś się wydarzyło.

Niektórzy szukają tego beznamiętnie przerzucając kanały w telewizorze, inni wciągając kolejne kreski speeda. Jedni zatracają się w pijackim seksie na tyłach klubu, a inni liczą na objawienie klęcząc w kościele. Różni ich wszystko, lecz łączy jedno: chęć zmiany.

Żulczyk w jednej ze swoich powieści napisał, że „wszystko już było”. Nie zgadzam się z nim w wielu kwestiach, ale tu miał rację. Nie wymyślimy żadnej nowej emocji, gestu czy spojrzenia. Wszystko co robimy, jest po prostu coraz bardziej uboższą wersją zachowań naszych przodków. „Nie będzie żadnej rewolucji”, śpiewali przed laty Cool Kids Of Death i taka jest prawda. Wszyscy chcemy zmiany, lecz nie jest ona możliwa. Kukiza, ruch Occupy i ISIS łączy jedno – ich pomysły zmian są pomysłami, które wciąż wpisują się w ostały system różnych wartości i zależności. Współcześni fundamentaliści przeróżnych ideologii nie odkrywają Ameryki (o ironio!), lecz naśladują swoich przodków. Nie ma w nich niczego świeżego, fundamenty ich postaw są od setek lat te same.

Pragnienie zmiany jest więc czymś nieosiągalnym, do czego dążymy przez całe życie, by ostatecznie na koniec przekonać się o tym, że swoje życia przeżyliśmy źle i bez sensu. Nasze życia już ktoś przeżył – nie pomogą fajne seriale, internet czy najlepsza dieta. To wciąż rozpraszacze, które pozwalają zapominać o najważniejszym: o tym, że każdy z nas już kiedyś się urodził i umarł, a dzisiejsza wersja jest recyklingiem przeszłości. I nie ma to nic wspólnego z żadną religią – kolejnym zresztą rozpraszaczem. Nic na to nie poradzimy, że życie nie ma żadnego sensu. Gdy dojdziemy już do tych wniosków, a lekarz dobierze nam dobre leki, to wtedy możemy przeżyć szczęśliwie życie, nie odmawiając sobie tych drobnych przyjemności jak wąchanie koperku na Hali Mirowskiej, pykanie stawami w dłoniach czy wąchanie mokrego prania. Tylko one mają tak naprawdę sens.

Komentarze:

7 Replies to “Czy wiesz co się liczy?”

  1. dzisiejsza młodzież sobie z tym nie może poradzić; żyjemy sobie, ale to życie jakby bez polotu, barwy, wymyślamy, że jest czarne i pełne cierpienia, choć tak naprawdę jest po prostu nudne, bo nie umiemy znaleźć sobie na świecie zajęcia, jak napisałeś, że w końcu zdajemy sobie sprawę, że życie tak naprawdę nie ma sensu to, o ironio, zaczynamy żyć, ale nie u wszystkich potrzebne są do tego leki, ja pojęłam wreszcie, że życie nie ma sensu i mój nastoletni weltschmerz zniknął i (o ironio2) stałam się szczęśliwym człowiekiem :3
    pewnie wszyscy mają to w głębokim poważaniu (ten mój komentarz), ale ten post to sama prawda
    pozdrawiam Cię, Patryku, miłego wieczoru

  2. To jest dokładnie to, o czym myślę od jakiegoś czasu. Życie jest bez sensu. Codziennie rano pokonuję tą samą drogę do pracy, żeby robić te same rzeczy w tym samym miejscu z tymi samymi ludźmi. A jak chcę coś zmienić to popadam w skrajności w skrajność. Wyrzucam wszystkie ubrania z szafy i kupuję nowe. Idę na całonocny melanż, bo którym najlepiej zmienić nazwisko i adres i wyprowadzić się do Argentyny.
    Ludzkość jest zwyczajnie znudzona. Nauczyliśmy się przetwarzać milion informacji na minutę, używamy iPada, komputera i iPhone’a na raz, nic nas już nie może zaskoczyć.
    Ale następują momenty, w których cała Polska przeżywa tilt (do tej pory nie wiem, jak to się stało, że łoś w Wiśle wywołał taką sensację), źeby zresetować nasze mózgi przed kolejną partią nikomu niepotrzebnych informacji, wpisów na facebooku, twitterze i snapów.
    Ja średnio 5 razy dziennie zastanawiam się głęboko czy jestem szczęśliwa. Bo mi się zwyczajnie nudzi.
    Dzięki za ten post!

  3. Potrzebny ci psycholog. Większych bzdur w życiu nie czytałem. Myślę, że potrzebujesz jakiegoś kopa w twoim nudnym, pełnym marazmu i szarości życiu. Niekoniecznie musi to być XANAX. Wkurza mnie też to, jak mówisz w liczbie mnogiej, jakby miało ci to dodawać jakiegoś splendoru, czy chęci utożsamiania się z czytelnikami. Gówno.
    Skąd tyle pesymizmu, że wszystko już było i nic nowego nie będzie. Nawet gdyby to co z tego ? Nic! Trzeba mieć nadzieję. Następne, skąd możesz wiedzieć co ktoś myśli o swoim życiu przed śmiercią? Nie można życia przeżyć źle czy dobrze. Nie da się. Na życie skalada się wiele czynników, chwil, zarówno tych dobrych jak i złych. Nie podoba mi się rownież twoje pieprzenie farmazonów, o tym że życie nie ma sensu. Jak twoje nie ma sensu, to zmień to by miało sens, a nie użalasz się nad sobą, bierzesz środki zastępcze i myslisz, że będzie fajnie. Coś ci się nie podoba, zmień to. Proste. Choć może jesteś tchórzem? Btw, jesteś przystojny.

    1. Krzysztofie! To mój autorski blog, więc nic dziwnego, że zamieszczam na nim swoje prywatne opinie. Poza tym proponuję wrócić jeszcze do ostatniego akapitu, w którym zaznaczam, że mimo, że mam konkretny pogląd na sens życia, to widzę w nim przebłyski sympatyczności. I wierz mi, jestem pod dobrą opieką lekarską 🙂
      A, i dziękuję za komplement!

  4. Nie prawda że można być każdym, kim tylko się chce. Ja chcę być kimś kim być nie mogę. I co. Nic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *