Dlaczego jestem zaangażowany w walkę o prawa kobiet?

Nie jest tajemnicą, że bardzo mocno wspieram i pomagam towarzystwa feministyczne w walce z fanatycznymi wyznawcami teorii, że kobieta jest tylko workiem do przenoszenia płodów. Spotkałem się już kilkakrotnie ze szczerym zdziwieniem i pytaniem: skąd takie zaangażowanie? Wydaje mi się ono sprawą zupełnie naturalną, ale najwyraźniej nie dla wszystkich. Dlatego więc postanowiłem zadbać o edukację tych mniej rozgarniętych. W trzech punktach:

  1. Prawa kobiet są prawami człowieka

    To nie jest tak, że prawa żeńskiej grupy społeczeństwa są jakimś promilem ogółu. To co najmniej połowa populacji, która w Polsce nie ma swojej reprezentacji. Nikt nie walczy o ich prawa i przywileje. Kobiety stanowią więc największą grupę, która nie jest reprezentowana w polskim systemie. Choćby dlatego moralnym obowiązkiem jest wsparcie ich.

  2. Grupy poddane opresji muszą się wspierać

    Jestem dumny z tego, że na sobotniej manifestacji „Żarty się skończyły” powiewały tęczowe flagi, a duża część środowiska LGBTQ aktywnie wspiera nowoczesność walczącą teraz z barbarzyństwem. Osoby nieheteronormatywne jak nikt powinny rozumieć kobiety – są również tematem niewybrednych żartów, przemocy słownej i fizycznej, opresji, dyskryminacji i żenującego prawodawstwa. Tylko razem możemy rzeczywiście zmienić Polskę i pokazać, że średniowieczne poglądy PO, Nowoczesnej, PiS, SLD, PSL i całej reszty politycznej patologii są gówno warte. Solidarność jest właśnie w naszej wspólnocie, a nie na wizytówce Piotra Dudy.

  3. Tu powstaje społeczeństwo obywatelskie

    Platforma, mająca w nazwie słowo „obywatelska”, może tylko pomarzyć o takiej skuteczności, jaka teraz tworzy się na ulicach. To ludzie, którzy zwyczajnie są wkurwieni na władzę. I świetnie, wspieram radykalizację, o czym już pisałem. Tylko dzięki niej możemy przywrócić normalny dyskurs publiczny w tematach społecznych, dziś zawładniętych przez skrajną prawicę i nieodpowiedzialne, niedokształcone media.

Dlatego nawołuję też do wszystkich panów: pomóżcie kobietom w poniedziałkowym strajku – czy to przejmując obowiązki w pracy, czy w domu. Sami pokażcie, że prawa kobiet nie są tylko sprawą kobiet i przyłączcie się do protestu. Trwająca teraz wojna nie toczy się pomiędzy płciami czy ideologiami, a między normalnością, a zwykłym skurwysyństwem.

Serdecznie gorąco zapraszam w poniedziałek o 12:00 na Plac Powstańców Warszawy, gdzie moja serdeczna koleżanka organizuje publiczne czytanie książki Kathy Pollitt „PRO: odzyskajmy prawo do aborcji”. Przez jakiś czas ja też będę czytał, więc będzie okazja spotkać się, porozmawiać i wesprzeć. Do zobaczenia!

14502950_10154369195105272_3053136224853518550_n

Komentarze:

3 Replies to “Dlaczego jestem zaangażowany w walkę o prawa kobiet?”

  1. Tez slysze czesto zdziwienie ze jestem feminista. Dla mnie to tez naturalne i oczywiste, ale nie dla innych. Nie sadze jednak, ze jak sie pokrzyczy lub zmieni nawyki na jeden dzien to zmieni to cokolwiek. 😀

    Grupy opresjonowane powinny sie wspierac ale jakos nie widze by cis-het-katoliczki masowo garnely sie do wsparcia innych grup. Sporo jeszcze przed nami.

  2. Może mam dopiero te swoje siedemnaście lat i nie wiele wiem choć swoje uwierz mi przeżyłam to czuje, że musze się do tego odnieść. Uwielbiam Cię! Każdy Twój wpis czy to o paznokciu, siłce czy homoseksualiźmie mnie porusza i z tym nie jest inaczej! Każdy powinien jutro okazać solidarność, każdy kto jest człowiekiem bo o prawa człowieka walczymy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *