Dobrze, możesz mówić mi „chu…”

Bardzo bawi mnie, gdy przy okazji kolejnych wynurzeń chorobowych posła* Kaczyńskiego społeczeństwo obrusza się, gdy ten wyzywa ludzi od ZOMO, któregoś tam sortu czy jeszcze innych. Padają pełne histerii słowa oburzenia, że jak to tak można wyzywać Polaków. Prawdziwych Polaków! Co ciekawe najgłośniej krzyczą zwykle biali, heteroseksualni przedstawiciele i przedstawicielki klasy średniej. Ci, którzy mają stałą pensję, żonę, ślub kościelny (czasami „bo wypada”), dzieci. Nie przywykli do tego, że ktoś może ich wyzywać. A tu okazuje się, że może.

Drodzy rodacy, witajcie w codzienności osób nieheteronormatywnych! My jesteśmy wyzywani każdego dnia. Jesteśmy za mało męscy i za mało kobiecy. Mamy za krótkie lub za długie włosy. Barwa głosu jest za niska lub za wysoka, ubrania zbyt obcisłe lub zbyt luźne, a nasz chód nie pasuje do kliszy wypracowanej przez dekady. Dla smutnej większości (często pokrywającej się z oburzonymi wymienionymi powyżej) to już za dużo. Oni lesbę to może i przeżyją, na pal nie wbiją, ale mogłaby „jakoś wyglądać”. Pedał i dobrze, niech sobie żyje, trudno, ale mógłby „nie obnosić się” – pozdrawiam pana Petru. Facet z pomalowanymi paznokciami? A po co? Kobieta z owłosionymi pachami? Pojebana!

I tak tkwicie sobie w tym smutnym światku pełnym szufladek, w którym gdy ktoś wystaje nieco ponad, to zasługuje co najmniej na krzywe spojrzenia na ulicy i pośpieszne wskazywanie palcem, gdy nikt nie widzi. I boli was, gdy ktoś nazwie was pizdą, chujem, drugim sortem czy innym wykształciuchem. Nawet pójdziecie na demonstrację, by pokazać, że to was boli, a co.

Ja w swoim życiu byłem już chyba każdym: pedałem najczęściej, ciotą zwykle, pojebańcem, chorym śmieciem, zboczeńcem, złodziejem, babą, a nawet wynaturzeniem, jak mnie kiedyś nazwała jedna sympatycznie wyglądająca pani na ulicy. I wiecie co? Znudziło mi się wchodzenie w rolę ofiary. Mam was w dupie. Dobrze, możesz mi mówić „chuju”, jeśli masz na to ochotę, bo nic mnie to nie obchodzi. Ani ty, ani poseł Kaczyński, ani twoi koledzy, którzy głosowali na Korwina, ale kolegujesz się z nimi od dzieciństwa, ani nikt inny. Będę kim chcę, czasami pewnie też chujem. Dla niektórych będę nim z pewnością.


* Drogie media tzw. liberalne! Jarosław Kaczyński nie jest prezesem Polski, jest posłem Rzeczypospolitej Polskiej i tak powinien być tytułowany. Ciągłe pieprzenie, jakoby był on jakimś prezesem z pewnością nie polepsza jego stanu psychicznego, a wprowadza przez nazewnictwo poczucie, jakby był prezesem kraju. A tak, z tego co wiem, mimo histerii niektórych wciąż nie jest.

Komentarze: