„Frances Ha” – film o mnie i o tobie

Wszyscy jesteśmy więźniami dzisiejszych czasów. Udajemy wyzwolonych, bezpruderyjnych i tolerancyjnych, a różnimy się od swoich rodziców czy dziadków tylko granicami naszych działań. My wcale nie jesteśmy lepsi, my po prostu urodziliśmy się w najnowocześniejszych czasach jakie znamy. Ze wszystkimi ich plusami i minusami.

Te ostatnie coraz bardziej przytłaczają Frances. Niespełniona artystka, której rodzice, społeczeństwo i popkultura mówili, że podstawą życia w XXI wieku jest mityczna indywidualność, nie potrafi znaleźć swojego miejsca na ziemi. Marzenie, by zostać świetną tancerką i utrzymywać się ze swojej pasji legło w gruzach – dziewczynie ledwo starcza na czynsz i papierosy. Mieszka z przyjaciółką, od której wydaje się być uzależniona. Sophie powoli dostaje wszystko, o czym marzy główna bohaterka – bogatego i wpływowego narzeczonego, życie w podróży i wielką przygodę z wyłaniającym się na horyzoncie happy endem.

A Frances? Poza niespełnioną karierą ma jeszcze chłopaka, który jest sfrustrowany brakiem jej zaangażowania w tę relację oraz rodziców, którzy zamiast pomagać wolą ukryć swoją jedyną córkę przed złem świata. Najlepiej u siebie w domu i na zawsze.

Frances-Ha-film-still-3 France-Ha-4Tak zaczyna się nowy film Grety Gerwig. Ciekawe, bo Gerwig jest jedynie współautorką scenariusza, lecz to właśnie ona jest wymieniana jako główna twórczyni „Frances Ha”. Dlaczego? Trzydziestoletnia aktorka i scenarzystka odcisnęła duże piętno na głównej postaci, którą sama zagrała. W filmie można dostrzec nawet elementy autobiograficzne, które łączą ją z Frances – obie pochodzą z Sacramento, są w podobnym wieku i łączy je neurotyczna osobowość. Nie bez przyczyny Gerwig nazywana jest współczesnym Woodym Allenem w spódnicy.

„Frances Ha” szeroko czerpie też z twórczości Allen’a. Tej najlepszej – dziejącej się na Manhattanie, z rozbudowanymi dialogami, komediodramatem wprawiającym widza w skrajne stany i powolną akcją, która zdaje się być tylko dodatkiem do dowcipnych, sarkastycznych i ciętych ripost.

Frances3To film z pewnością „modny” – ludzie bez pracy, lecz z iPhone’ami, upokarzanie się przed przyjaciółmi znajomych, brak porozumienia z chłopakiem, w końcu zazdrość i decyzje, w które brniemy wiedząc o ich głupocie. „Frances Ha” operuje banalnymi sytuacjami, które każdy zna z życia. Jego sukcesem jest, że codzienność potrafi przedstawić tak, że ludzie nie myślą o wyjściu z kina.

Każdy z pokolenia dzisiejszych dwudziestoparolatków jest w jakimś stopniu Frances. Mamy dużo marzeń i poczucie, że możemy wszystko. Błądzimy, szukamy swojej wyjątkowej i niepowtarzalnej szansy, która pozwoli nam pogodzić pracę, szczęście i ambicje. Nie dopuszczamy myśli, że być może zamiast zabawy w dorosłość warto zacząć być dorosłym. W końcu rodzice zawsze przyślą jeszcze jedną stówkę, a zaraz będzie weekend i na imprezie zapomni się o braku perspektyw. Kiedyś niezależna młodzież nosiła wyświechtane koszulki z napisem „No Future”, dziś wstawia sobie takie statusy na Twitterze. Frances nie doświadczyła niesamowitego przełomu, wielkiego happy endu i lawiny konfetti przy napisach końcowych. Jej życie jest zwykłe, jak każdego z nas. A jak często Wam zdarza się konfetti?

Komentarze:

3 Replies to “„Frances Ha” – film o mnie i o tobie”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *