Jak Michał Witkowski został zwyrodnialcem

tumblr_n2r5j0JPp21tvtb9ho1_500
Foto: Aleksandra Grochowska

Michał Witkowski został blogerem i fashionistą. Świat literacko-intelektualny zatrząsł się w posadach, bo pisarz zaczął pojawiać się nie tylko w kontekście swojej wybitnej twórczości, lecz opowiada także o botoksie i naciąganiu twarzy. W mediach społecznościowych od razu przetoczyła się fala krytyki. Co ciekawe, nawet ci uchodzący za światłych zaczęli pisać, że jest „obrzydliwy”, że to „żałosne”, że „zwyrodnialec” i ogólnie „w takich momentach wstydzę się gatunku ludzkiego”.

To ciekawe, że gdy Witkowski był sympatycznym, przegiętym gejem-intelektualistą to było wszystko w porządku i nikt nie śmiał zwracać się do niego bez należytego szacunku. Tymczasem gdy od niedawna stał się sympatycznym, przegiętym gejem-intelektualistą ubranym w Jeremy’ego Scotta to jest już zwyrodnialcem. Czy naprawdę pisarz nie ma prawda decydować o swoim wyglądzie, stroju i lifestylu (który nas zabije, ale o tym tutaj)? Problem w przypadku Witkowskiego pojawił się w momencie, gdy ten zaczął wydawać swoje pieniądze. Legalne, czyste i zarobione na talencie, a nie jak część komentujących na biciu piany. Porównywanie go do Grycanek jest żenującym nadużyciem, bo jak Grycanki są znane z tego, że są znane, to Witkowski zasłynął swoimi książkami, a nie lansowaniem na bankietach.

Zaraz, zaraz, a może to właśnie o te pieniądze chodzi? Witkowski w rozmowie z Kafeteria TV nie kryje tego, że obecnie za książkę dostaje 500 tysięcy zaliczki. To dużo, a nawet bardzo dużo jak na pisarza. To ważny punkt w odniesieniu do ostatniej dyskusji, w której głównymi głosami byli Kaja Malanowska po jednej stronie („6800 zł za 16 miesięcy ciężkiej pracy. Mam ochotę strzelić sobie w łeb”), a Jakub Żulczyk po drugiej („Pani Kaju, proszę się, kurwa, nie mazgaić, i nie kompromitować naszego zawodu. Jest trudny. Bywa słabo płatny. Nie jest, co również trzeba sobie uświadomić, zawodem pierwszej potrzeby społecznej”). Wciąż nas boli, że ktoś zarabia dużo, że stać go na Alexandra McQueena i może lubić wypełniacze do ust? A co nas to kurwa, za przeproszeniem, obchodzi? Witkowski jest świetnym pisarzem, nie zapominajmy o tym. Może nam się nie podobać jego wygląd czy modowa zajawka, ale czy to go literacko dyskredytuje? Czy naprawdę pisarz wciąż musi być brzydkim obdarciuchem w wytartym swetrze i przetłuszczonych włosach? Jakim prawem możemy oceniać to, na co Michał wydaje pieniądze? W maju wychodzi nowa powieść Witkowskiego „Zbrodniarz i dziewczyna” – poczekajmy może z oceną do jej premiery, a kwestie botoksów, ubrań światowych projektantów i wywiadów dla telewizji internetowych zostawmy z boku. A kto choć trochę poznał styl Witkowskiego ten będzie potrafił z całego tego cyrku wyłonić clou. Trzymaj się Michał!

Zdjęcie zostało ukradzione z bloga Michała Witkowskiego, na który serdecznie zapraszam: www.fashionpathology.com.

Komentarze:

8 Replies to “Jak Michał Witkowski został zwyrodnialcem”

    1. Czekałem na ten komentarz. 🙂 Nie jestem krytykiem literackim, lecz sądząc po guście bardziej wykształconych znajomych oraz mojej szczerej sympatii do Witkowskiego mogę uznać, że jest świetny. Zabijanie barwnych ptaków jest złe, nauczmy się tego w końcu…

    2. Witkowski jest świetnym pisarzem. Być może definicja świetnego pisarza ulega transformacji w ostatnich latach, ale prawda jest taka, że transformacji ulega zarówno język jak i słowo, a Witkowski w tej transformacji świetnie się odnajduje. Nie razi przerost formy nad treścią, ani kontrowersyjne wątki, jego Lubiewo to nie Lolita, ale nimfetek już nie ma we współczesnym świecie, za to są geje i hipsterzy. Dla wielbicieli nieco jałowej twórczości Witkowski nie będzie smakował, co nie musi oznaczać, że nie jest wyborny. Dla smakoszy nieco pikantnych dań Witkowski to rarytas.

  1. Witkowski jest świetnym pisarzem. Być może definicja świetnego pisarza ulega transformacji w ostatnich latach, ale prawda jest taka, że transformacji ulega zarówno język jak i słowo, a Witkowski w tej transformacji świetnie się odnajduje. Nie razi przerost formy nad treścią, ani kontrowersyjne wątki, jego Lubiewo to nie Lolita, ale nimfetek już nie ma we współczesnym świecie, za to są geje i hipsterzy. Dla wielbicieli nieco jałowej twórczości Witkowski nie będzie smakował, co nie musi oznaczać, że nie jest wyborny. Dla smakoszy nieco pikantnych dań Witkowski to rarytas.

  2. Oh Patryk, dobry tekst, pod którym mogę się z całym zaangażowaniem podpisać, rozciągając „a co nas to kurwa, za przeproszeniem, obchodzi?” na 99% tzw. „show-biznesu” i celebryckich newsów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *