Jak pokochałem Beatę Kempę (1)

iphone5s-selection-hero-2013– To straszne – powiedziałem ja (24 l.) bez żadnej energii. – To straszne.
– No ale, że co? Widziałeś nowy teledysk MIA? – zapytała beznamiętnie Zośka (28 l.) wklepując go na swojego iPhone’a.
Spojrzałem na nią z mieszaniną nienawiści, rezygnacji i ciekawości. Wyglądałem trochę jak kot, który patrzy na swojego załatwiającego się właściciela.
– Nie widziałem.
– To zobacz – powiedziała podtykając mi wyświetlacz LED o rozdzielczości 1136×640 i o gęstości 326 pikseli na cal. Nie podziałało.

Już dawno nauczyłem się udawać skupienie i patrzyć w jeden punkt, będąc myślami gdzieś zupełnie daleko. Tak było i w tamtej chwili. 231730158Zośka bujała się udając, że jest MIA, a ja udawałem, że bardzo mnie to interesuje. Tymczasem, dodam dla podkreślenia ówczesnej dramaturgii, wcale mnie to nie interesowało. Marzyłem wtedy o tym, by znajdować się gdzieś, gdzie nie dowożą nawet pizzy Dominos, gdzie nie ma Coca Coli i gdzie nikt nie słyszał o Kasi Tusk, czyli… Niestety nie dane mi było dokończyć tego aktu egzaltacji, bo właśnie skończyło się wideo.

– Co jest straszne? – zapytała Zośka.
– Jestem trochę zmęczony wszechświatem i mam tysiąc pytań, na które nikt nie zna odpowiedzi. Nikt poza Beatą Kempą (48 l.) – powiedziałem.

50067f6920020_k1

Zosia udawała, że rozumie. Rozpoznawałem ten stan, bo robiła się wtedy bardziej poważna niż zwykle i marszczyła czoło. Najwyraźniej odrobiła lekcję z Margaret Thatcher, bo wyglądała zupełnie tak samo, tylko trochę inaczej.

– Ale przecież Beata Kempa to zaburzona osobowość, osoba skrajnie niemiła i nieszczera, a do tego wieśniara i zwykła debilka – powiedziała wyuczoną od lat kwestię.

Niech nikt nie myśli, że media nie mają wartości edukacyjnych, bo Zośka jest świetnie przez nie nauczona: wie kogo lubić, a kogo nie. Kto jest fajny, jak się ubierać i żeby mówić znajomym, że się nie ma telewizji.

– No i co z tego? Ona jedyna zna odpowiedzi. Muszę się z nią spotkać – powiedziałem. W tamtej chwili znalazłem się w jakimś amoku. Jak wtedy, gdy Piotrek przychodził od dilera i rozdzielał nam kreski, a w porobionej głowie mającej w pamięci tylko trzy ostatnie doby afteru było tylko jedno marzenie: „Chcę wszystko, wszystko, wszystko”. I tak się marzyło, dopóki się znowu nie wciągnęło. I tak było teraz. Chciałem wciągnąc proszek z wiedzą Beaty Kempy, byłem na głodzie.

Tymczasem Zośka patrzyła na mnie badawczo licząc, że w końcu zdradzę uśmiechem wysublimowany żart, że to wszystko jak w reklamie Hortexu okaże się zabawnym dowcipem złożonym z chwili niepewności i momentu rozładowania atmosfery. „Czy matka natura ma Beatę Kempę? (tu chwila niepewności) Tak, matka natura ma Beatę Kempę! (uśmiech, kurtyna)” Tak się jednak nie stało.

11860831_2_644x461_spodnie-moro-bomber-okazja-drogo-zaproponuj-cene-dodaj-zdjecia– Ale ty na poważnie? – zapytała. Zawsze jak pytała wiedziałem, że mówiła do mnie „ty” małą literą. To pewnie kwestia wychowania katolickiego i nienawiści do siebie, innych i Boga.
– Na poważnie. Odnalazłem sens życia. Teraz wiem dokąd zmierzam, a świat w końcu nabrał kolorów. Oczywiście nie takich jak na tęczy, bo nie chcę by mój świat spłonął jak tamta piękna instalacja na placu Zbawiciela. Reasumując, to chcę się spotkać z Beatą Kempą – powiedziałem na wydechu.
– No ale przecież jesteś gejem, a ona cię nienawidzi – oznajmiła i znowu usłyszałem „cię” małą literą.
– No ale nie musi przecież wiedzieć, że jestem gejem. Ubiorę się brzydko, założę buty sprzed trzech sezonów i będę miał spodnie bojówki typu „bomber” z odpinanymi nogawkami. Nikt się nie zorientuje – powiedziałem, a jak powiedziałem tak zrobiłem.

m_reg_sycow_p1Pojechałem do Sycowa, małej gminy w województwie dolnośląskim, w powiecie oleśnickim. Użytki rolne zajmują tam 62%, a użytki leśne 30%. Pozostałe procenty zajmuje Beata Kempa, gdyż właśnie w tamtej uroczej gmine w województwie dolnośląskim została poczęta przez matkę Wielisławę.

Musicie wiedzieć, że nie wybrałem się tam podziwiać niezwykłe użytki rolne. Bynajmniej! Przyjechałem pooddychać tym samym powietrzem co legendarna w niektórych kręgach pani poseł, a przy okazji pani wiceprezes Solidarnej Polski. Być może to pomoże? Być może to sprawi, że pojmę sens wszechświata, a przy okazji zrozumiem najważniejsze życiowe prawdy? Niestety nie pomogło, więc zakupiłem spodnie typu „bomber” oraz perfumy „Być może”. Wszak pani Beata to znana konserwatystka, a więc z pewnością doceni ten cenny dziś flakon. Wszak to sztandarowy produkt polskiej sztuki perfumeryjnej. Szyprowe, słynne i bardzo już stare perfumy niegdysiejszej Polleny-Urody. Oprócz „paryskiej”, występowały jeszcze w trzech wersjach: „London”, „Rzym” i „Jamaica”… Ciąg dalszy nastąpi, a czy dostanę lajka?

Komentarze:

One Reply to “Jak pokochałem Beatę Kempę (1)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *