Jak wygrać z AIDS?

Trudno we mnie wywołać łzy. Trochę w tym zasługa fluoksytyny, a trochę twardej duszy, która już sporo widziała i mało rzeczy robi na niej wrażenie. Na tym filmie popłakałem się jednak jak bóbr. Dlaczego? „Odruch serca” („The Normal Heart”) pokazuje życie takie jakim jest: dramatyczne, pełne lęków i bojaźni, czasami okrutne, a czasami obrzydliwe. A mimo wszystko wciągające i pasjonujące.

Film zaczyna się strasznie, bo przegiętą orgietką znaną ze współczesnych tzw. „filmów gejowskich”. Biorę je w cudzysłów, gdyż kino gejowskie dla mnie nie jest równoznaczne z epatowaniem seksem, penisami i umięśnionymi blondynami. Tym bardziej trochę bałem się „Odruchu serca”, lecz im dalej zagłębiałem się w ten film, tym bardziej zauważałem, że wstęp jest świetnym pastiszem na otaczającą nas tzw. „kulturę gejowską”. Kulturę kultu ciała, beznamiętnego erotyzmu i wartościach skupiających się na obwodzie bicepsa i długości penisa. Otóż nie, drodzy panowie. Gejowi wcale nie równa się seks w bramie, a ten film świetnie to udowadnia.

10257056_668850059818572_5668612833631663096_o
Dziś HIV i AIDS nie budzą już takiej grozy jak kiedyś. Lepsze leki pozwalające właściwie żyć normalnie, „choroba przewlekła”, jak się coraz częściej nazywa wirus, a w końcu powrót do korzeni wolnej miłości, który zauważamy w ostatnich latach sprawiają, że seks bez zabezpieczeń, darkroomy i przypadkowe stosunki są coraz bardziej w modzie. Sam byłem świadkiem, gdy jeden z kumpli na imprezie opowiadał o tym, jak spotkał chłopaka w sklepie, a potem pieprzyli się na klatce. Spotkał się z gromkim aplauzem, podnieconymi spojrzeniami i ogólnym poruszeniem. To takie męskie, odważne i seksowne, prawda?

„Odruch serca” pokazuje jak wyglądało to wszystko zanim stało się „przypadłością” czy „plusikiem”, jak to się pisze na portalach randkowych dla gejów. Przerażenie, panika, niespodziewane zgony, dziesiątkowane grupy przyjaciół, brak jakiejkolwiek odpowiedzi i – co ważniejsze – wsparcia ze strony władz. Jakkolwiek przeraźliwie to zabrzmi, lecz ignorancja ówczesnego rządu USA jest bardzo zbliżona do braku reakcji ze strony polskich władz. Geje? Ten problem nie istnieje. Przecież wiemy, że są, ale czego od nas chcą? Niech już będą, lecz siedzą cicho.

10325313_673338759369702_4976939054334376949_n
W obrazie nie mogło zabraknąć wątku miłosnego. Związek dziennikarza „New York Times” Felixa Turnera (Matthew Bomer) i pisarza-aktywisty Neda Weeksa (genialny Mark Ruffalo) wzrusza, denerwuje i przejmuje, lecz nie wpada w banał czy patos, tak często spotykane w filmach gejowskich. Nie ma tam miejsca na błahostki w obliczu nieznanej choroby, lecz para powoli wyrastająca na najważniejsze osoby ruchu próbującego skłonić rząd do działania stara się zachować normalność. Nawet w momencie, gdy jedno z nich zaczyna mieć objawy AIDS.

Tematyka HIV nie jest mi obca. Wielu moich znajomych jest nosicielami wirusa. Na szczęście dzięki dobrym lekom większość z nich dobrze radzi sobie z uśpionym zagrożeniem. A ilu z kumpli nie wie, bo nie bada się regularnie? Ilu podejrzewa, lecz boi się potwierdzenia i dalej uprawia seks bez zabezpieczeń? Ja już jednego kolegę, który umarł na AIDS, pochowałem. Wierzę, że filmy takie jak „Odruch serca” mogą zmieniać rzeczywistość. Ukazana dosłowność choroby sprawia, że choć na chwilę geje mogą zastanowić się czy na pewno szybkie bzykanko w darkroomie jest tym, co dla nich najlepsze. Mnie zmieniła śmierć P., inni może dadzą radę dzięki filmowi.

10402879_675893562447555_2610375041804859098_n
PS. Nie można nie wspomnieć o Julii Roberts, która genialnie wciela się w postać sparaliżowanej doktorki Emmy Brookner, która jako jedna z niewielu osób hetero czynnie stara się pomagać walczyć z nieznaną zarazą. Roberts udowadnia, że posiada niezwykły kunszt aktorski i świetnie sprawdza się w rolach dramatycznych. Szkoda, że większość z nas i tak zapamięta ją jako pretty woman.

Komentarze:

2 Replies to “Jak wygrać z AIDS?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *