Jeden głębszy z Izoldą Sorenson (Co-Sovel)

„Jeden głębszy” to cykl na blogu #ohpatryk. Sprawa jest prosta jak kieliszek wódki. Ja zadaję jedno pytanie, a gość wyczerpująco na nie odpowiada.

Co-Sovel to autorski projekt Izoldy Sorenson, znanej z zespołów takich jak Drekoty i Julia Marcell, która przygotowała materiał na swoją debiutancką płytę. Jej muzyka określana bywa mianem alternatywnego popu, elektroniki i indie-folk. Śpiewane przez liderkę projektu teksty stanowią jej autorskie przekłady ze słoweńskiego na języki angielski i polski wierszy Srecko Kosovela – poety początku XX wieku, zaliczanego do nurtu modernistów, ekspresjonistów i dadaistów. Awangardowość i konstruktywizm form Kosovela znajduje swoje odbicie także w metodach pracy Izoldy Sorenson – tłumaczenia nie są dosłowne, a luźne podejście do poezji niebanalnego Słoweńca znajduje uzasadnienie w nazwie zespołu, której rozszerzenie oznacza tyle co „Cooperation with Kosovel”.

unnamed

Patryk Chilewicz: Śpiewasz w zespole, jednym z tysięcy w tym kraju. Gracie fajną muzykę, lecz teksty nie są najprostsze na świecie – podobnie jak poezja Kosovela. Czy robicie to z pasji czy dla zarobku? Konkurencja jest duża, więc jaki jest cel Co-Sovel?

Izolda Sorenson: Gdybym dla zarobku zabrała się za umuzycznianie poezji, to z pewnością byłabym niezwykle naiwna. „Młodszy kolega” Kosovela, Dane Zajc, powiedział kiedyś, że twórczość nastawiona na sukces, z góry skazana jest na niepowodzenie. Trudno mi się z nim nie zgodzić. W końcu rozwój odbywa się przez negację. A nastawienie na sukces właściwe jest twórczości zaangażowanej, dedykowanej, czyli komercyjnej. Ja nie chcę tworzyć programowej muzyki , która odpowiadałaby potrzebom rynku (choć samo założenie bezprogramowości niesie ze sobą pewien program). Jeśli by tak było, to zamiast zimowej scenerii w „Detektywie nr 16” byłaby raczej plaża i wino.

W sumie cieszę się z faktu, że mamy tysiące zepołów w Polsce. Mam skąd czerpać inspiracje! Poza tym nie wierzę w statystyki. Szczerość i autentyczność sprawia, że muzyka nie potrzebuje rachunku prawdopodobieństwa. Broni się sama.

A warstwa tekstowa… Rzeczywiście nie należy ona do najprostszych. Poezja Kosovela w Co-Sovel pojawia się jednak w zupełnie innej formie. Przede wszystkim nie sa kalką jego wierszy, ale pewnego rodzaju improwizacją na temat frazy, myśli, słowa zawartego w oryginale. To przedsięwzięcie przypomina w gruncie rzeczy odpoetycznianie poezji. Zwłaszcza, że większość tekstów zostaje pozbawiona politycznego kontekstu. Z Kosovela czerpię emocje. Pomijam historyczne zdarzenia. Celem jest raczej nawiązanie do pewnego rodzju uczuciowości niż odśpiewanie ładnie brzmiących fraz. Czy teksty są za trudne dla odbiorcy? Myślę, że w zmodyfikowaneju wersji nie należą do najtrudniejszych. Nie zaspokoją prawdopodobnie potrzeb biernego słuchacza, ale aktywnych odbiorców jest wśród nas coraz więcej. Może zabrzmi to trochę patetycznie, ale dla mnie muzyka to pewnego rodzaju intymne wyznanie, w którym najistotniejsza jest szczerość przekazu. Z tego właśnie bierze się jej indywidualizm i pozytywny odbiór.

Myślę też, że nie można rozwarstwiać tego, co stanowi całość przekazu. Muzyka i tekst powinny tworzyć spójny twór. Analiza tekstu piosenki nie jest konieczna do jej pełnej percepcji. Oba te elementy powinny wywoływać u słuchacza wrażenia, wyzwalać emocje, poruszyć, wstrząsać czy wzruszać. Cel muzyki Co-Sovel jest katartyczny. Jako miłośniczka muzyki popularnej dostrzegam w Co-Sovel lekkość i przystępność charakterystyczną dla tego rodzaju muzyki.

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *