Jeden głębszy z Jessicą Mercedes

„Jeden głębszy” to nowy cykl na blogu #ohpatryk. Sprawa jest prosta jak kieliszek wódki. Ja zadaję jedno pytanie, a gość wyczerpująco na nie odpowiada.

Jessica Mercedes, autorka strony JEMERCED, to jedna z najpopularniejszych polskich blogerek modowych. Często jest wrzucana do jednego worka z pozostałymi gwiazdeczkami, lecz trudno nie zauważyć, że Jessica jest ambitniejsza, zdolniejsza i… normalniejsza od reszty ścisłej czołówki blogosfery. Nie zmieniła jej ani wizyta u Kuby Wojewódzkiego, ani to, że paparazzi proszą, by im pozowała na ściance. To wciąż ta sama Jess, z którą piłem wódkę trzy lata temu. Jestem trochę przerażony nową generacją dorastających nam gwiazd, lecz Jessica jest żywym przykładem, że jest nadzieja dla polskiego show biznesu!

Zdjęcie: Daniel Jaroszek
Zdjęcie: Daniel Jaroszek

Patryk Chilewicz: Kim byś była, gdybyś nie została blogerką modową?

Jessica Mercedes: Od szesnastego roku życia prowadzę bloga i wiedziałam, że przez najbliższy czas po prostu będę blogerką. Pewnie powinnam była iść na studia, pójść do „normalnej pracy”, ale na szczęście zdobyłam czytelników na swoim blogu, zatem mój plan na „normalne życie” nie wypalił. Wydaje mi się, że gdyby mój blog nie stał się popularny, to po maturze wyjechałabym do Nowego Jorku. Pracowałabym w jakiejś modowej redakcji, podając pewnie kawę stylistkom na sesjach zdjęciowych, a po godzinach dorabiałabym sobie na życie jako barmanka albo kelnerka, aby mi starczyło na mieszkanie na Brooklynie i na studia na Parsons. Po jakimś czasie byłabym doskonałą stylistką w magazynie modowym, albo projektantką mody na Manhattanie! (śmiech) Miałam jeszcze plan z L.A. Chciałam tam wyjechać i zostać asystentką jakiejś stylistki gwiazd, np. takiej Rachel Zoe. Pomagałabym jej ubierać gwiazdy na czerwony dywan, na Oscary, odwoziła ciuchy i paczki projektantom, a po pracy dorabiałabym jako personal shopperka w Hollywood. W końcu byłabym najlepszą stylistką w Los Angeles i ubierałabym najlepsze aktorki i piosenkarki! (śmiech) No dobra, a co jakbym nie dostała wizy? Wtedy może wróciłabym do mojej drugiej ojczyzny, do Niemiec, i tam próbowałabym swoich sił w modzie, w gazetach, telewizji, może w VOGUE w Monachium, albo w telewizji RTL w Kolonii.

Komentarze:

11 Replies to “Jeden głębszy z Jessicą Mercedes”

  1. Chciałam zauważyć, że przymiotnik ,,modowy” nie istnieje i jest to kalka językowa. Podobnie jest ze słowem ,,urodowy”. Możliwe, że słowo ,,modowy” wejdzie do słownika, lecz w tym momencie jest to błąd, a niestety redaktorzy i redaktorki nagminnie go powielają.
    Pozdrawiam

    1. W polskim słowniku jest tragicznie mało słów określających różne rzeczy związane z modą, jak i opisujące samą modę. Nic dziwnego, że wraz z rozwojem rynku rozwija się też język. A że słowniki nie nadążają, to już inna sprawa 🙂 Odzdrawiam!

      1. haha, no nie przesadzajmy! tych słów zwykle nam nie brakuje, często są po prostu mniej lub bardziej zapomniane, albo wygodniej nam użyć angielskiego słowa niż „bawić się” w tłumaczenie. słowniki faktycznie czasem nie nadążają, ale dopóki nie nadążą, ich zasady nas obowiązują. tam gdzie pojawia się słowo modowy, wzorcowo powinny być konstrukcje „dotyczący mody”, „o modzie”, „mody”. o zgrozo, gdyby nagle powstały domy modowe ;). jednak do sformułowania blogerka modowa nie ma się raczej co przyczepiać. możemy go traktować nawet jako frazeologizm, przydatny, usprawniający komunikację i rozpowszechniony. za to użycie tego słowa w wypowiedzi jessiki budzi wątpliwości: magazyn modowy, bo mamy funkcjonujący od dawna i zgodny z normą magazyn mody (ewentualnie żurnal), a sformułowanie redakcja modowa jest już w ogóle bez sensu, bo mody się raczej nie redaguje (chyba, że, metaforycznie, wielcy projektanci to robią). w tym przypadku najlepiej redakcja działu mody/magazynu mody.

        ale już ch*j z modowym. personal shopperka, to dopiero koszmar! co złego w osobistej stylistce? 😀

        1. Nie jestem jakimś wielkim znawcą mody, ale czy personal shopperka to nie jest osoba zatrudniana do ubierania i chodzenia na zakupy, a stylistka osoba stylizująca ludzi / sesje / cokolwiek innego? Tak tylko pytam. 🙂

      2. Ja to jak najbardziej rozumiem. Piszę sporo antropologicznych prac związanych z modą i mam spory problem z użyciem słowa ,,fashion” i z przełożeniem go na język polski. Niemniej jednak zdajesz sobie z tego sprawę, a większość osób nieświadomie powiela kolejne kalki językowe bez zastanowienia.

        Pozdrawiam 🙂

  2. ja chciałabym dodać, że jess nie potrzebuje wizy, bo ma niem. obywatelstwo, o czym zresztą pisała nawet na fejsie.

    1. Nie potrzebuje do krajów europejskich, dlatego w Londynie siedziała miesiąc, a nie tydzień. Do USA niestety też by musiała czekać na vizę, ale może znacznie mniej niż Polacy.

  3. To nie rozumiem, czemu nie wróci do swojej ukochanej ojczyzny w Niemczech ?bo co ? nie poznali się na jej talencie modowym ?
    Artykuł z wazeliną,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *