Jeden głębszy z Maciejem Sieradzkym

„Jeden głębszy” to nowy cykl na blogu #ohpatryk. Sprawa jest prosta jak kieliszek wódki. Ja zadaję jedno pytanie, a gość wyczerpująco na nie odpowiada.

Teoretycznie nie pasuje do telewizji – skromny, prosty, bez zacięcia medialnego i parcia na szkło. Nie wzbudza kontrowersji, nie kłóci się i jest aż za dobrze wychowany. Sieradzky doszedł jednak do finału „Project Runaway” i o mało co nie wygrał. Przed nim teraz wielki wybór – albo zostanie kolejnym celebrytą brylującym na imprezach, jak to często z gwiazdkami TVN bywa, albo zbierze się w sobie i będzie tworzył piękno. Ja wierzę w to drugie.

10309058_747737728612040_55192096211752241_n
Foto: Piotr Mizerski / TVN

Patryk Chilewicz: Dla niektórych stałeś się klaunem, dla innych super cool chłopakiem, z którym każdy chce obudzić się na przystanku. Jak odbierasz ten cały szum wokół Ciebie? 

Maciej Sieradzky: W sumie to miłe, nabrałem już do tego dystansu. Podziwiam ludzi, którym chce się tworzyć memy czy fanpejdże poświęcone mojej osobie.  Wielki szacun też dla tych tworzących moje portrety. Teraz już sobie radzę z tym zamieszaniem, choć początkowo ciężko było przyzwyczaić się, że codziennie odpalając Facebooka widzę swoją twarz. Wiem, że zaraz ten dziki szał minie. Ludzie pojadą na wakacje, właśnie skończył się program… Ale ja nie mam zamiaru tak szybko znikać!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *