Jeden głębszy z Wiki Królikowską

„Jeden głębszy” to nowy cykl na blogu #ohpatryk. Sprawa jest prosta jak kieliszek wódki. Ja zadaję jedno pytanie, a gość wyczerpująco na nie odpowiada.

Wiki Królikowska to liderka zespołu Krem, dziennikarka muzyczna, a przede wszystkim moja serdeczna przyjaciółka. Warszawianka z krwi i kości. Charakteryzuje się specyficznym poczuciem humoru oraz bardzo dobrym gustem. Gra, śpiewa, tańczy, gotuje i baluje – wszystko w świetnym stylu i odpowiednich proporcjach. Przyszła królowa polskiej estrady.

Foto: Krystian Bogucki
Foto: Krystian Bogucki

Patryk Chilewicz: Jak żyje się bez Facebooka?

Wiki Królikowska: We wtorek na piątkowe piwo umawiam się za pomocą smsa, telefonu lub emaila. Informacje o zbliżających się zdarzeniach kulturalnych pozyskuję od przyjaciół, z plakatów na mieście, ewentualnie korzystając z nielicznych newsletterów oraz strony WawaLove. Oglądam nieco więcej seriali, gdyż Facebook nie odbiera mi już tyle cennego czasu. Średni poziom napięcia powodowanego zawiścią i zazdrością nieco się obniżył, gdyż nie oglądam niby niepozowanych zdjęć z zajebistych wakacji i poprawianych w photoshopie samoportretów. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że ludzki mózg łatwo oszukać. Z tego powodu mimo świadomości, że życia innych ludzi wcale nie są jak z bajki oglądając zaaranżowane zdjęcie koleżanki chorej na anoreksję z hamburgerem w ręku odczuwamy negatywne emocje.

Nieco trudniej prowadzi mi się fanpage’a Kremu, gdyż muszę prosić inne osoby o możliwość zamieszczenia czegoś z ich konta. Ma to jednak pozytywne aspekty: ponosi ilość kontaktów w realu. Odczuwam większą przyjemność z prozaicznych rzeczy. Okazuje się, że paznokcie można pomalować na dziwaczny kolor dla siebie (a nie dla znajomych na fejsie), że można zjeść wykwintne danie dla siebie (a nie dla znajomych dla fejsie), że można się cieszyć piękną pogodą, a nawet zrobić sobie zdjęcie telefonem tylko dla siebie (a nie dla znajomych na fejsie). W ogóle to okazuje się, że wszystko co nas otacza istnieje bez publikacji na fejsie.

Życie bez Facebooka nie jest dla każdego, gdyż może się zdarzyć, że ktoś zapomni nas zaprosić na urodziny lub ślub, bo nie mamy fejsa. Takie sytuacje wymagają stalowych nerwów. Trzeba także uważać w sytuacjach towarzyskich, gdyż łatwo bez fejsa przegapić zmianę statusu związkowego nawet bliskich przyjaciół. Od kiedy nie mam Facebooka musiałam też zacząć znacznie więcej myśleć samodzielnie. Artykuły dotyczące spraw bieżących czytam u źródła i nie znajduję ich jako opatrzonych stronniczym komentarzem linków. Jest pewna niepewność czy dziennikarz ma rację czy jest idiotą. Moje potrzeby ekshibicjonistyczne zaspokajam publikując czasami pojedyńcze foteczki na Insta. Nie prowokują one pogłębionych dyskusji innych użytkowników o polityce. Co może być wadą i zaletą, w zależności jaki typ osobowości sobą reprezentujemy. Prawdziwi przyjaciele są z nami nie tylko na fejsie.

Więcej Wiki znajdziecie na jej blogu oraz fanpage’u zespołu Krem. Polecam i zapraszam!

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *