Jesteśmy głupsi od goryli

W ubiegły weekend poszliśmy z A. do warszawskiego ZOO. Mój stosunek do tego typu obiektów wciąż nie jest jasny i waham się pomiędzy akceptacją, a empatią w kierunku zwierząt nie żyjących na wolności. Choć jak się okazuje, to nie one są prawdziwie biedne, a część gości je odwiedzająca.

W ZOO w lato trwa wielki festyn. Popcorn, lody, maskotki, balony, ciuchcia, a nawet obiady skutecznie zabierają magię spotkania z gatunkami, których na co dzień nie widzimy. Bo akurat ten konkretny gatunek Polaka-wieśniaka widuję bardzo często: niechlujny strój, smród, brak ogłady, wieczny grymas oraz wpisana tępota. Oto nasze towary eksportowe. Bo przecież jasne jest, że jak gdzieś w ZOO nie można wejść, to durny rodak wejdzie tam, żeby zrobić telefonem jak najbliższe zdjęcie wielbłąda. Po prostu bez tego nie można przeżyć!

Wydaje mi się też dość oczywiste, że gdy widzi się co dziesięć metrów napis „Prosimy nie karmić zwierząt” to nawet najgłupszy człowiek zrozumie, o co w nim chodzi. Niestety, znów przeceniłem nasz gatunek. Podchodzimy z A. do goryli, które wyraźnie nie są zbyt szczęśliwe z powodu pisku, wrzasku i jazgotu, jakie wywołuje niedzielna dziatwa. Wtem zauważam kobietę z dwójką małych chłopaków.
– Mamo, daj jeszcze – mówi jeden z nich, a ona wyciąga z reklamówki kolejną marchewkę. Dziecko przełamuje ją na pół i rzuca w goryla.
– Przepraszam, czy nie widziała pani żadnej tabliczki, że nie wolno dokarmiać zwierząt? – pytam.
Pani jest wyraźnie oszołomiona. W jej świecie krążącym wokół kolorowych pism, wieczornego pasma rozrywkowego Polsatu oraz Teleexpressu nie mieści się dyskusja czy zwracanie uwagi.
– Widziałam… – zaczyna niepewnie.
– To dlaczego pani pozwala na rzucanie zwierzętom jedzenia? Czego uczy pani dzieci? Nie wstyd pani? A może nie umie pani czytać? – atakuję ją serią pytań. Ona ze wstydem chowa marchewkę do foliowej torebki. Widzę, że przygotowała się. Na bazarze kupiła ze trzy kilo. Popycha dzieci i szybko ucieka w siną dal. Może przy żyrafach nikt nie zwróci jej uwagi.

A ja patrzę na goryla. Ten beznamiętnie wlepia wzrok w skałę. Myślę, że jest zażenowany. Nie dziwię się, ja też bym był na jego miejscu.

Komentarze:

4 Replies to “Jesteśmy głupsi od goryli”

  1. Specyfika małego, warszawskiego Zoo. Polecam wyprawę do ogromnego ogrodu w Gdańsku – Oliwie, gdzie zwierząt mało, za to przestrzeni sporo i można się z przyjemnością zgubić na 8 godzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *