Kariera po Top Model

Za nami trzecia edycja. Poziom (podobno) był znacznie wyższy, a więc wymagałoby się czegoś więcej niż podczas poprzednich konkursów, gdzie dominowały płacz, retrospektywne wstawki przedstawiające trudne dzieciństwo i emocje biorące górę nad uczestniczkami. Czy któraś z nich zrobiła „sławę, pieniądze i wielką karierę”, jak to im obiecywała Joanna Krupa?

www.facebook.com/Celebryje
www.facebook.com/Celebryje

Patrząc na krajowe wybiegi widać, że program niewiele zmienił. Najbardziej widoczna była Joanna Kudzbalska (II edycja, 4. miejsce), którą mieliśmy okazję oglądać m.in. na łódzkim Fashion Weeku. Na wybiegu pojawiały się również Ania Piszczałka (I edycja, 3. miejsce) oraz Magda Roman (II edycja, 11. miejsce). Niestety – ani kampanie wizerunkowe, ani reklamy, ani tym bardziej wybiegi nie stanęły przed większością dziewczyn otworem. – Do programu często wybierane są dziewczyny o nieodpowiednich wymiarach, którym później ciężko jest pracować w modelingu – mówi wprost Ania Piszczałka. Przykłady niskich czy zbyt dużych dziewcząt wybieranych przez jury, a później przez nich krytykowanych można wyliczyć w każdej z edycji. – W programie były dziewczyny, które tych warunków nie spełniały , lecz nadrabiały charyzmą – dodaje Magda Roman, która jako jedna z nielicznych dalej robi karierę w zawodzie. Swoją wypowiedź pisze mi mailowo z Hamburga, gdzie właśnie jest na castingach. – Wszystko zależy od tego jak po programie ułożysz sobie współpracę z agencją – mówi jedna z uczestniczek, która ze względu na ciągłe poruszanie się w branży woli pozostać anonimowa. – Kokosów nie ma. Jak wiadomo karierę robi się za granicą, gdzie nikt nie patrzy czy byłaś w Top Model czy nie. Wszystko zależy od warunków fizycznych, agencji, pod której jesteś skrzydłami i determinacji.

Tej ostatniej z pewnością zabrakło zwyciężczyni pierwszej edycji – Paulinie Papierskiej. Dała nam się poznać jako rozhisteryzowana dziewczyna, która zupełnie nie zna języków obcych i nie radzi sobie z własnymi emocjami. Fakt, że wygrała dowodzi, że tego typu konkursy są czystą rozrywką, a nie poważnym plebiscytem na przyszłą gwiazdę modelingu. Papierska jak bardzo wzbudzała emocje, tak szybko zapadła się pod ziemię. Słuch po niej zaginął. O zwyciężczyni, która miała być następną Anją Rubik zapomnieli wszyscy. Jej emocjonalna następczyni z drugiej edycji, czyli Ania Bałon (II edycja, 2. miejsce) ostatnio przeżyła wielki come back na pudelkowe salony z powodu… swojej tuszy. „Modelka” zainwestowała chyba w porządne pajdy chleba ze smalcem, by później opowiadać o tym jak bardzo dobrze czuje się ze swoją nadwagą. Ten poziom modelingu kategoryzuje ją gdzieś między pokazem Gavła, a występami w salonie meblowym. Tego typu komercyjne robótki nie są obce uczestniczkom. – Praca, która jest dla nas po programie pewna to wątpliwej jakości pokazy w galeriach handlowych, gdzie przychodzą małe dziewczynki i chcą od nas autografy – komentuje jedna z „topmodelek”.

Innym sposobem na siebie jest kontrowersja – w pierwszej edycji zasłynęła nią Zuza Walkowiak (ostatnie miejsce), która lubi pokazywać swoje nagie ciało, kląć i włóczyć się po warszawskich blokowiskach. Jakiś czas temu przypomniała o sobie w związku z seksaferą celebrycką – tym razem postanowiła wcielić się w rolę ambasadorki dobrego smaku i mówiła jaki show biznes jest okropny. Oczywiście nie przeszkodziło jej to wcisnąć się do paru programów śniadaniowych i gazet plotkarskich.

michalina_manios_top_model_2_640x0_rozmiar-niestandardowyW drugiej edycji niewątpliwe zamieszanie zrobiła Michalina Manios, która urodziła się zarówno z męskimi, jak i damskimi narzędziami płciowymi. Kontrowersja oczywiście były zupełnie innej klasy – Zula była panienką z osiedla, a Michalina zmagała się z dramatem, który dzięki telewizji TVN stał się dramatem ogólnopolskim. I właściwie dzięki temu zainteresowaniu publiczności Manios dotrwała do finału, gdzie zajęła zaszczytne trzecie miejsce. – Zachowując się jak Manios możesz na początku trochę na tym zarobić ale raczej na krótką metę – komentuje uczestniczka programu. Cóż, trudno się z nią nie zgodzić. Michalina mimo początkowego zainteresowania mediów skończyła ostatecznie jako bywalczyni stołecznych imprez. Sam pamiętam jak podsadzałem ją w ubiegłym sezonie, by mogła przejść przez ogrodzenie na Cyplu. Bo progi były wysokie!

Pozostałe dziewczyny wcale nie zaszły dalej – część z nich co weekend sączy piwo na murku na Placu Zbawiciela, a uczestniczki trzeciej edycji zaczęły pojawiać się na salonach już w następny dzień po ostatnim odcinku ze swoim udziałem. Tym samym potwierdzają swoją pozycję – bardziej sezonowych celebrytek niż obiecujących gwiazd modelingu. A może takie jest zamierzenie programu? Kasia Smolińska (I edycja, 4. miejsce) nigdy nie ukrywała, że widzi się bardziej w mediach niż na wybiegu. Internauci mogli ją ostatnio spotkać na czacie towarzyszącym finałowi ostatniej edycji. Mimo jej prób zabłyśnięcia ciągle nie wybiła się, nawet w rodzimej stacji TVN, gdzie kiedyś – jak pamiętamy, nawet po „Big Brotherze” dostawało się własny program. Dziś swoje pięć minut można przeżyć jedynie w „Dzień Dobry TVN” – tak jak w tym tygodniu miały swoją szansę Joanna Zaremska (III edycja, 8. miejsce) i Tamara Subbotko (III edycja, 5. miejsce). Złośliwi zapytają co złego w tym, że niedawne uczestniczki dziś gotują obiad w telewizji śniadaniowej? Odpowiem wprost: jak wpłynie to na ich karierę? Czy zauważą ich ewentualni kontrahenci, projektanci, styliści i fotografowie? Raczej nie. Trafią pod strzechy pań domu, emerytów i wolnych strzelców gojących porannego kaca. A to chyba nie jest ich grupa docelowa.

– Branża modowa to nie tylko modelki – zastrzega Aleksandra Kuligowska (I edycja, II miejsce). – W programie można poznać ludzi z tego świata i rozwijać się w innym kierunku niż sam modeling. Ja właśnie z tego staram się czerpać, próbować swoich sił w rożnych odłamach mody – dodaje. Nic dziwnego, w końcu Ola ma zaledwie 172 centymetry wzrostu. Ciężko by jej było zabłysnąć na wybiegu. Co konkretnie wydarzyło się od czasu programu w jej życiu? Internet niestety mówi niewiele. Poza 10. tysiącami fanów na Facebooku Ola wzięła udział w kampanii czapek ReBell (swoją drogą ciekaw jestem czy dostała od Barto jakiekolwiek wynagrodzenie) oraz… dwa lata temu zabłysnęła na Pudelku informacją, że być może zostanie projektantką mody, gdy dwukrotnie pokazała się w ubraniach swojego projektu.

9118728c0003814c4e84ebafNawet Magda Roman, która niewątpliwie wybiła się po programie mimo relatywnie słabego wyniku w Top Model, zaznacza, że życie po medialnym szumie wcale nie jest usłane różami. Wręcz przeciwnie. – Musiałam zrzucić kilka kilogramów by móc wystartować w modelingu. Fotografowie pracują ze mną ponieważ uważają, że mam interesującą twarz, a nie ze względu na to, że byłam w Top Model – mówi i dodaje: – Na początku było mi ciężko ponieważ zostałam wrzucona na głęboką wodę i zwyczajnie nie byłam obeznana w temacie. Dzięki wielu sesjom zdjęciowym i pokazom wyrobiłam się. Na pewno pomogła mi również wygrana w konkursie na stronie models.com. Dzięki niej zostałam zauważona przez zagraniczne agencje.

Czy istnieje więc kariera po Top Model? Z powyższych przykładów wynika, że raczej niestety nie. Również Wy w ankiecie, którą Wam zadałem na Facebook’u, odpowiadaliście podobnie. Inaczej uważa jednak Piszczałka. – Gdyby nie udział w programie i w finale moja droga do modelingu byłaby dłuższa. Telewizja daje wiele, naprawdę może pomóc w rozwinięciu skrzydeł. Ja wykorzystałam 65911_111901142207936_1290681_nswoją szansę i nadal pracuję w branży. Wyjeżdżałam na kontrakty za granicę, chodziłam u największych projektantów w Polsce – mówi. Czy finalistki trzeciej edycji mogą przełamać impas większości poprzednich uczestniczek? Zobaczymy, choć trzeba być bardzo ostrożnym w osądach. Każda z nich ma coś wyjątkowego, lecz każda jest na tyle nieopierzona, że szybko może pogubić się w tym świecie. Dobrze wie o tym Victoria Driuk (II edycja, 8. miejsce). – Nie poszukuję z uporem maniaka osób, które chcą ze mną pracować, nie mam ochoty na ten „wyścig szurów”, w którym konkurencja jest bardzo duża, a znajdą się też takie dziewczyny, które za 500 złotych są w stanie zrobić naprawdę wiele – komentuje życie po Top Model. Gdy pytam swojej rozmówczyni czy ten program pomógł jej w wymarzonej karierze modelki, ta odpowiada, że nie zauważyła, by Top Model specjalnie wpłynęło na jej karierę. – Chociaż nie wiadomo jakby było bez tego, może nie miałabym w ogóle zleceń – dodaje po chwili namysłu.

Komentarze:

0 Replies to “Kariera po Top Model”

  1. BRAWO! W końcu ktoś pokusił się o tego typu artykuł, a przeczytanie go dobrze by zrobiło tym małolatom które na fejsie tak się ciskają o to która z ostatnio zakończonej edycji Top Model ma największe szanse

    1. Dzięki! Bardzo chciałbym by było to nauczką i by naiwne dziewczęta w końcu zrozumiały, że tu chodzi o show, oglądalność i rozrywkę, a nie wybory top of the top. Pozdrawiam!

  2. zeby ci zwieracz nie puscil z podniety, pani kasiu. jak chcesz zrobic kariere, to musisz dawac dupy jak patrycja pajak, inaczej to na zmywak do jukej.

  3. autor nieco niedoinformowany. taka Ola Kuligowska jest twarzą Friends with Benefits, a Papierską widziałam w kilku sesjach zdjęciowych. co nie zmienia faktu, że Top Model jest psu na budę, a wygrana się nie liczy.

  4. Zapomnieliście o Nicole Rosłoniec z 1 edycji, uczestniczy regularnie w sesjach, podobnie Emilia Pietras(1 edycja). Anna Piszczałka uczestniczy w prawie wszystkich pokazach w Polsce. Wystarczy zajrzeć na stronę D’Vision Models, a tam wśród zdjęć modelek zobaczymy wiele dziewczyn z TopModel i ich najlepsze, nowe zdjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *