Kodeks 3ZF

image

Jeśli wiesz o czym mówię to też śpisz nieregularnie. Masz ciągle zaczerwienione opuszki palców od stukania w klawiaturę – trochę to specyfika pracy, a trochę uzależnienia. Czy można być od czegoś uzależnionym, zarabiać tym na życie, a przy okazji codziennie chcieć to rzucić? Przecież nawet dilerzy narkotyków nie biorą, tylko sprzedają. My bierzemy, sprzedajemy i trwamy w sieci.

Internet jest twoim domem, twoim środowiskiem naturalnym. Nigdzie nie czujesz się tak bezpiecznie jak tam. Gdy są problemy z łącznością momentalnie robisz się agresywny i z furią biegniesz sprawdzić modem. Twoje oczy są wiecznie czerwone i szczypią, lecz na szczęście w sieci można kupić krople, które kiedyś pomagały ukryć przed mamą, że jesteś zjarany, a teraz ukrywają przed tobą kolejną godzinę za długo w sieci.

Nie czytasz, przeglądasz. Nawet gdy ściągniesz film i przewrócisz się na drugi bok by go obejrzeć musisz przerwać w połowie i sprawdzić co wydarzyło się na Facebooku, czy ktoś nie umarł na Gazeta.pl i pośmiać się z żółtego paska na Tvn24.pl. Najlepiej jednak wchodzą seriale, zwłaszcza te dwudziestominutowe. Dochodzisz już do wprawy i włączasz kolejny odcinek słuchając co piąte słowo i mogąc bez problemu dalej poruszać się po sieci i oglądać obrazki.

Kotki, pieski, dziwne choroby, pijane gwiazdy, przedmioty z lat 90., mroczne fantazje seksualne, moda, modele i memy. Bardzo chciałbyś mieć to wszystko w głowie, więc klikasz, przewijasz, zmieniasz strony. Najciekawsze zapisujesz na dysku i nigdy już do nich nie wracasz.

Po kolejnym skończonym sezonie biegniesz szybko do kuchni przygotować jedzenie. Szczęśliwie, leżąc organizm jest zdecydowanie mniej chłonny, więc nie trzeba często wstawać. Jak człowiek zaopatrzy się wcześniej w paluszki, kanapki, Coca Colę i wodę dookoła łóżka to może praktycznie leżeć godzinami. Przed oderwaniem się od komputera włączasz nową ulubioną płytę (te zmieniają się co tydzień), sprawdzasz czy poprawnie scrobbluje się na Last.fm i biegniesz jak najszybciej do kuchni.

Gdy wracasz z całym arsenałem jedzenia (żeby rzadko wstawać) sprawdzasz co nowego na Facebooku, a potem odpalasz ulubiony program kulinarny. W końcu oglądając show z jedzeniem chce się jeść, więc pieczesz dwie pieczenie (o ironio!) na jednym ogniu: nowy odcinek plus nowy posiłek.

Bycie na bieżąco jest w końcu najważniejsze. To dlatego śledzisz wszystkie wytwórnie muzyczne na YouTubie i odkrywasz, że codziennie pojawiają się dziesiątki klipów. Musisz je wszystkie obejrzeć i ocenić, a jak trafisz na jakiś kompletny szrot to też przeczytać komentarze – kłótnie internautów są przecież pasjonujące. Po przeanalizowaniu wybierasz najlepszy klip i postujesz na Facebooku. Przed naciśnięciem „opublikuj” zastanawiasz się wiele razy czy post spełnia 3ZF (Trzy Zasady Facebooka): jest zabawny, inteligentny i fajny. Gdy nie spełnia przynajmniej jednej – myślisz do skutku.

Później daje znać o sobie krocze, więc odpalasz jedną z ulubionych stron porno. Ciągle dziwisz się, że ludzie chcą płacić i ściągać takie filmy. Przecież przy tak wielkim wyborze w sieci nie ma sensu przywiązywać się do konkretnego tytułu. Ty oglądasz codziennie inny i codziennie za darmo. Oglądać całe porno? Przez ponad godzinę? Przecież sześciominutowe trailery wystarczają w zupełności.

Nadchodzi noc, a więc czas, w którym najlepiej się ogląda. Wracasz do strony z serialami i szukasz czegoś nowego. Nie znajdujesz, więc publikujesz nowy post na Facebooku z prośbą o tytuły (pamiętasz o 3ZF). Bingo. Sprawdzasz kilka pierwszych, znajdujesz coś niezbyt zajmującego głowę, więc odpalasz. W międzyczasie przeglądasz newsy ze świata, śledzisz polityczną kłótnię oraz memy, które wokół niej powstały. Czatujesz ze znajomymi. W pewnym momencie zasypiasz. Budzisz się w południe, odświeżasz ekran i sprawdzasz co nowego na Facebooku.

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *