Kraków, czyli krótka historia miłości i nienawiści

Cztery lata, jak to śpiewała Iwona Węgrowska. Dokładnie tyle czasu nie było mnie w Krakowie. Mój pobyt w mieście królów był bardzo głośny, a i odejście było efektowne. Bałem się wspomnień i silnych emocji, które nieustannie przez długi czas wiązały się z tym miastem. Wróciłem tam dopiero gdy moje życie ustatkowało się na dobre, a ja porzuciłem ckliwy sentymentalizm na rzecz praktyczniejszego wszystkojednoizmu. A teraz w skrócie przeżyjmy mój wyjazd jeszcze raz.

unnamed-1
Do takiej puszki to nawet jak wrzucam tipa.

unnamed

Lokale

Kazimierz wciąż zachwyca. Pamietam, że mieszkając w jego sercu udawało mi się czasami przez kilka tygodni zupełnie nie opuszczać tej dzielnicy. Teraz pojawiło się kilka nowych knajp, kilka starych (w tym Miejsce) wciąż zachwyca. Całe szczęście, że zapiekanki na placu Nowym wciąż są tak samo obrzydliwie dobre. Z moich nowych odkryć polecam Esze, lokal w którym można palić w środku (rano wszystko śmierdzi, ale w dzisiejszych czasach dymek przy piwie zakrawa już o rebelię) oraz Moment. Pierwsze miejsce jest typowo nocne i typowo krakowskie, lecz urzeka swoją bezpretensjonalnością. Moment zaś idealnie nadaje się na lunche i obiady. Miła obsługa, smaczne pozycje w menu i ciekawy wystrój. Zdecydowanie polecam, chyba nigdzie nie jadłem tak smacznego kremu z buraków.

unnamed-23
Kraków ma własny Księżyc, pozazdrościć.
unnamed-3
Ja naprawdę wolę Królewskie od Endziora…

Po drugiej stronie Wisły przypadła mi do gustu Plaża Kraków. Żadna to nowość, a dowiedziałem się także, że lokal już niemodny, lecz spaghetti carbonara naprawdę dawało radę. Tylko niech coś zrobią z leniwą i powolną obsługą, która swoim brakiem zainteresowania gośćmi przypomina już prawie warszawską Charlotte… Wielką porażką zaś okazało się Forum Przestrzenie. Agresywna hipsterska wylewająca się zewsząd, napuszone panienki i skacowani panowie ze zbyt długimi brodami załamali mnie. Wszyscy błąkali się bez celu i zachowywali jakby spacerowali po wybiegu. Cóż, w pewnym sensie był to wybieg – ludzkiej próżności.

unnamed-17
Hotel Forum. Bryła piękna, a to co się dzieje wokół budynku przerażające.

Wystawa Kubricka

Moim wielkim kłopotem jest, że uwielbiam chodzić do muzeów i galerii, lecz te zwykle przyprawiają mnie o ból głowy. Tandetna sztuka kochanki dyrektora, panie muzealniane szukające wyraźnie zaczepki, brak jakiejkolwiek spójności oraz pomysłu na zaprezentowanie sztuki… Długo można wymieniać. Tym bardziej zachwyciła mnie wystawa poświęcona filmom Stanleya Kubricka w krakowskim Muzeum Narodowym. Zdaję sobie sprawę, że nie jest ona ani najnowsza, ani pełna technologicznych bajerów, które przyciagnęłyby dzieciaki urodzone już po śmierci tego mistrza kina. Mimo tego spójność, świetny pomysł, a przede wszystkim same obiekty – kultowe i wbijające się w pamięć – sprawiły, że spokojnie mogę zaliczyć tę wystawę do jednej z najlepszych ostatnich lat. Zaraz zamykają, także kto nie widział niech pędzi do miasta Kraka!

unnamed-24
Ja też wystąpiłem u Kubricka jakby ktoś nie wiedział.
unnamed-13
Może i jestem wieśniakiem, ale widząc z bliska Złotego Lwa i Oscara czułem się wzruszony.

unnamed-22 unnamed-9 unnamed-21 unnamed-20 unnamed-10 unnamed-8 unnamed-7 unnamed-11 unnamed-6 unnamed-5 unnamed-4

Premiera teledysku „Nie chcę cię” zespołu Krem

Zupełnym przypadkiem w weekend, w którym postanowiłem wybrać się do Krakowa, postanowiła pojawić się rownież Wiki z Kremu i zaprezentować światu swój nowy teledysk. Zamknięte przyjęcie odbyło się w galerii sztuki Olympia na Podgórzu. Właścicielka zwana rownież kierowniczką okazała się przemiłą kobietą, podobnie jak sprowadzeni przez nią goście. Po prezentacji klipu Wiki i Jasiek zagrali koncert – jak zwykle świetny. Jestem dumny, że moją najlepszą przyjaciółką jest osoba tak uzdolniona, wrażliwa artystycznie i szybko rozwijająca się. A jak sam teledysk? Obejrzyjcie sami.

unnamed-15 unnamed-16

Podsumowując – nie taki ten Kraków straszny jak go malują. Moje emocje opadły, rany się zabliźniły i chyba znów mogę włączyć to miasto do listy miejsc odwiedzanych. Zabawne, jak jakieś stare zaszłości potrafią na wiele lat zniechęcić nie tyle do konkretnego miejsca, ale do całego miasta. Teraz jednak już jest spokój. I dobrze, bo to pożegnanie lata było naprawdę przyjemne!

unnamed-19
Piękne trofeum w Galerii Olympia.

unnamed-12 unnamed-14

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *