Ludzie, zacznijcie myśleć!

Niektórzy dzielą ludzi na biednych i bogatych, inni na ładnych i brzydkich. Ja z reguły na tych inteligentnych i nie. Mogę się z kimś nie zgadzać, mogę kogoś nie lubić, ale jeśli jest inteligentny w sposób kulturalny, pozbawiony kompleksów w stylu Jakuba Wojewódzkiego, to zawsze chętnie rozmawiam. Jak wiemy – warto rozmawiać.

Mój niedawny post na Facebooku wzbudził wiele kontrowersji. Od wielu lat wyrażam opinię, że Powstanie Warszawskie było wielka tragedią, która dziś jest przekłamywana przez media mainstreamowe, a pamięć o rocznicy godziny „W” jest traktowana jako obowiązek każdego Prawdziwego Polaka.

Na nic słabo słyszalne (bo nie promowane w telewizji czy prasie głównego nurtu) głosy wzywające o dyskusji i rewizji przekłamanych przekonań o tym wydarzeniu. Na nic moje zapewnienia, że śmierć kilkuset tysięcy niczego nieświadomych, lecz wierzących w swoich przywódców Warszawiaków była strasznym ciosem –co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. I tak nazwiecie mnie kretynem i debilem. Samo wezwanie do przeczytania wspomnień powstańców, a także innych świadków tych wydarzeń jest traktowane jako herezja. I – co ciekawe – odbywa się to nie tylko wśród obozu katolicko-narodowego, lecz także wśród ludzi uważających się za spadkobierców myśli liberalnej, czy wręcz narodowej.

Brakuje nam odwagi do myślenia. Odwagi, ale chyba też chęci. Leniwie przyjmujemy to, co podaje nam ulubiona gazeta czy serwis informacyjny – i nie ważne czy to „Fakty”, „Super Express” czy „wSieci”. Nie szukamy głębiej, poruszamy się w skrawkach informacji i tytułach artykułów, nie zaglądając do nich głębiej. Ale czemuż tu się dziwić, skoro media wypracowały quasi debatę polegającą na wiecznym przekrzykiwaniu się przeciwników politycznych? Bez argumentów, rozmowy i wzajemnego szacunku? Przeraża mnie myśl, że dorastające pokolenia nie znają – bo skąd! – prawdziwych dyskusji osób o odmiennych poglądach. Nie wiedzą, że warto słuchać nawet, jeśli nie zgadzamy się z drugą stroną, że to też może być ważna i ciekawa lekcja. Zamiast tego dostajemy miks emocji, a nie argumentów.

Oczywiście pojawiają się głosy, że „to się najlepiej klika”, „tego ludzie oczekują”. Czy na pewno? W społeczeństwie widać zmęczenie mediami, które zajmują się rzeczami nieważnymi, nieciekawymi, nie mającymi żadnego znaczenia. Co zmieni wizyta Leszka Millera w „Faktach po Faktach” lub Beaty Szydło w „Minęła dwudziesta”? Czy ci państwo powiedzą coś ciekawego, ważnego, istotnego czy dalej będą poruszać się w sferze banałów i argumentów opartych na kilku frazesach? Obawiam się, że to pytanie retoryczne. Mam wrażenie, że ludzie też zaczynają to wiedzieć.

Kiedyś media wychowywały ludzi, kreowały poglądy, nadawały ton dyskusjom. Dziś robią to anonimowi komentatorzy w sieci, których później „śmieszne historyjki” przedstawia Agata Młynarska w „Świat się kręci”. Czy naprawdę chcemy by świat się tak kręcił?

Komentarze:

2 Replies to “Ludzie, zacznijcie myśleć!”

  1. ja tam czytałem i słyszałem relacje (czyli wspomnienia właśnie) że zasadniczo wtedy warszawiacy mieli do wyboru cały wachlarz opcji – umrzeć z głodu, pod murem, w gruzach, spaleni, zagazowani, albo w walce. i moja ewentualna odwaga do myślenia i ta sięgająca ciut dalej sugerowałaby mi taki sam wybór jakiego dokonali oni, tzn ci którzy w ogóle podjęli jakąś decyzję, bo reszta… zresztą w razie upośledzenia wyobraźni, można przyjrzeć się obecnym mieszkańcom okupowanych miast ukraińskich. kto miał jakikolwiek imperatyw – wyjechał z dziećmi albo walczy, już nie wnikam po której stronie. zostali tylko ci bierni czyli emeryci-pokomuniści w wieku 60+. stoją na zdjęciach w kolejkach po darmowy chleb z darów, potem siedzą w mieszkaniach po ciemku albo w piwnicach gdy ich ostrzeliwują. statystycznie, z racji wieku zostało im po 10 lat życia, z czego rok pod okupacją już minął. dalej drzewko scenariuszy jest też dość bogate, ale ogólnie widzę 2 opcje – albo stan taki będzie trwał latami albo ruscy wycofają się z regionu z postanowieniem jak adolf – by nic użytecznego po sobie tam przeciwnikowi nie zostawić. więc jak ktoś tam jeszcze został w wieku produkcyjnym to będzie albo bronił (przed kimkolwiek!) swojej stalowni, albo kramu z warzywami. i jeśli ma ciut tego myślenia – spróbuje to robic w sposób jakoś zorganizowany. no i ostatnia refleksja – dobrze że w warszawie nie było tylu hut i kopalni.

  2. Niewygodne dla mainstreamu to są stenogramy z rozmów w Falenicy. Mainstream wbrew temu co pan pisze, od lat (od czasu „Kanału”) bije w powstanie – że bez sensu, że tyle ludzi zginęło, że było inne wyjście. Co ciekawe młodzi myślą inaczej – podświadomie chyba czują, że coś tu jest nie tak. I jest. Radzę zgłębić temat, w kontekście tych nigdy nieopublikowanych dokumentów decyzja o wybuchu powstania wygląda zupełnie inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *