Miło czy miłość

Najprostsze sytuacje zawsze są najtrudniejsze. Nie ma dnia, by każde z nas nie zastanawiało się jaki jest głębszy sens tego wszystkiego, po co właściwie łączymy się w pary i do czego to prowadzi. Romantyczni, ci z początków tej zarazy, czyli z XVIII wieku, wierzyli, że dzięki miłości możemy osiągnąć więcej i lepiej, a nawet po śmierci nasze zbłąkane duszyczki połączą się, tworząc unikalną całość. Pieprzone Ying Yang. Efekty były takie, że młodzi i ufni popełniali samobójstwa mając nadzieję na lepsze życie.

milosc_chilewicz-01Dziś wszystko obróciło się o 180 stopni. Wydłużamy sobie żywoty jak tylko możemy sprawiając, że w pewnym momencie stajemy się swoimi karykaturami. Dotyczy to również uczuć. Dzisiejszy model stawia na indywidualizm, pracę nad sobą i dla siebie. Te wszystkie warsztaty, imprezy, przypadkowy seks i narkotyki przyjmowane od nieznajomych w ciemnych kiblach są naszym dzisiejszym Weltschmerz, współczesną odpowiedzią na świat Mickiewicza i Słowackiego. Oni mieli rajskie ogrody i śpiewające ptaki, my mamy grube imprezy i śpiewy nad ranem w drodze do domu.

Czy któryś z tych światów jest lepszy? Nie sądzę. Dzielą nas wieki doświadczeń, rozwoju (choć to sugeruje progres, który jest wątpliwy), a także technologii, które dały nam łatwą, szybką i bezstresową miłość. Pochłonięci samymi sobą i żyjący od wczoraj do jutra nie czujemy się zobowiązani pracować nad relacjami. Możemy pracować dla siebie, na nowego iPhone’a czy lepszy samochód, lecz praca nad relacją jest dla nas czymś niezrozumiałym. Przyzwyczajeni do szybkich efektów i nagród za każdą małą czynność nie jesteśmy w stanie docenić tego, co daje nam relacja z drugą osobą. Przecież mamy internet, portale społecznościowe i randkowe oraz pornografię. Zabawne strony o kobietach bez serca czy nagich męskich torsach dają nam poczucie, że nie musimy się wysilać, że świat jest tak zabawny, wielki i pełen wrażeń, że jeśli nie ten, to następny, nie warto zatrzymywać się i postarać naprawić.

Wszyscy dookoła trąbią o niezależności, honorze i dumie. To dla nich usprawiedliwienie braku chęci, a także odwagi do pracy nad relacją. Bo czymże jest uciekanie przed pierwszą lepszą trudnością niż zwykłym tchórzostwem? Opętani współczesną popkulturą, która wymaga od nas bycia hot i sexy, posiadania jędrnych piersi i twardych mięśni, nie akceptujemy nikogo z jakimikolwiek wadami. Nie tak dawno sam podczas rozmowy wśród przyjaciół przyznałem, że mam rozstępy na kolanach, co spotkało się z wyrazem wielkiego zdziwienia. Jak to: tak publicznie przyznać się do ułomności? Przecież bohaterowie popkultury (nasmarowani tonem podkładów) nie mają takich przypadłości. A przecież każdy i każda z nas chce być bardziej lub mniej, ale jednym z nich!

Miło i miłość to dwie różne sprawy. Miło może być nam zawsze. Siedząc w tych wszystkich biurach i odliczając godziny do wyjścia, pakując w siebie syfne jedzenie czy kilogramy narkotyków, zapijając frustrację alkoholem lub nie wychodząc godzinami z łóżka możemy poczuć się miło. Sam jestem świetnym przykładem, próbowałem wszystkich z tych rzeczy nie raz i było naprawdę przyjemnie. W pewnym momencie jednak, gdy człowiek trzeźwiał, a rozum zaczynał normalnie funkcjonować, brakowało drugiej osoby obok, która zwyczajnie by przytuliła i powiedziała, że wszystko będzie dobrze. Nie pomagały ulubione bajki porno czy ustawiany seks, który sprawiał coraz mniejszą przyjemność. Każdy z nas jest narkomanem uczuć, a singielstwo na siłę zawsze kończy się jakimś dramatem – osobistym, który przeżywamy w domach lub społecznym, który możemy obserwować w większych, mniejszych grupach znajomych, a także w życiu publicznym. Każdemu życzę, by jak najszybciej dotarł do momentu, w którym przestanie być miło, bo tylko wyzwalając się z powszechnej obłudy i pełnych hipokryzji zapewnień, że jesteśmy samodzielni i samowystarczalni można zrozumieć, wokół czego świat się kręci. A kręci się wokół miłości właśnie, jakkolwiek to Agata Młynarska zabrała mi puentę.

Ilustracja: Marla Nowakówna

Komentarze:

5 Replies to “Miło czy miłość”

  1. Przyjemnie napisane. Krótko, treściwie i tak bardzo na temat. Na temat współczesności i takiej zwyczajnej codzienności. Się MIŁO czytało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *