Notatki bez antydepresantów

Codziennie rano staram się nie wybuchnąć płaczem. Ułatwia mi to serotonina, której stężenie w mojej krwi utrzymuje się niezmiennie od kilku lat. Idę do lodówki, by zdać sobie sprawę, że nie potrafię gotować. Kolejna życiowa porażka. Wyjmuję więc kawałek sera czy chleba, przegryzam. Jem cokolwiek, by nie łykać tabletki szczęścia na pusty żołądek – pani doktor nie zaleca. Doktor, która leczy już całą moją rodzinę, zabawne. Później palę papierosa, choć nie powinienem, bo wywołuje u mnie niepokój. Ale będę palić – skoro zrezygnowałem już z narkotyków, kawy, energetyków i codziennej dawki alkoholu, to muszę mieć tą jedną przyjemność, która choć wiem, że mi nie służy, to cieszy.

*

„Każdy dzień jest nowym wyzwaniem” – zachęcają nas uśmiechnięte panie w reklamach. Dla mnie każdy dzień także jest wyzwaniem – jak go przetrwać, by na koniec wciąż potrafić spojrzeć na siebie w lustrze. Każdego dnia stawiam sobie minimale cele: jednego jest to wysłanie listu na poczcie, innego przejażdżka publicznym transportem, a jeszcze innego wyjście do knajpy, do ludzi, do świata. Świata, który mnie boli każdego cholernego dnia. Świata, w którym – jestem pewien – lepiej byłoby bez ludzkości. Całej, bez żadnego wyjątku. Myślę, że kwiatki, motylki i zwierzątka świetnie poradziłyby sobie bez nas.

**

Nie lubię wychodzić z domu. Nie lubię poznawać nowych ludzi, podróżować, dzielić się wrażeniami i testować nowe miejsca. Lubię kąpiele z moich chłopakiem, jedzenie chrupek w łóżku, oglądanie cały dzień seriali i granie na telefonie. Nie ma we mnie nic z tego, co jest dziś potrzebne do tego, by osiągnąć sukces – nie umiem budować wielkich zasięgów na Facebooku, pisać contentu zamiast treści, promować się wśród odpowiednich osób i załatwiać sobie różnych fuch. Właściwie sam nie wiem, jak udało mi się zdobyć to, co mam. I wiem, że nie powinienem narzekać. Z depresją jest jednak tak, że pewne rzeczy się wie, lecz często inne rzeczy się czuje. To rodzi dodatkowe poczucie winy, bo nasze społeczeństwo nie dopuszcza do tego, że ktoś może być stale nieszczęśliwy. Z drugiej strony denerwują mnie przygłupi znajomi, którzy w gorszy dzień od razu mówią, że mają depresję. Wszędzie skrajności. Pani doktor mówiła mi, że w moim stanie to częste, lecz ja widzę je bardziej u innych niż u siebie. A wierzcie mi, że widzę w sobie bardzo dużo wad, które świetnie jednak nauczyłem się maskować fałszywą pewnością siebie i udawanym zarozumialstwem. Życie nauczyło mnie, że lepiej wyjść na narcyza, niż bezwolną, szarą myszkę. To się zwyczajnie opłaca i mniej osób jest cię w stanie zranić.

***

W pracy myślę o tym czy robię właściwe rzeczy, a w domu mniej więcej trzy razy dziennie wpadam w panikę, że mnie zwolnią. Nauczony w kapitaliźmie, że życie równa się pieniądze wciąż boję się o nie, co w chwilach paniki i wzmożonego stresu nie przeszkadza mi wydawać 2/3 pensji w ciągu godziny w sklepach internetowych.

****

Wciąż mam poczucie, że muszę być kimś fajnym i ważnym, że w życiu, jakie prowadzę, nie ma miejsca na jakiekolwiek słabości. Obserwuję kolegów i koleżanki – są tacy ładni na Instagramie i Snapchatcie. Ja nie potrafię robić takich min. A może nie chcę potrafić?

*****

To nie jest jednak tak, że chodzę nieszczęśliwy i markotny. Porównałbym się bardziej do królewskiego błazna, który rozśmiesza i ciekawi swoją publiczność, lecz po występie zmienia się w swoje sceniczne przeciwieństwo – bojaźliwego, smutnego, niezbyt interesującego człowieka, który naprawdę nie wie co dalej, co nie przeszkadza mu udawać, że zjadł wszystkie rozumy. I tak codziennie.

Powyższe notatki to fragmenty mojej książki, która wciąż czeka na swojego wydawcę.

Komentarze:

6 Replies to “Notatki bez antydepresantów”

  1. Wydaje mi się, że sporo ludzi ma podobne przemyślenia. Jedni radzą sobie z tym lepiej a inni gorzej. Tak naprawdę to tłamszenie pewnych zachowań i dopasowywanie się do głównego nurtu to oznaka tchórzostwa. Jestem tchórzem? W pewnych sferach życia pewnie tak ale to znacznie ułatwia życie. Mówisz o tym i raczej sie tego nie wstydzisz wiec jestes o level wyżej w tej chorej grze. Zawsze mogłoby być gorzej.
    …. chyba że odetniesz sie od wszystkiego co Cie otacza i każdego dnia skupisz sie na jednej rzeczy. Na takiej, którą chciałbys zmienić np. Poprawic kondycje fizyczna. Nie chce Ci się? Masz cos ciekawszego do roboty? Nie masz. Wystarczy, że wstaniesz, ubierzesz się i pobiegasz 20 minut co dwa dni. To moze byc początek większych zmian a wystarczy tak niewiele…

  2. czytając te notatki czułam się tak jakbym czytała o sobie… życzę, aby wydawca szybko się znalazł, gdyż z ogromną chęcią przeczytałabym więcej. pozdrawiam cieplutko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *