O tym, że nie powinniśmy przekazywać „znaku pokoju”, a walczyć o swoje prawa

zdjęcie: Frances Hasso

Z pewnym rozbawieniem przyjąłem nową akcję „Przekażmy sobie znak pokoju”, którą organizują Kampania Przeciw Homofobii, Wiara i Tęcza oraz Tolerado. W teorii ma ona zbliżyć środowiska LGBTQ oraz katolickie. Piszę w teorii, ponieważ sam pomysł wydaje się już absurdalny – jak można zbliżać środowisko walczące o podstawowe prawa człowieka ze środowiskiem, które te prawa notorycznie łamie? Jak mogą zaprzyjaźnić się ofiara i kat? Otóż to jest możliwe, ale nigdy nie jest to zdrowy związek. Cóż, ja mam wystarczająco dużo problemów ze sobą, bym zajmował się jeszcze problemami gejów i lesbijek, którzy umartwiają się wiarą katolicką. Nie mój cyrk. Szkoda jednak, że ta część środowiska zawłaszcza sobie prawo do nadawaniu tonu reszcie. Wątpię bowiem, by geje i lesbijki tak hucznie i tłumnie chcieli bratać się z księżmi.

Akcja zyskała oczywiście spore zainteresowanie medialne, bo organizatorom udało się pozyskać głosy kilku osób związanych z Kościołem Katolickim. Nie są to jednak osoby w żaden sposób – przy całym szacunku dla nich – wpływowe i mające znaczenie dla bieżącego kursu katolickiej ideologii. Emerytowany prymas Polski, ksiądz profesor, publicyści niszowych magazynów. Miło, że mają na tyle odwagi żeby powiedzieć, że akceptują homoseksualizm, ale czy sam fakt, że trzeba kogokolwiek prosić o akceptację nie jest już dla organizatorów upokarzający? Według mnie jest.

Jak można było się spodziewać, „Przekażmy sobie znak pokoju” rozwścieczyła prawicowych, faszystowskich oraz nacjonalistycznych publicystów. Świń jednak na swoim blogu nie promuję, więc cytatów z wPolityce nie będzie. Ważnym głosem jest piątkowa wypowiedź pana Dziwisza, który z pewną dozą obrzydzenia wydał oświadczenie na temat akcji.

Czuję się w obowiązku przypomnieć naukę Kościoła katolickiego na temat homoseksualizmu, ponieważ jest ona ukazywana w sposób rozmyty lub wręcz zmanipulowany. (…) Kościół w sprawie homoseksualizmu jest cierpliwy i miłosierny dla grzeszników oraz jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu. Wychowując swoich wiernych do szacunku dla każdego człowieka, jasno naucza, że nie może to nigdy prowadzić do aprobowania aktów homoseksualnych lub legalizowania związków jednopłciowych. Ta prawda moralna, zawarta w Katechizmie i w nauczaniu papieży, obowiązuje w sumieniu każdego katolika

I to jest, drodzy organizatorzy, znaczący głos. Wydaje mi się, że reszta liderów tej organizacji z panem Rydzykiem na czele nie ma innego zdania. W tym momencie właśnie wasza kampania spełzła na niczym, a jej uczestnicy zostali po raz kolejny w swoim życiu wyśmiani.

Kiedy w końcu środowisko LGBTQ przestanie płaszczyć się przed konserwatywną częścią, błagając o każde prawo, które im się zwyczajnie należy? Kiedy w końcu przestanie bratać się z fałszywymi organizacjami, które chcą na nim zbić kapitał polityczny? Kiedy w końcu przestanie prosić Kościół Katolicki o zgodę na istnienie i akceptację?

Mam apel do pana Dziwisza i reszty towarzystwa: odpierdolcie się ode mnie. Ja nie ingeruję w wasze modły, póki nie krzywdzicie innych. Wy nie ingerujcie w moje życie, bo ja nie krzywdzę innych. Zajmijcie się w końcu sobą, a nie innymi. Nie macie prawa dyktować kto może żyć jak człowiek, a kto jest niższej kategorii. Gdyby istniał Bóg – w co nie wierzę – to właśnie wy byście smażyli się w piekle za wszystkie krzywdy, które codziennie wyrządzacie innym. Nie podam wam ręki, ponieważ nawet najsympatyczniejsi z was wciąż są członkami obrzydliwej organizacji, której ja, moi znajomi i bliscy zawdzięczamy lata pogardy, upokorzeń i przemocy. To wy powinniście błagać o przebaczenie i zabiegać o czyjeś względy.

Drogie KPH, Wiaro i Tęczo oraz Tolerado – trochę szacunku do samych siebie! Przestańcie klękać przed kimś, kto na was pluje. Wyjdźcie z roli ofiary. Z nimi nie można negocjować, bo są jak spasione, agresywne świnie – chcą tylko więcej i więcej. Zamiast akceptować ten stan rzeczy i ich władzę, trzeba walczyć o zmniejszenie patologii. A tego nie da się załatwić uśmiechami i hasłami, że będzie lepiej.

Komentarze:

7 Replies to “O tym, że nie powinniśmy przekazywać „znaku pokoju”, a walczyć o swoje prawa”

  1. reakcja hierarchii przewidywalna. myślę, że znacznie cenniejsze jest pokazanie, że w kościele są akceptujący ludzie (środowiska „więzi” czy „tygodnika powszechnego”) i do nich wyciągnięciem ręki jest ta kampania.
    na zachodzie oddolny nacisk ze strony wiernych wpłynął chociaż na postawę kleru, nawet jeśli katechizm oficjalnie dalej zawiera bzdury.

  2. Trzeba po prostu być sobą i wypiąć się całkowicie na takie żałosne instytucje jak kościół. Nie można zwracać uwagi na kolejne bzdury, które próbują wcisnąć reszcie społeczeństwa. Sami mają za uszami tyle samo złego, co dobrego, a mają śmiałość rozkazywać ludziom, jak mają żyć i postępować. Tak jak Ty, nie chcę się na to godzić i w tym uczestniczyć.
    Trzymaj się i nie przejmuj się krytyką, oni po prostu boją się prawdy, więc trzeba iść do przodu i robić swoje.

    Peace 🙂

  3. Pijesz do „spasionych, agresywnych świń”, ale to nie one będą przeciwnikiem bojówek Tęczowych Panter. Jak zawsze stajecie do walki ze społeczeństwem, a co najgorsze – zderzą się z wami zapewne ci, których nawet ono niespecjalnie akceptuje. A o co chcecie tym razem walczyć, jak nie znowu o akceptację? Nie szydzę – stawiam przed tym butnym tekstem mur realiów.

    1. Oczywście, że to właśnie te metaforyczne „świnie” są wrogami. Nie uważam naszego społeczeństwa za nienawidzące i złe z natury, a za niedokształcone i wychowywane w dużej nienawiści do wszelkich „innych”. Dlatego nie wyobrażam sobie na bratanie z Kościołem Katolickim, bo to właśnie on jest jednym z katalizatorów wszechobecnej nienawiści.

  4. Ja jestem ateistką, ale starałam sie być w miarę na bieżąco z tymi religijnymi sprawami, bo jedno z moich dzieci chodziło na religię. Przytoczona wypowiedź to szczyt hipokryzji i jawne kłamstwo ! Kościół jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu?! Czyli co? Pedofilia to nie grzech? Jakos nie widziałam tyle krzyku i potępienia wobec księży dopuszczających sie przemocy, a niszczy się ludzi, którzy walczą o miłość ! Juz tam nie wspominam o kłopotach księży z celibatem (zarówno w kwesti homo jak i hetero), które są w kościele od zarania wieków. Hipokryzja!

  5. Akcja jest skierowana nie do KK jako instytucji, tylko do katolików i to tych bardziej umiarkowanych, czyli większości społeczeństwa. Jaką alternatywę przedstawia autor tego bardzo emocjonalnego tekstu? „Odpierdolcie się”. Hmm. Moim zdaniem jednak akcje społeczne mają więcej sensu, niż obrażanie się na rzeczywistość i kazanie się odpierdolić od siebie. Akcja nie jest też klękaniem przed kimkolwiek. Nikt się o nic nie prosił. No chyba, że uznamy wszystko prócz „odpierdolcie się” za klękanie i jak rozumiem, wtedy nie robimy nic. A społeczeństwo wyedukuje w tym zakresie i zmieni w jedną noc wróżka zębuszka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *