ohwywiad 1: Piotr Krajewski

Piotr Krajewski, wraz z żoną Ewą, to duet polskich projektantów mody. Mimo, że utrzymują się z tego fachu od wielu lat, są wyśmiewani przez tzw. towarzystwo zarówno za swoje kolekcje, jak i – podobno – ekscentryczny wygląd. Krajewski nie przebiera w słowach, a jego teksty i wywiady odbiegają od ugładzonych wypowiedzi innych projektantów. Od niedawna prowadzi wideobloga w serwisie se.pl

image

Patryk Chilewicz: Ile lat już utrzymujesz się z mody?

Piotr Krajewski: To już ponad dwadzieścia lat! Pamiętaj, że ja nie ograniczam się tylko do mody, to malarstwo jest tym, co mnie kształtuje od zawsze. Ciągle powtarzam, że przede wszystkim jestem człowiekiem, a dopiero później bywam projektantem czy malarzem.

Przede wszystkim człowiekiem i mam wrażenie, że przede wszystkim nielubianym. Skąd w ludziach taka wielka potrzeba śmiania się z Ciebie?

Myślę, że to dlatego, że mówię prosto w oczy to co myślę. Była kiedyś sytuacja, że ktoś komuś obrabiał dupę. Zapytałem prosto w oczy czy powiedziałby to przy tej osobie, o której mówi niewybrednie. Oczywiście usłyszałem, że nie, więc pozostało mi tylko powiedzieć: „wal się na ryj, chuju”. Wiesz, ze mną jest trochę tak jak z Ewą Minge. Z niej też przecież wszyscy się śmieją, ale ona robi swoje i ma tak naprawdę w dupie, że mówią o niej, że nie jest projektantką. Zresztą zobacz kto tak mówi, ci ludzie nie są wiele warci. Polska miała jednego kreatora z krwi i kości, był nim Arkadius. Niestety nasi rodacy i „wielka moda polska” nie była na niego gotowy, więc wypluła go ze swego świata. To wielki wstyd.
Moja postawa wynika po części z mojego stanu zdrowia, o którym raczej nie mówię, bo nie zależy mi, by mieć status pokrzywdzonego. Nie będę robił wyciskacza łez ze swojego życia, chociaż mógłbym.

Co się takiego dzieje z twoim zdrowiem?

Gdy byłem małym dzieckiem zdiagnozowano u mnie nowotwór, ponad rok spędziłem w szpitalu.

Teraz wszystko dobrze?

Tak, ja miałem dużo wypadków, ale dziś wszystko w porządku. Jako dzieciak miałem straszne ADHD, lecz wtedy nie wiedziano jeszcze co to i mówiono, że jestem zwykłym łobuzem. Przygód miałem naprawdę sporo: jako piętnastolatek miałem czołowe zderzenie z polonezem. Reanimowali mnie, miesiąc leżałem w szpitalu i wyszedłem z tego cało. Innym razem wjechałem motorem w przyczepę. Mogłem zginąć, lecz szczęśliwie udało mi się pod nią wsunąć i tylko połamałem sobie nogi i żebra.

Tylko?

Wiesz, kiedyś chciałem napisać książkę, miałem już nawet tytuł: „Umierałem sto razy”. Choć pewnie momentów umierania w moim życiu było więcej.

Żałujesz, że nie ma ciebie i twojej żony w kolorowych pismach razem z innymi projektantami?

To nie tak, że nas nie ma. Czasami piszą o nas, choć szkoda, że kolorowa prasa pisze o relacjach z pokazów mody zaczynając od tego kto przyszedł, jakie były ryje, pół ryje i ćwierć ryje. Tak niestety są nazywane osoby rozpoznawalne i to się sprzedaje. Szkoda że o modzie jako o sztuce nie piszą prawie wcale. Ja nie wierzę w to, że czytelnicy kolorowej prasy są tak ubodzy intelektualnie i że interesuje ich tylko kto gdzie bywa. Dopóki moda nie będzie sprzedawana jako wielka forma sztuki, dopóty nic niestety się nie zmieni. A szkoda.

image

Jak myślisz, z czego wynika brak zainteresowania mediów Krajewskimi? Po tym co mówisz widzę, że dziennikarzy może ogarniać strach przed twoimi szczerymi osądami.

To wynika z tego, że piszą o tym co się „sprzedaje”, a Krajewscy to szczęśliwe małżeństwo realizujące się zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Nie szukamy wielkiej sławy, zawsze mówimy to, co myślimy i czujemy. Dobrze wiesz, że takich ludzi się nie lubi, szczerość i prawdziwe szczęście nie jest mile widziane.

No właśnie – jesteś wyśmiewany. Nie ukrywam, że sam słyszałem wielokrotnie jak szydzono z Twojego wyglądu i projektów. Jak reagujesz na tego typu reakcje?

Doskonale wiem co o mnie mówią w polskim show biznesie, tu nic się nie ukryje. Cóż, taki kraj. Wyśmiewają mnie osoby, z którymi się nie poukładałem i które mnie zwyczajnie nie rozumieją. Jeśli chodzi zaś o mój wygląd – sam z siebie się śmieję! Zawsze mówię, że natura była dla mnie okrutna. Przecież wiem jak wyglądam, ale mam też poczucie własnej wartości. Wyśmiewają innych przede wszystkim ludzie mający duże kompleksy, drwienie z czyjegoś wyglądu jest gówniarskie. Życzę wszystkim większej akceptacji samych siebie.

Kto jest klientem Piotra Krajewskiego? „Towarzystwo” często się z Ciebie śmieje, lecz klientów chyba nie brak?

Naszymi klientkami są na pewno kobiety biznesu – niezależne, świadome siebie i doceniające Krajewskich. Na pustki nie narzekamy, działamy na terenie całej Polski, a nie każdy wie, że Krajewscy zajmują się też architekturą i aranżacją wnętrz.
Towarzystwo się śmieje? Jakie towarzystwo? Wzajemnego lizania dupy? Nie należę do ludzi, którzy będą mówili innym to co chcą usłyszeć. W sztuce panuje miłość, prawda i uczciwość. Prawdziwy artysta karmi się swoją sztuką, a nie obrabianiem dupy innym oraz klepaniem ludzi po plecach bo tak wypada.

Co sądzisz o polskim Fashion Week’u? Chciałeś kiedyś pokazać tam swoją kolekcję?

Każdego rodzaju konkursy czy pokazy są potrzebne. Zawsze jak tylko mogę wspieram tego typu imprezy. Sam osobiście nie mam potrzeby pokazywania tam swoich kolekcji. Wielokrotnie dostawaliśmy zaproszenia na różnego rodzaju wydarzenia modowe, ale Krajewscy robią swoje pokazy mody, pokazują swój świat, swoje dzieła sztuki. Nasze pokazy to zaproszenie do świata Krajewskich i dzielenie się nim z innymi. To wielki performance, w którym biorą udział zarówno nasi goście, jak i my.

image

Co myślisz o polskich projektantach, świecie stylistów, bankietów i dziennikarzy piszący o modzie? Ty chyba w tym raczej nie uczestniczysz. Dlaczego?

Mam naprawdę wielki szacunek dla każdego człowieka. Polski rynek mody tak naprawdę dopiero raczkuje. Nie można mieć do nikogo żalu, każdy człowiek powinien robić to co czuje, a inni powinni to uszanować. Nie uczestniczę w tych wydarzeniach z prostego powodu – nie pijam alkoholu i nie biorę żadnych innych środków zmieniających nastrój, a to przecież standard na takich imprezach. Mam swoje zdanie i poglądy, mówię głośno to, co myślę i nie poklepuje po plecach ludzi, którzy są mi obojętni, ale mogą coś załatwić. Nie lizałem i nie będę lizał dupy nikomu.

Klniesz, nie dajesz zamknąć się w jakiś szablonach. Bez żadnej delikatności rozprawiasz się w swoich komentarzach ze sztucznym i nadmuchanym światkiem modowym. Wielu mówi, że to sranie do własnego gniazda. Nie boisz się, że w końcu stracisz sympatyków?

Przecież klnę jak każdy.

Ale nie każdy robi to publicznie.

Czasami sobie rzucę kurwą, ale to przecież nic złego. Od urodzenia wszyscy starają się nas wtłoczyć w jakieś sztywne szablony. Ja nigdy nie dałem się zaszufladkować i nie ukrywam, że towarzyszą temu różnego rodzaju problemy, ale mimo wszystko zawsze jestem sobą i nie zamierzam tego zmieniać. Nie wydaje mi się też, żebym srał do własnego gniazda. Po prostu mówię to, co myślę, a to nie jest mile widziane. To, że uważam Jacykowa za jakąś chorobę, która wkradła się w zdrową komórkę, jaką jest moda to nic złego.

Tutaj akurat się zgadzamy.

Dodam do tego, że rozmawiałem z nim może ze trzy razy w życiu i uważam go za inteligentnego faceta. Po prostu staram się go sprowokować do tego, żeby był w końcu sobą.

Jak wygląda zwyczajny dzień Piotra Krajewskiego? Wstajesz i co? Najpierw myjesz i prostujesz swoje blond włosy, robisz ze swoją żoną śniadanie czy odpalasz Facebooka?

Wstaję zawsze wtedy, jak się wyśpię, przeważnie jest to około południa. Pierwsze co robię, to nastawiam wodę na kawę, piję zawsze parzoną w szklance z duraleksu. Nie wolno wtedy się do mnie odzywać, najpierw muszę się wybudzić. W tym samym czasie włączam telewizor. Sam nie wiem po co, bo go nigdy nie oglądam. Później odpalam komputer i zaczynam czytać wiadomości, potem sprawdzam pocztę oraz wchodzę na portale, na których mamy swoje działa sztuki. Jeśli coś zostało sprzedane to pakujemy i wysyłamy. W ciągu dnia spotykamy się z klientkami. Bardzo często bywamy w Gdańsku, w naszym rodzinnym mieście. Tam zaczynaliśmy i tam mamy nasze wierne klientki, które odwiedzamy jak swoją rodzinę. Dodam, że nie miewamy złych klientek. Z ręką na sercu nie mieliśmy żadnej, z którą się nie dogadaliśmy pomimo mojego skomplikowanego charakteru, jak oceniają go przede wszystkim ci, którzy mnie nie znają.

I co dalej? Masz jakieś dalsze pomysły, plany, marzenia? Wielu polskich projektantów wchodzi w rolę celebrytów, inni rozwijają swoją markę o kosmetyki czy biżuterię.

Planów mamy zawsze tyle, że nie jesteśmy wstanie wszystkiego ogarnąć. Właśnie powstała nasza marka mebli Krajewscy, niedługo otwieramy swój sklep online. Marzenia jak wszyscy mamy, ale wolimy je realizować niż o nich mówić. Są takie rzeczy, o których nie mówimy, tajemnica i prywatność musi pozostać. Ja w przeciwieństwie do innych żyję swoim życiem. Nie obchodzą mnie plotki i układy, jak widać można żyć szczęśliwie i dostatnio, a pozostawać sobą. To także polecam wszystkim – dużo pracy nad sobą i skupienie się na własnych celach, a nie zawiści w stosunku do innych.

Zdjęcia: Archiwum prywatne Krajewskich

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *