ohwywiad 2: Mickey Wyrozębski

image

Patryk Chilewicz: Wiesz, że ludzie biorą Cię za dziwaczkę?

Mickey von Wyrozębski: Mnie? Nie wiem

Naprawdę. Zdajesz sobie sprawę, że trochę różnisz się od innych, że jako projektantka mody nie pasujesz do tych wszystkich paniusi?

Nie. Uważam, że jestem zupełnie normalna. Ja widzę, że świat momentami jest inny, niż ja. Ma inne standardy, inne cele. Ale ja idę swoją ścieżką i staram się otaczać ludźmi podobnymi do siebie, o podobnym spojrzeniu na rzeczywistość. A tak w ogóle to nie znam żadnych paniusi. Ani jednej.

Ja to rozumiem i bardzo doceniam. Ale myślisz, że dla innych nie jesteś “kosmitką”? Słyszałem takie określenie w stosunku do Ciebie, od naszego wspólnego znajomego i było akurat pozytywne, ale domyślam się, że bywają i negatywne.

Patryku. Staram się w ogóle nie oceniać innych ludzi. Nie żyję ich życiem. Mam swoje plany, które realizuję. Swoją filozofię życia, swoje priorytety. Mam przyjaciół, którzy mnie szanują. Kocham ludzi takimi jacy są, nawet gdy ich nie rozumiem. Ale rozumiem, że nie każdy to potrafi. Wszyscy żyjemy w kosmosie = jesteśmy kosmitami. Staram się nie bać. To jest klu do prawdziwego bycia sobą. Robić to na co ma się ochotę, rozwijać się, nie bojąc się krytyki. Staram się żyć globalnie i parę negatywnych opinii w Warszawie jakoś mi nie przeszkadza .

No właśnie, żyjesz coraz bardziej globalnie. Skąd ta potrzeba podróży?

Kocham życie i kocham świat. Poznawanie nowych osób, nowych miejsc to niesamowita sprawa. Nie chodzi o turystykę, zobaczenie Wieży Eiffla. Bardziej o socjologię, spojrzenie na sprawy społeczne, różnice kulturowe. Jestem zmęczona polską mentalnością i czuję się dobrze wśród ludzi, którzy są otwarci, wolni od ocen. Uwielbiam piękny krajobraz, niesamowite przestrzenie pozwalają przeżyć coś bliskiego Bogu, metafizycznego. Natomiast miasta pozwalają mi ustawić wewnętrzny zegar, dodają energii, motywują. Uczę się od innych- spojrzenia na życie, dystansu, radości. Co innego dała mi podróż do Rosji, a co innego do Afryki. Żyjemy swoim jednym jedynym życiem w państwie, które pozwala nam zarobić na przemieszczanie się. To świadomy wybór – wyjeżdżam, a nie kupuję np. nową szafę. It’s my life.

Ja mam zupełnie odwrotnie, wolałbym nową szafę, ale rozumiem o co ci chodzi. Jutro lecisz do Londynu kolejny raz. Ostatnio coś dużo tam cię jest.

Bardzo dobrze czuję się w tym mieście. Oddycham tam. Mam tam wielu przyjaciół, którzy są fantastycznymi ludźmi. Poznaję też nowe środowiska, które mnie inspirują. Otwieram nowe drzwi, których w Warszawie już dla siebie nie widzę.

Nie widzisz dla siebie miejsca w Warszawie, ale mimo to cały czas tutaj jesteś. Co cię trzyma?

Warszawa jest moim domem, i tu także mam wiele bliskich osób. Jestem mamą, tworzę rodzinę i na ten moment zdecydowałam się tutaj mieć swoją bazę. Lubię tu pracować, dobrze się czuję w środowisku modowym, mam stałe klientki, bardzo to doceniam. Warszawa nie daje mi już kopa, nie zaskakuje mnie, ale też jakoś specjalnie nie umiem tu odpoczywać. Uwierz mi, mam znajomych, którzy wydają setki czy tysiące złotych na narkotyki czy ubrania. Wolę za to jechać nawet na weekend i patrzeć co pięknego lub przerażającego jest za rogiem. Ale mój dom jest teraz tu.

Patrzysz się na te zagraniczne piękna… Jest na czym oko zawiesić?

Pytasz o ludzi?

Właściwie o facetów.

Zależy od kraju. W Moskwie mężczyźni bardzo pachnieli przetrawioną wódeczką i mieli takie klasyczne futrzane czapki, więc nie padłam przed nimi na kolana. W Londynie podoba mi się, że mężczyźni myją się i chodzą do fryzjera, są schludnie ubrani, często dość elegancko. Wiele razy pomagał mi ktoś wnieść walizkę (jak jeździłam z kolekcjami), albo uśmiechnął się czy miło zagadał. Uwielbiam przystojniaczków, jednakże jestem wielką wyznawczynią umysłu. Lubię kulturę, ambicje, dobre serce. W Dar es Salaam widziałam wielu biednych mężczyzn, ale z klasą – w koszuli, spodniach z paskiem, w czystych skórzanych butach, ogolonych. Czego chcieć więcej?

No dobra, ale coś się rodzi z tych znajomości?

Haha. No dobra. Powiem to tylko tobie. Uwielbiam mężczyzn i mam za sobą wiele niewinnych flirtów. Zbieram romantyczne historie do opowiadania wnukom. Ostatnio przypomniałam sobie, że całowałam się z pewnym Ahmedem w środku piramidy w Gizie, a także z moim afrykańskim przewodnikiem w Tanzanii. Całowałam się też z chińskim fotografem mody w Hong Kongu. Taka niewinna igraszka, chwila, wisienka na torcie. Obecnie też daję się adorować . Człowiek żyje tylko raz, a ja chcę mieć piękne życie.

image

Trochę zazdroszczę! A córka tęskni za tobą, jak tak jeździsz po świecie?

Tęskni, ale czeka na zdjęcia i opowieści. Uczy się tego, że Ziemia jest okrągła, że ludzie żyją w różnych warunkach, mają różne kolory skóry. Teraz przerabia książkę o Kenii i chce gotować afrykańskie potrawy, ogląda zwierzęta. Staram się jeździć teraz na dość krótkie eskapady i umówmy się, że całowanie zazwyczaj nie jest ich głównym celem . A ona ma wspaniałego tatę i oni mają wtedy czas dla siebie.

Wiadomo, twoje wyprawy często są przyczynkiem inspiracji do nowych kolekcji. Pozostańmy jednak przy temacie twojej córki. Na Facebooku często zamieszczasz cytaty z Lulu. Ja mam wielką przyjemność ją znać i wiem, że to naprawdę wyjątkowe dziecko. To kwestia wychowania czy genów?

Opowiem Ci pewną historię. Wczoraj poprosiła mnie, żebym zdjęła jej buty, te same, które zdejmuje sobie sama codziennie. Popatrzyłam na nią i powiedziałam: – Nie, zdejmij je proszę sama. Co Ty masz pięć lat? Po czym zaczęłam się śmiać sama z siebie, bo ma trzy i pół. Nie czuję tego. Czuję, jakbym miała mądrego kompana. Oboje z Jankiem jesteśmy zdolni, dajemy jej też dużo wolności, wyznaczając jednocześnie mocno granice. Ja słucham dużo audiobooków motywacyjnych, ona chodzi po domu i mówi: – Jestem odpowiedzialna, jestem odpowiedzialna. Jak ona coś np. wyleje to patrzy na mnie i mówi: – To każdemu się zdarza. Staram się wychowywać ją w absolutnej miłości i akceptacji. Ale to prawda – jest niesamowita. Ma dobre serce i jest piekielnie inteligentna.

No właśnie! Po części to na pewno zasługa jej inteligencji, ale myślę, że również nieszablonowego wychowania. Zarówno ty, jak i Janek nie jesteście szablonowymi polskimi rodzicami, nie krzyczycie, bijecie, nie jesteście nadopiekuńczy i zwyczajnie upierdliwi. I to przekłada się na zachowanie Lulu. Myślisz, że nie będzie miała za złe za pięć czy dziesięć lat, że pisałaś z niej cytaty w sieci?

Patryku. Staram się być mądrą kobietą i nikogo nie krzywdzić. Nigdy z internetu nie dowiesz się tego co naprawdę dzieje się w moim życiu poza tym, gdzie lubię zjeść czy pójść na koncert. Wrzucam teksty, które są zabawne, zaskakujące. Wiele osób mówi mi, że dzięki niej nie boi się bycia ojcem czy matką, że chciałoby mieć taki skarb w domu. Nie sądzisz chyba, że jak powie, że dostała pierwszy okres to o tym napiszę. Staram się zachować granice dobrego smaku i prywatności.

Kolejna podróż do Londynu zwiastuje jakąś nową kolekcję?

Nowa kolekcja zatytułowana jest The First Lady i jest zadedykowana mojemu przyjacielowi, który jest politykiem w Wielkiej Brytanii. Poznałam ludzi, którzy zmienili mój sposób postrzegania świata i przesunęli moje granice o wiele dalej. Granice tego co chcę osiągnąć, jakim chcę być człowiekiem, wiarę w mądrość. To wyraz mojego podziękowania i podziwu.

Dlaczego nie uczestniczysz żywo w “śmietance” polskiej mody? Rzadko bywasz na pokazach, przyjęciach i całej reszcie.

Dobre pytanie. Uwielbiam projektować. Kolekcja to trochę jak znoszenie jajka, trzeba najpierw nazbierać emocji, popatrzeć, poszukać w sobie. Nawet jeśli to ma być zwykły tiszert to wiem dlaczego jest on taki, a nie inny. Osoby z branży często znam poprzez moją pracę – fotografów, stylistów, projektantów i jeśli chcę z kimś pogadać to po prostu się z nim umawiam . Zdarza mi się wyjść, ale średnio interesuje mnie polskie high fashion typu Zień. Często wieczory spędzam z małą lub z przyjaciółmi, albo po prostu pracuję. Takie imprezy kojarzą mi się z czymś sztucznym, że trzeba być wyprostowanym i rozmawiać z tym czy tamtym. Nie potrzebuję tego. Wolę iść na osiedle do moich ludzi.

No właśnie, ty jesteś z totalnie innego świata – słuchasz rapu, miałaś swoją galerię sztuki, na YouTubie wciąż są twoje abstrakcyjne wideo. Nie brakuje ci większego luzu? Nie zrozum mnie źle, uważam, że jesteś totalnie wyluzowana, ale wiadomo, że wśród klientek czy na wydarzeniach trzeba być wyważonym. Nie tęsknisz za większym szaleństwem, jakąś totalną abstrakcją w działaniu?

Wiesz, zawsze staram się być autentyczna w tym co robię. Jeśli robię kolekcję The First Lady, to dlatego, że teraz nią jestem. Zakładam elegancką sukienkę i szpilki, złotą biżuterię i robię delikatny makijaż. Oczywiście w duchu śmieję się, że najchętniej napisałabym do tego tatuaż markerem na plecach RAP KURWA, ale jaram się tym, że można nie być freakiem. Źe nie muszę niczego manifestować. Mogę być seksowną, elegancką kobietą z klasą. Ale to są etapy. Kiedyś była u mnie Asia Horodyńska, a ja byłam w bluzie HAZZ w rozmiarze XXL i opowiadałam jej, że chcę iść w politykę (już mi przeszło), popatrzyła na mnie i zaczęła się śmiać. Mam luz Patryku, mam go czasem aż za dużo. Jestem chodzącym luzem. Ale sztuka też lubi porządek. Dążę do harmonii, do absolutnej klasy. Uwielbiam być miła dla ludzi, dla klientek czy dla obcych w tramwaju. A jednocześnie całuję się w Afryce. To jest kurwa luz, a nie picie na eventach .

Nie pijesz, nie bierzesz – łatwo żyć w ten sposób? I właściwie skąd to postanowienie? Jesteś z Polski, z Łodzi, chodzisz na imprezy, masz mnóstwo znajomych pijących.

Uważam, że używki są jedną z najgorszych rzeczy jakie przydarzyły się światu. Dają złudzenie, a ja wyznaję prawdę. Konfrontację z tym kim jestem, samoakceptację, pracę nad wadami, lękami, niewiadomymi. Widzę jakie spustoszenie robi alkohol czy narkotyki i jestem porażona tym. Ludzie kupują kokainę za ciężkie pieniądze, niszczą siebie, nabijają kasę złym ludziom – tu wolałabym kupić szafę, albo milion szaf. Piją alkohol zamiast karmić swoje dzieci. Nie piję dziewięć lat. To cudowny czas. Trudny, ale piękny. Wcześniej przez trzy lata żyłam z jedną z miłości mojego życia pijąc, oglądając filmy, w awanturach, melanżach, straconym bezpowrotnie czasie. Na rapie. Ten okres zostawił rysy na mojej psychice. Nie wiedziałam kim jestem, czułam się śmieciem. Musiałam się wygrzebać z tego gówna, i trwało to długo, żebym mogła czuć dumę patrząc w lustro. Ludzie mogą nazywać mnie kosmitką. Ja się przestałam bać. Nasz Papież mówił “Nie lękajcie się”. Nie lękajcie się żyć. Kochać, płakać, być sobą. Używki to zło. Chciałabym, żeby zniknęły z kuli ziemskiej. Świat byłby lepszy.

Jakie masz potrzeby na dzień dzisiejszy poza podróżami?

Marzę o lecie. Myślę, że niczego mi nie brakuje. Mam dziecko, które jest cudem. Mam pracę, którą kocham i która wymaga ode mnie dużo dyscypliny. Mieszkam na Powiślu, biegam wzdłuż Wisły, jem pyszne jedzenie, mam przyjaciół, mam wielu adoratorów. Staram się jak najwięcej czytać, chłonąć wiedzę o świecie, bo wiem, jak bardzo mało jeszcze wiem. Jest dobrze i staram się to doceniać, bo bywało różnie. Teraz pracuję na to co mam i robię to świadomie.

Adoratorów w brud, a jakiś konkretny kandydat?

Na co?

Na faceta, męża, partnera. Jak zwał, tak zwał.

Wiem o co pytasz, bo się przyjaźnimy i dobrze wiesz co mi w duszy gra. Nie chcę się zwierzać. Jestem First Lady i to musi wystarczyć .

A kiedy zobaczymy jak wygląda ta “The First Lady” i co po kolekcji? Twoje podróże będą miały jakiś koniec?

Pierwsza część będzie miała premierę lada moment. Jest prosta, praktyczna, elegancka. Pracuję równolegle nad nową marką, równocześnie rozwijam projekt Rap Everyday, także rzeczywiście rozstrzał jest spory . W najbliższych latach chciałabym zwiedzić jeszcze Stany i większą część Afryki. Marzy mi się dojście do takiego punktu, że marki będą pracowały na siebie, a ja będę mogła skupić się na pracy charytatywnej, na niesieniu dobra, nawet na małą skalę. Wkładam wiele pracy we własny rozwój, pokonałam wiele barier. Nie piję od dziewięciu lat, pokonuję własne lęki, biorę to o czym zawsze marzyłam, a nawet więcej. Miałam wiele szczęścia, chciałabym móc to oddać światu. To mój obowiązek.

Zdjęcia: Bobroviec

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *