ohwywiad z Barbarą Pasek

W studio
W studio

Barbara Pasek to postać, którą kojarzą miliony Polaków. To właśnie ona przeprowadza wywiady z gwiazdami dla Pudelka TV. Nie tylko przepytuje, ale też produkuje materiały, a także pisze bloga. Jak wygląda praca z gwiazdami, nieustanne bankiety i obecność fleszów z tej drugiej strony? Zapraszam do wywiadu.

Patryk Chilewicz: Jak się czujesz po drugiej stronie mikrofonu?

Barbara Pasek: Bardzo dobrze. Czuję, że to jest miejsce dla mnie. Kiedyś uważałam, że lepiej mi będzie w blasku fleszy, a nie w kuluarach, już od dziecka byłam typem gwiazdeczki, ale życie zweryfikowało czego tak naprawdę chcę. Bycie odrobinę w cieniu odpowiada mi.

Często czytam komentarze o twoim parciu na szkło, o tym, że gwiazdorzysz w materiałach. Na pewno nie wolałabyś zamienić się ze swoimi rozmówcami?

Wiesz, ten specyficzny zawód wymaga także specyficznych predyspozycji. Kiedyś pracowałam w firmie szkoleniowej, gdzie robiliśmy dużo testów psychologicznych. Wszystkie jednoznacznie wskazywały, że moim typem jest „błyskawica” – mam potrzebę prestiżu i uwagi. Nie wypieram się tego. Moje dzisiejsze życie bardzo mi odpowiada. Praca reporterki nie polega tylko na tym, że założę wysoką szpilkę i będę bywała na salonach, to wszystko wymaga dużego zaangażowania i przygotowań. Poprzez moje doświadczenia z poprzednią pracą oraz studia menadżerskie na Uniwersytecie Warszawskim moje zajęcie jest totalnym miksem umiejętności odpowiedniego podejścia, charyzmy i wyczucia rozmówcy. Uwielbiam być przed kamerą i pokazywać swoją ekspresję. Czy to jest parcie na szkło? Nie sądzę. Nie mam w planach bycia kolejną Dodą czy Natalią Siwiec.

Czytasz komentarze na swój temat? Często pod wywiadami, które robisz dla Pudelka TV, internauci komentują nie tylko słowa poszczególnych gwiazdeczek, ale również ciebie jako prowadzącą. I czasami jest naprawdę ostro.

Tak, czytam je. Nie po to by usłyszeć, że jestem ładna, brzydka, mam duży nos czy okropną bluzkę, ale by dowiedzieć się jak moje materiały są odbierane przez ludzi. Z wykształcenia jestem marketingowcem i tak właśnie do tego podchodzę – staram się wyłapywać z nich sedno, ewentualnie jakieś uwagi dotyczące samych wywiadów, żeby w przyszłości lepiej spełnić oczekiwania odbiorców. Merytorycznie przyjmuję wszystko na klatę, ale obraźliwe czy wręcz wulgarne teksty już mnie nie ruszają.

A kiedyś ruszały?

Na Pudelku TV nigdy. Prowadzę bloga już ponad osiem lat. Zaczynałam gdy miałam siedemnaście i wtedy, w ramach błędów młodości zrobiłam z niego fotograficzne reality show. Wtedy spotkałam się z takim jadem internetowym, że trudno byłoby się nie uodpornić. A wiesz, to były czasy, w których hejting nie był tak silny, a komentarze w sieci naprawdę w większości były bardziej merytoryczne niż nienawistne.

Rozmowa z Kelly Osbourne
Rozmowa z Kelly Osbourne

Mówiłaś wcześniej o prestiżu. Czy uważasz, że praca w Pudelku TV jest prestiżowa? Pytam, bo wszyscy wiemy jaką opinię ma różowy portal: nikt nie czyta, wszyscy wiedzą, poziom straszny i newsy z kosmosu.

Może nikt nie przyznaje się tobie. Ludzie, gdy dowiadują się, że pracuję w Pudelku TV naprawdę wyznają mi, że zaczynają od niego dzień. I dotyczy to ludzi o różnym stopniu wykształcenia, o bardzo zróżnicowanych pozycjach czy zawodach. Nie odniosłam wrażenia, żeby ludzie się tego wstydzili.

A co do prestiżu – mimo wszystko przebywanie na imprezach medialnych jest dla większości ludzi w Polsce prestiżowe. Mnie czy ciebie może to nie ruszać, bo przyzwyczailiśmy się do tych czerwonych dywanów, gwiazd i fotoreporterów, ale większość Polaków pewnie nigdy nie będzie miała okazji tego doświadczyć.

Moja praca daje mi wiele różnych możliwości. Jeżeli jestem na evencie z prezydentem Komorowskim – tak, to jest dla mnie prestiż. Jeżeli siedzę obok Andrzeja Wajdy – także.

Tak naprawdę celebryci są twoim otoczeniem naturalnym.

W pracy na pewno. Nawet ostatnio razem z moim operatorem policzyliśmy ile wydarzeń dla Pudelka TV nakręciliśmy przez te półtora roku – wyszło ich ponad dwieście. To naprawdę bardzo dużo, więc gwiazdy są już dla mnie zjawiskiem totalnie codziennym.

Nie męczy cię ta praca? Na każdym wideo jesteś wulkanem energii, a te imprezy często zdarzają się codziennie, odbywają na zadupiu i przecież nikt nie musi całe życie uśmiechać się. Tymczasem radość nie schodzi z twoich ust.

Ja podchodzę do wszystkiego zadaniowo. Bywam zmęczona, a gdy tylko włącza się kamera mobilizuję się i stawiam do pionu. Z jakiegoś powodu to urządzenie dostarcza mi tyle adrenaliny, że trudno mi nie wybuchać energią. Oczywiście bywa tak, że gwiazdy mówią straszne głupoty i wtedy zastanawiam się „co ja tutaj robię?!”, ale moje podejście to chyba kwestia tego, że ja naprawdę lubię swoją pracę i sprawia mi ona radość.

Jemioł
Z Joanną Horodyńską

Są gwiazdy, na które masz alergię?

Oczywiście niektóre osoby lubi się bardziej, a niektóre mniej – w tym gwiazdy nie różnią się od innych. Nie lubię celebrytów, którzy właściwie rozpoczynali swoją przygodę z show biznesem podczas rozmowy ze mną, a po paru miesiącach mówią „może innym razem”.

Brak w nich jakiejkolwiek pokory.

Wiesz, mnie to nie denerwuje. Ja na każdej imprezie mam taką listę celebrytów, że przeżyję bez materiału ze wschodzącą „gwiazdą”. Ale czy ona w dłuższym okresie przeżyje beze mnie i bez innych dziennikarzy? Ja często naprawdę z czystej życzliwości tłumaczę im, że media są im potrzebne do życia, że bez wzmianek, wywiadów i artykułów ich gwiazda blednie. Ich kreacje na „niedostępne” totalnie mnie nie interesują, większości dziennikarzy także. Jeśli celebryta odrzuci moją prośbę rozmowy kolejny raz, to musi liczyć się z tym, że za którymś razem ja już mogę do niego nie podejść. I to jego sława na tym ucierpi. To handel wymienny – ja mam materiał, gwiazda ma publikację. Jest jedna jedyna osoba, na którą mam alergię i nie porozmawiam z nią raczej nigdy.

Kto to?

Hubert Urbański.

Dlaczego?

Cóż, ten pan być może ma opinię wielkiego dżentelmena telewizji, ale mogę cię zapewnić, że nim nie jest. Tyle na ten temat.

A są jakieś gwiazdy, które mają na ciebie alergię i panicznie boją się spotkania?

Nie ma. Moje wywiady nie polegają na wycinaniu sensacyjnych urywków wyrwanych z kontekstu i robienia z nich zamieszania. Jestem tam po to, by ci ludzie mogli się wypowiedzieć. Nie wnikam w samą treść, która jak wiadomo jest bardzo różna, ale daję im trybunę, z której większość korzysta na swój sposób.

Poza nagrywaniem materiałów dla Pudelka TV prowadzisz bloga. Nie chciałabyś w przyszłości postawić właśnie na słowo pisane?

Chciałabym bardzo. Nigdy nie próbowałam swoich sił w profesjonalnym dziennikarstwie pisanym. Mój blog jest odskocznią, w której pojawiam się tak często i w takiej formie jaką sama sobie wymyślę. Chętnie spróbowałabym swoich sił w pisaniu, wydaje mi się, że to czuję, ale nie wiem czy wychodziłoby to tak samo dobrze gdybym robiła to dla pieniędzy.

fotoJak wygląda cały proces przygotowywania się do wyjścia na imprezę celebrycką? Oczywiście pomijam fakt makijażu, wybrania kreacji i dojazdu taksówką.

Ha, ha, ha! Rzeczywiście dużo osób myśli, że tak właśnie wygląda moja praca. Co więcej, niektórzy zadają mi pytanie: „co robisz tak naprawdę w życiu?” myśląc, że moje wywiady dla Pudelka TV są jakąś formą zabawy. Tymczasem rzeczywiście dojeżdżam na miejsce samochodem, ale zamiast kopertówki często wchodzę na imprezę z torbami sprzętu. Szpilki często zakładam przed samym nagraniem, nie będę przecież dźwigała kamery na obcasach. Jestem producentem swoich materiałów, po mojej stronie stoi nagranie od początku do końca. Najpierw muszę wyselekcjonować interesujące mnie wydarzenia i dostać akredytację. Później postarać się o listę spodziewanych gości. Gdy jej nie ma, muszę strzelać ślepakami i wymyślać pytania dla gwiazd, których mogę się tam spodziewać, ale to wszystko jest loterią. Muszę być cały czas na bieżąco, w końcu na tym polegają moje rozmowy z gośćmi.

A gdy gasną światła kamery i wiesz, że już skończyłaś nagrania podchodzisz do baru i pijesz drinki z całą resztą?

Oj nie, szybko zmywam się do domu. Po tylu nagraniach i bankietach naprawdę można znudzić się takimi imprezami.

Po tylu latach pracy nie masz ochoty napić się drinka ze znajomą gwiazdką?

Nie mam takiej potrzeby. Jestem osobą, która dość długo rozkręca każdą znajomość. Mam swoich przyjaciół, bynajmniej nie ze świata show biznesu. Nie mam parcia na szukanie sobie przyjaciółek ze ścianki. Są oczywiście postacie, które prywatnie lubię bardziej od innych, przykładowo Patricia Kazadi czy Marina. Tak samo Agnieszka Szulim, która jest świetną dziewczyną od kiedy tylko pamiętam, a pamiętam ją jeszcze zanim została „niegrzeczną prezenterką” i pracowała w TVP. Ale z żadną z nich nie spotykam się poza pracą. Bardzo oddzielam życie prywatne od zawodowego. Gdy chcę się napić to w bardziej kameralnym gronie wśród prawdziwych przyjaciół.

Komentarze:

0 Replies to “ohwywiad z Barbarą Pasek”

  1. Pingback: Znowu porwała…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *