ohwywiad z Derrickiem Ogrodny

Derrick Ogrodny to postać wyjątkowa – Amerykanin polskiego pochodzenia, który po latach wrócił do kraju. Współtworzył polskie MTV i Comedy Central, a dziś oddał się swojej największej pasji – filmom grozy. W najbliższych planach ma wydanie albumu ze starymi plakatami filmowymi. 268329_10150317462542650_1022014_nPatryk Chilewicz: Trudno cię wystraszyć?

Derrick Ogrodny: Nie, mam dość spokojny temperament. Bardzo trudno wystraszyć mnie filmem, trochę łatwiej zdarzeniami rzeczywistymi. Myślę, że proza życia bywa o wiele przerażająca od scen filmowych.

Obejrzałeś w swoim życiu setki filmów grozy. Nie ruszają cię już?

Oczywiście zdarzają się jeszcze obrazy, które robią na mnie wrażenie, jednak coraz rzadziej. Dla mnie złotą erą horrorów są lata 70. i 80. ubiegłego wieku. Być może dlatego, że to był czas, w którym dorastałem i dlatego zostały mi one w głowie. Wtedy rzeczywiście potrafiłem się nieźle wystraszyć. Dziś zdarza mi się to coraz rzadziej. Myślę, że aż za dużą rolę dzisiaj odgrywają w nich efekty specjalne – one zabiły rozbudowane fabuły, które wcześniej przerażały widzów. Dziś duża część filmów sprowadza się do kilku tricków, które są obudowane już nie tak ciekawymi historiami.

No właśnie. Mam wrażenie, że współcześnie mało produkuje się stricte strasznych historii – częściej stawia się na efekty specjalne.

To prawda. Zobacz jak wyglądają zwiastuny filmowe tych produkcji – jakby montował je taśmowo jeden człowiek. Wszystkie te obrazy produkowane są w jednej konwencji: ostre światło, niepokojące dźwięki i białe flesze. Cokolwiek tak zmontujemy będzie wyglądało jak horror z dzisiejszego kina. Warto zwrócić uwagę też na plakaty filmów grozy. Dziś wszystkie są inwencją grafika komputerowego i przekazują bardzo dosłownie to, o czym jest obraz. Kiedyś plakaty były bardziej zróżnicowane, nie robione pod jeden szablon.

Skąd w ogóle zainteresowanie filmami grozy? Przeczytałem, że twoja przygoda z nimi zaczęła się, gdy miałeś pięć lat. Przeciętny pięciolatek fascynuje się bardziej bajkami dla dzieci, ewentualnie komediami familijnymi.

Ważną sprawą jest, że wychowywałem się w Chicago. Tam w lokalnej telewizji w piątkowe wieczory i sobotnie popołudnia leciały filmy grozy. Od dziecka uwielbiałem potwory, więc fascynował mnie ten świat. Z perspektywy czasu można uznać go za kiczowaty, zwłaszcza że nie były to produkcje najwyższej klasy, ale tak właśnie to wszystko zaczęło się. Dzięki temu, że rodzice nie protestowali gdy oglądałem te filmy oraz książkom Stephen’a Kinga, który szybko stał się moim ulubionym pisarzem, rozpocząłem swoją przygodę z grozą.

_MAM8843 copyWiem, że fascynujesz się starymi filmami, a czy śledzisz też nowości?

Co prawda mam ostatnio duże zaległości, ale staram się być na bieżąco. Nie oglądam wszystkiego, bo czasami wystarczy mi zapowiedź, bym wiedział, że nie warto. Jeśli mam wybrać film nowy albo stary, zawsze wybiorę stary.

Dlaczego w Polsce nie kręci się horrorów?

To bardzo dobre pytanie. W czasach PRL-u powstawały oczywiście filmy tego typu, choć trzeba jednak zwrócić uwagę na specyfikę polskich filmów grozy – one były bardziej poetyckie, psychologiczne niż typowo straszne. Jeśli ktoś spodziewa się po nich typowych momentów strachu zawiedzie się. Ja bym je bardziej stawiał na równi z filmami fantastycznymi, choć należy zaznaczyć, że posiadają niesamowity klimat. Trzeba najpierw zrozumieć ten kraj, by odpowiedzieć na to pytanie. W Polsce produkuje się filmy bardzo ostre, wywołujące społeczne kontrowersje – tak jak ostatnie obrazy Smarzowskiego. One też są momentami przerażające, ale w swym brutalizmie. W nich potworami okazują się zwyczajni ludzie.

Niedawno ruszyło Kino Perła. W dużych miastach są wyświetlane filmy, które czasami ciężko było zobaczyć w kinie czy dostać na DVD. Ty przygotowujesz pokazy niedzielne.

Tak, serdecznie wszystkich na nie zapraszam. Skupię się głównie na starych filmach grozy, właściwie klasyce kinowej. Wybrałem obrazy, które są w jakiś sposób ważne dla mnie, ale ważne też w historii horrorów. Nie zabraknie oczywiście „Nocy żywych trupów” – to film dla mnie wyjątkowy. Pokażę też te, które zna garstka, a warto się z nimi zapoznać bliżej, jak „Dziwolągi” Toda Browninga. Ten reżyser stworzył genialnego „Draculę”, a po „Dziwolągach” jego kariera właściwie skończyła się. Film był na tyle mocny, że wiele krajów zabroniło wyświetlania go, a sam Browning musiał pożegnać się z karierą.

W swoich wyborach kierowałem się nie tylko samym obrazem, ale również całą otoczką. Kino plenerowe ma wyjątkowy charakter, liczy się w nim przede wszystkim klimat. Perła umożliwiła pokazanie ciekawych filmów szerszej publiczności, więc warto z tej szansy skorzystać. Pamiętajmy, że to nie studyjny przegląd twórczości Bergmana, zachęcam wszystkich do dyskusji i zwyczajnie dobrej zabawy.

To teraz zmieniamy temat – dlaczego przyjechałeś do Polski?

Przyleciałem zupełnie nie wiedząc co mnie tu spotka. Sprowadzono mnie tu do współtworzenia Atomic TV i zakładałem, że spędzę w tym kraju najwyżej rok. Od razu mi się spodobało – piękne kobiety, dużo możliwości i bardzo niskie ceny, w końcu przyjechałem z dolarami.

Pewnego dnia, gdy byłem w Sopocie stanąłem na molo i przekonałem sam siebie, że mogę tutaj zamieszkać. Do tego dochodziła moja praca w Chicago, która nudziła mnie. Tam chodziłem do roboty, a w Polsce zacząłem robić karierę, to zupełnie zmienia priorytety w życiu. Poza tym miałem niesamowite pole do popisu – to były zupełne początki telewizji prywatnej i pierwsza telewizja muzyczna. Można było dużo osiągnąć, ale trzeba było też się poświęcić.

Atomic TV w końcu przekształciło się w MTV Polska, gdzie byłeś przez wiele lat dyrektorem kreatywnym. Co sądzisz o dzisiejszych stacjach muzycznych? Czy one w ogóle są muzyczne i komukolwiek potrzebne?

Wszystko przejął internet. Telewizja nie jest już dla nikogo pierwszym źródłem informacji. MTV przeszło transformację z wpływowej telewizji muzycznej w kanał rozrywkowy dla nastolatków. Sieć zdemokratyzowała nasze wybory, już nie potrzebujemy pana w telewizji, który wybierze nam piosenkę.

Ty wybierasz nam horrory. Kto lubi bać się bardziej – kobiety czy mężczyźni?

Straszne Historie 12_03_2013 i 26_03_2013Muszę cię zdziwić, na mój cykl Straszne Historie przychodzi zdecydowanie więcej kobiet, nawet 80 procent. Okazuje się, że to one wolą fabuły z dreszczykiem. Podobnie jest z literaturą kryminalną czy programami poświęconymi zbrodniom i zabójstwom. Gdy pracowałem w Discovery mieliśmy wieczory podzielone tematycznie. Z badań wynikało, że to właśnie kobiety lubią oglądać kryminalne zagadki i rekonstrukcje zbrodni.

Zacząłeś mówić o swoim cyklu. Straszne Historie cieszą się dużym powodzeniem?

Tak, i to bardzo! Praktycznie na każdym seansie jest pełna sala. Marzy mi się, żeby rozwinąć ten projekt, robić raz w miesiącu mini festiwale poświęcone konkretnym tematom. Mniej istotne byłyby filmy, a bardziej cała otoczka, poznanie innych miłośników kina i spędzenie z nimi czasu.

Komentarze:

0 Replies to “ohwywiad z Derrickiem Ogrodny”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *