ohwywiad z Jasiem Kapelą

Jaś Kapela to postać, która albo cieszy, albo śmieszy. Poeta, pisarz, członek Krytyki Politycznej, felietonista Dziennika Opinii. Jego zdecydowane poglądy są przyprawione nutką ironii i smakiem szlugów, które namiętnie ode mnie wyłudza, gdy tylko mnie spotka. Mimo to bez namysłu potwierdzam, że jestem jego fanem.

377543_2590596281483_574897872_n

Patryk Chilewicz: Nie jesteś zmęczony hejtem, jaki na ciebie panuje wśród prawicowych komentatorów i publicystów?

Jaś Kapela: Generalnie jestem zmęczony, bo życie to męcząca sprawa. Dlatego przystąpiłem do lewicy, aby walczyć m.in. o pięciogodzinny dzień pracy. A może raczej cztero? Jeszcze nie jestem pewien, bo jak na razie przegrywamy batalię o ośmiogodzinny. Zresztą może już dawno przegraliśmy, skoro pracujemy więcej. Hejtujący mnie prawicowcy oczywiście tutaj nie pomagają, bo nie dość, że człowiek męczy się z pracą, to musi się jeszcze męczyć z nimi, dla których najwyraźniej pracą jest hejtowanie. Bywa to oczywiście zabawne. Ale nie zawsze. Na przykład człowiek zaczyna się zastanawiać, czy oni rzeczywiście są tacy głupi, czy tylko udają. Jakby to naprawdę miało jakieś znaczenie. Na pocieszenie muszę powiedzieć, że nie tylko prawicowcy mnie hejtują, ale również liberałowie i tzw. prawdziwa lewica. W sumie jestem im za to wdzięczny. Gdyby nie oni, nie byłbym może tak przekonany, że warto robić to, co robię. Patrząc na ich ból dupy, czuję, że jestem potrzebny.

Nie ruszają cię już wyzwiska i pogróżki? I jak to z nimi jest – istnieją tylko w sieci czy zdarzyły ci się jakieś przykre sytuacje w świecie rzeczywistym?

Trochę mnie ruszają, bo jestem wrażliwym młodzieńcem i czasem lubię się powzruszać. Ale ostatecznie, ile można się wzruszać samcami z przerośniętymi ego? Pogróżek za dużo nie ma, w gruncie rzeczy. A przynajmniej brak jakiś poważnych. Na mieście też mnie nikt za poglądy nie pobił od dłuższego czasu. Choć czuję, że to się wkrótce stanie. Niedawno pod nocnym jeden pan mnie chciał obrazić, że pedalstwo, którego jestem przedstawicielem, sprowadzi zagładę na Polskę. Przyznałem się, że rzeczywiście pedalstwo, które reprezentuje, przyniesie zagładę dla Polski. I rozstaliśmy się w pokoju.

No właśnie – z jednej strony jest w tobie wiele wrażliwości, a z drugiej ironia. Nie boisz się, że twoje nastawienie do świata i sposób, w jaki o nim mówisz sprawia, że ludziom trudniej zrozumieć twoje poglądy? Bo wnioskuję, że skoro udzielasz się w Dzienniku Opinii, to zależy ci na ich wymianie i propagowaniu konkretnych.

Boję się i się nie boję. Przede wszystkim myślę, że to nie o poglądy tutaj chodzi. Czy ktoś posiadający podstawową wiedzę biologiczną może na poważnie twierdzić, że in vitro to zabijanie ludzi? Oczywiście nie. Więc, czy może posiadać taki pogląd, czy jedynie używa takiego twierdzenia, żeby poruszyć sumienia osób nie posiadających podstawowej wiedzy biologicznej? Obstawiałby to drugie. Załóżmy jednak na chwilę, że ktoś rzeczywiście taki poglądy posiada. Byłoby rzeczywiście miło, gdyby go zmienił, bo nie ma z takiego poglądu żadnego pożytku dla cywilizacji. Ale czy ja mogę kogoś przekonać, żeby taki pogląd zmienił? Trochę wątpię. Skoro nauczyciel biologii w szkole sobie z tym nie poradził. Reasumując nie sądzę, żeby moje nastawienie do świata służyło prostemu przekazywaniu poglądów. Życie jest o wiele bogatsze, komunikacja też. Chciałbym raczej pokazywać bogactwo życia, niż przekonywać ludzi, że mam rację. Choć oczywiście mam i byłoby miło, gdyby to zrozumieli.

1064405_10201222212214664_1680182736_oA twoim rodzice cię rozumieją? Skąd w tobie takie poglądy? Mam wrażenie, że większość osób naszego pokolenia bardziej jest zainteresowane klubami, plotkami i seksem niż przykładowo ruchem lokatorskim.

No cóż. Społecznictwo nie ma w Polsce dobrej prasy. Już dawno nikt chyba młodzieży nie mówił, że walka z eksmisjami, czy blokowanie marszu faszystów, może być fajniejsze niż seks. A przecież bywa. Poglądy oczywiście biorą się z lektura i doświadczenia. Oczywiście w Polsce nie jest łatwe bycie lewicowym. Chyba nigdy zresztą nie było. Trzeba naprawdę się nad sobą napracować, żeby przestać być antysemitą albo np. nie uważać, że katolicy są w Polsce prześladowani. Wysysamy tę wiedzę wraz z mlekiem Matki Polki. A rodzicie woleliby, żebym został księdzem albo przynajmniej nie pluł tyle na kościół i naród. No więc staram się za bardzo nie pluć. Ale zważywszy, że kościół i naród pluje na mnie, to czasem jednak nie umiem się powstrzymać. Myślę, że rodzice to rozumieją, bo trudno tego nie rozumieć.

Powiedz mi szczerze – to co robisz, twoja cała działalność publicystyczna i społeczna ma wymiar jedynie analityczny czy myślisz kiedyś o sięgnięciu po realną władzę? To pytanie chyba cały czas unosi się nad ludźmi Krytyki Politycznej…

Nie bardzo wiem, co dziś znaczy realna władza. Jako cudzoziemcy raczej nie mamy szanse na pracę w NSA. Już może większe, żeby zatrudnić się w ponadnarodowych korporacjach i ukrywać zyski gdzieś na Alfa Centauri, bo na Cyprze może się już za chwilę to nie udawać. Politycy są dziś jak chorągiewki, które kręcą się jak im sondaże zawieją. chyba że mają akurat przystawioną do szyi lufę pistoletu jakiegoś lobbysty. Trudno to nazwać realną władzą. Raczej trochę mi ich żal. Jednocześnie myślę, że kiedyś musi się to zmienić. Ale nie sądzę, że powinno to polegać na tym, że po nią sięgniemy i sobie ją weźmiemy.

Ale widzisz siebie w jakiejś roli samorządowej czy w Sejmie?

He he. Zważywszy, że nie widzę w tej roli większości obecnych posłów i samorządowców, to pewnie już nawet ja bym się lepiej do tego nadawał. Ale wolałbym jednak tego uniknąć. Może są gdzieś jeszcze sympatyczni i wrażliwi młodzi ludzie z pasją poprawiania świata? Byłoby miło, bo ja bym naprawdę wolał pisać wiersze, niż ustawy. Więc mam nadzieję, że nie będzie z Polską tak źle i jednak nie będę musiał.

kp_kapela_okladka_dCo z Twoim pisaniem? Szykujesz jakąś nową książkę? Kiedyś usłyszałem niewybredny żart, że jestem jedną z trzech osób, która kupiła twoją powieść – ja, ty i twoja ówczesna dziewczyna.

Takie żarty opowiadane są chyba odkąd istnieje literatura. Ale może kogoś ciągle śmieszą. Książki swojej chyba nigdy ie kupiłem, bo dostaję zawsze trochę egzemplarzy autorskich. Ale czasy dla młodych pisarzy rzeczywiście nie są chyba najlepsze. Nie chodzi tylko o to, że trzeba napisać książkę o babci, żeby zdobyć bardziej masową popularność, ale generalnie bycie córką celebryty jest obecnie bardziej premiowane, niż być utalentowanym autorem. To oczywiście tylko niektóre z czynników, że z moim pisaniem jest tak se. Można też na przykład czuć się dziwnie, że stypendium Młoda Polska dostaje 40 muzyków i czterech pisarzy(w tym jeden dla jaj). Muzycy grają dziesięć razy lepiej, niż my piszemy? Czy może dziesięć razy bardziej potrzebujemy skrzypków niż poetów? Ale coś tam sobie skrobię i pewnie kiedyś doskrobię do końca.

Czym zajmujesz się na co dzień poza piciem piwa na Skarpie?

Zacznijmy od tego, że picie piwa na Skarpie, to nie tylko picie piwa, ale też walka z policyjnym aparatem represji i strukturalną przemocą państwa, która dąży do alienacji jednostek pod pozorem dbania o społeczną moralność. Poza tym zajmuje się ujawnianiem tych oraz innych faktów.

No dobra, ale mniej ogólników. Ujawnianiem jakich faktów?

Wielu. Odsyłam do lektury moich felietonów.

W jakiej kondycji jest dziś Krytyka? Ciągle organizujecie ciekawe wykłady, wydajecie książki, lecz zdaje się, że trochę straciliście werwy po odebraniu wam Nowego Wspaniałego Świata.

Ponieważ ostatnio bardziej wydajemy książki i organizujemy wykłady, więc może jest to mniej spektakularne, niż prowadzenie knajpy w centrum, ale chyba jednocześnie bardziej pożyteczne. I lepiej wpływa na kondycje. Nie tylko krytyki. Ostatnio wydaliśmy na przykład bardzo fajną książkę Foera „Zjadanie zwierząt”. Jest o hodowli przemysłowej i w ogóle różnych dziwnych rzeczach, o których nie zawsze zdajemy sobie sprawę szamając kurczaka, czy krewetki. Więc polecam lekturę. Dobrze wiedzieć, co się je i co z tego wynika.

Słyszałem plotkę, że często zmieniasz dziewczyny.

Ale to była plotka-komplement? Czy raczej plotka mająca sugerować, że się źle prowadzę?

Chyba chodziło o to, że jesteś jakiegoś rodzaju lewackim żigolakiem, który żyje w kontrze, upija się, pali i zmienia często dziewczęta.

Też słyszałem taką plotkę. Raczej jestem stały w uczuciach, ale niewątpliwie dziewczyny mnie lubią, więc czasem nie potrafię w tej stałości wytrwać. Ale się staram. Żigolak to chyba ktoś, kto czerpie korzyści materialne ze stosunków seksualnych? Jeśli tak to raczej jestem jego przeciwieństwie. Bo przynoszą mi one głównie materialne (i nie tylko) straty.

Na kogo głosowałbyś, gdyby dziś odbywały się wybory, a musiałbyś oddać ważny głos?

Nie wiem. Dlaczego musiałbym oddawać ważny głoś?

Oczywiście nie musisz. Po prostu chcę cię zmusić do konkretnej odpowiedzi na to pytanie.

Chętnie oddałbym ważny głos, w referendum za odwołaniem HGW, ale niestety nie jestem zameldowany w Warszawie. Potem zresztą miałbym problem na kogo oddać ważny głos w wyborach na nowego prezydenta miasta. Cała nadzieja w tym, że może Joanna Erbel będzie kandydować.

Jak chciałbyś widzieć Polskę za dziesięć lat?

Socjaldemokatyczną,i poliamoryczną.

A gdzie znajdowałyby się dzisiejsze elity z Balcerowiczem, Tuskiem, Kaczyńskim i Palikotem na czele?

Na reedukacyjnym zbieraniu jagód gdzieś na Islandii, wieczorami mogliby też mieć jakieś wykłady z gender studies i kursy empatii.

Komentarze:

4 Replies to “ohwywiad z Jasiem Kapelą”

  1. na pierwszym zdjęciu widać, że chłopiec Jaś nie lubi korzystać z prysznica i włosy to ostatnio na Wielkanoc mył.

  2. Greetings, I do believe your blog may be having browser compatibility
    issues. Whenever I look at your blog in Safari, it looks fine however, when opening in I.E., it has some overlapping issues.
    I simply wanted to give you a quick heads up! Aside from that, great website!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *