ohwywiad z Martą Wierzbicką

Skromna, niezwykle kulturalna i jak na gwiazdę zupełnie zwyczajna. Woli siedzieć w domu niż puszczać się na bankietach, woli spędzać czas z narzeczonym niż na okładkach kolorowych pism. Od lat gra w popularnej telenoweli, od dawna również prowadzi bloga. Dorastała na planie i przy błyskach fleszy, co nie przeszkadza jej prowadzić normalnego życia i mieć głowy na karku.

Patryk Chilewicz: Minął już miesiąc od nakręcenia medialnej machiny wokół ciebie i Playboya. Jesteś zmęczona?

Marta Wierzbicka: Tak, zdecydowanie. Mam nadzieję że niedługo ludzie o wszystkim zapomną. Przyklejono mi bardzo niesprawiedliwą i bolesną łatkę.

Zdawałaś sobie sprawę, że takie będą tego konsekwencje?

Wiedziałam, że Polacy nie są tolerancyjni i mają wielki problem z czyimś sukcesem. Nie zdawałam sobie jednak sprawy z rozmiarów ludzkiej zawiści. To jest załamujące.

Jaki jest według ciebie bilans tej sesji w Playboyu?

Trudno mi to ocenić. Ludzie wypisują na ten temat bardzo różne rzeczy, media z kolei postrzegają ten krok raczej pozytywnie – na portalach dobrze pisze się o tej całej machinie, która wynikła wokół sesji: rekomendacji Wojewódzkiego czy rozmowie z Szulim. Moje założenie sesji zostało osiągnięte. Zależało mi, żeby cała sesja była zrobiona ze smakiem. Chciałam uniknąć wulgarności, przez co zdecydowałam się nie pokazywać wszystkiego.

Czytasz komentarze na swój temat?

Tak, zdarza mi się, choć coraz częściej staram się tego unikać.

To chyba nie ma większego sensu.

Oczywiście. Skoro czytam na swój temat, że dałam dupy, że jestem brzydka i głupia, patrzę na podpis i widzę „Anonim”, to muszę zrozumieć, że ten człowiek i jego opinia nie istnieją.

Marta1 - fot Ola Szewczul

Na swoim blogu piszesz, że lubisz „spać, jeść, malować i pisać bloga”. A lubisz grać?

Gram już parę lat i naprawdę to lubię, choć chciałoby się coś zmienić. Pojawiają się nowe postacie i wątki, lecz mimo to odczuwam już pewne zmęczenie materiału.

Wiążesz swoją przyszłość z aktorstwem?

Oczywiście, że bardzo bym chciała, ale często powtarzam, że nie mam specjalnego parcia. Jeśli nie będę dostawała propozycji, to przecież mogę zająć się czymś zupełnie innym. Przykładowo marzę o tym, by mieć własną kawiarnię.

Dostajesz propozycje ról?

Raczej programy i propozycje innych projektów, które kręcą się wokół mojego bloga. Uwagę przyciąga bardziej moja twórczość, którą prezentuję na Lubię Szpinak, niż „aktorstwo”. Napisz je koniecznie w cudzysłowie!

Twój blog można nazwać szafiarskim?

Nie, zdecydowanie!

Pytam, bo to kolejna łatka, którą na twój temat znalazłem w sieci. Jesteś stawiana na równi z blogerkami modowymi.

To bardzo niesprawiedliwe. Ostatnio nawet wkleiłam na swojej stronie link do tekstu, który porównywał mnie do Jessicki Mercedes i Maffashion. To bzdura, nie ograniczam się do mody. Lubię ją, lubię się dzielić swoimi inspiracjami, lecz nie ograniczam się tylko do pokazywania stylizacji. Zaczynałam właściwie od zera – blog prowadzę już ponad trzy lata i nie było tak, że od początku odwiedzało go tyle osób. Porównywanie mnie do wymienionych dziewczyn, których głównym zajęciem jest prowadzenie bloga, nie jest fair.

Dostajesz dużo propozycji od firm, które chciałyby reklamować się na twojej stronie?

Propozycje są, ale reklamodawcy chyba nie zdają sobie sprawy z tego jak dużo odsłon ma mój blog i często zdarzają się maile w stylu: dam ci bransoletkę, a ty o nas napisz. To dziwne, nie biorę w tym udziału. Pomagam za to swoim znajomym, którzy rozkręcają własne biznesy i tworzą nowe marki od podstaw. Jeśli tworzą ładne rzeczy, to chętnie o nich wspominam.

Wiesz, że oglądam Na Wspólnej od samego początku?

Ja też!

Widziałem całą twoją przemianę z dziewczynki w prawdziwą, młodą kobietę. Jak dorasta się na planie? Właściwie całe twoje nastoletnie życie zleciało wokół tego serialu.

Dorasta się strasznie. Zaczęłam grać, gdy byłam w drugiej klasie gimnazjum. Przez pierwsze dwa lata właściwie do nikogo na planie nie odzywałam się. Wyjątkiem były dwie charakteryzatorki, pozostałe osoby pracujące tam to byli właściwie sami faceci. Z czasem urosły mi cycki, oni zaczęli inaczej na mnie patrzeć, a ja wciąż nie wiedziałam o czym mam z nimi rozmawiać. Ciężko było również w szkole. Wiele osób mi zazdrościło, na sam casting do postaci Oli przyszła połowa dziewczyn z mojej klasy. Gdy to ja go wygrałam zaczęły się docinki, obrabianie dupy. Niemiła atmosfera.

Teraz jest inaczej. Wszyscy na planie kumplujemy się, a gdy są jakieś spędy typowo produkcyjne, to jest naprawdę grube szaleństwo!

Miałaś kiedyś poczucie obciachu z grania w tym serialu? Pytam, bo są dwa obozy: jedni chwalą, że trzyma najwyższy poziom spośród wieloletnich polskich seriali, a drudzy utrzymują, że to tandetna telenowela.

To jest głupia, tandetna telenowela, ale mimo wszystko kilka milionów osób siada codziennie przed telewizorem i ogląda. Oglądam ja, oglądają również ci ostro krytykujący Na Wspólnej. Jestem szczęśliwa, że w nim gram, bo bez niego bym nie istniała, nikt by mnie nie zauważył. Kilka dróg mam niestety zamkniętych, lecz otworzyła się inna.

Marta2 - fot Ola Szewczul

Z czym wiążesz swoją przyszłość? Z jednej strony Na Wspólnej, z drugiej blog… ale co dalej?

I tu jest właśnie duży problem. Jestem młoda, dużo mi się może jeszcze pozmieniać. Będę raczej uderzała w to, w czym jestem całkiem dobra, czyli gotowanie. Jak już mówiłam bardzo chciałabym odłożyć kasę na własną knajpę. Prócz tego cały czas jestem na studiach… Staram się nie planować odległej przyszłości i żyć chwilą.

Jesteś raczej zamknięta na showbiznes, prawda?

Ja w ogóle jestem bardzo zamknięta. Ludzie, gdy widzą mnie na ulicy często myślą, że jestem bardzo zarozumiała.

Dlaczego?

To przez moją minę. Często chciałabym zapaść się pod ziemię i tylko siedzieć w domu, gdzie czuję się bezpiecznie. Nawet gdy idę do znajomych na domówkę, a wiem, że będą tam osoby, których nie znam, to spinam się. Muszę wtedy walnąć trzy szoty, żeby się otworzyć.

Jak z tak introwertyczną osobowością znalazłaś się tu gdzie jesteś? Popularny serial, blog, sesja w Playboyu…

Sama się nad tym zastanawiam. Wydaje mi się, że ludzie lubią mnie, bo jestem bardzo dobrze wychowana, punktualna. Jestem skromna, mam w sobie dużo pokory. Dlatego trochę gryzie mnie ten Playboy, bo wpajano mi do głowy, że nie wolno wychylać się. Bardzo lubię swoje studia, które są moją oazą wolności, gdzie mam świetne towarzystwo i nikt nic nie udaje.

Dziewczyny, które zaczynały swoje kariery w serialach chwytały się wszystkiego: od Tańca z Gwiazdami do singli i tworzenia własnych ubrań. Ty jesteś jakby zaprzeczeniem tego wszystkiego.

Wiesz, gdyby zaproponowano mi udział w Tańcu z Gwiazdami, to pewnie bym się zgodziła, bo bardzo chciałabym zrzucić parę kilo. Tylko dlatego, bo wtedy nie miałabym już wyjścia – ktoś stałby nade mną z batem, pilnował diety i ćwiczeń.

Jeśli miałabym robić własne koszulki to prędzej byłyby one rozszerzeniem bloga, niż całego zamieszania wokół mnie.

Mam wrażenie, że ten serial trochę cię już męczy.

To prawda. Realia są inne, niż się ludziom wydaje. Myślę, że byłoby mi lepiej, gdybym pracowała w jakimś korpo. Moje słowo zupełnie się tam nie liczy. To nie kłóci się z tym, co mówiłam wcześniej, bo naprawdę zżyłam się z częścią planu, ale mimo wszystko nastąpiło już pewne zmęczenie materiału. Wielokrotnie miałam myśli, żeby zrezygnować, że to ten dzień, w którym złożę wymówienie.

Ale mimo wszystko w tym trwasz.

Wiesz, niełatwo rezygnuje się z pracy. Zwłaszcza po tylu latach. Na planie Na Wspólnej naprawdę poznałam wyjątkowych ludzi, o części z nich na pewno mogę powiedzieć, że są moimi przyjaciółmi.

Jakie masz marzenia?

Chciałabym przede wszystkim spokojnego i dobrego życia. Chcę mieć wielką kolekcję filmów, chcę by wszystko wypaliło z moim przyszłym mieszkaniem. Nie chcę popełniać kolejnych błędów i zwyczajnie żyć szczęśliwie.

Gdybyś miała możliwość zniknięcia z show biznesu i rozpoczęciu nowego życia bez fleszów i kamer to wybrałabyś taką drogę?

Po dłuższym zastanowieniu muszę przyznać, że tak. Ja naprawdę bardzo cierpię na tym całym zamieszaniem. Po występie u Kuby miałam totalne załamanie i popłakałam się po nagraniu. Nie dlatego, że powiedziałam głupoty, bo jestem świadoma każdego słowa, znam też specyfikę tego programu. Połowa rozmowy była wycięta, czego się spodziewałam – w końcu to show, w którym trzeba się śmiać. Ludzie w dużej części tego nie rozumieją, bo są zwykłymi debilami.

Zdjęcia: Ola Szewczul

Komentarze:

0 Replies to “ohwywiad z Martą Wierzbicką”

  1. Dzięki za ten wywiad, zdecydowanie przekonałam się do pani Aleksandry, widać, że to osoba inteligenta, która ma własne zdanie i koncepcję na swoją osobę. Tym bardziej jestem pozytywnie zaskoczona, gdyż po „Kubie” i „Playboyu” nabrałam trochę dystansu i miałam różne myśli o tej osobie. Szkoda, że nie można zadać samemu pytania pani Oli, bo z wywiadu wynika, że nie do końca jest zadowolona z rozwoju sytuacji, brakuje mi więc pytania dlaczego na sesję się zgodziła, wiadomo przecież, że niesie za sobą spore obciążenie.

  2. Mi się za to nie podoba kilka stwierdzeń Marty. Są obrażające i myślę, że kilka swoich potencjalnych zalet powinna zachować dla siebie, bo wspominając i chwaląc swoją osobę – zaprzecza temu.

  3. „Z CZASEM UROSŁY MI CYCKI, oni zaczęli inaczej na mnie patrzeć, a ja wciąż nie wiedziałam o czym mam z nimi rozmawiać. Ciężko było również w szkole, „wiele osób mi zazdrościło” a potem jeszcze powiedziała, że jest „skromna i pokorna” , trochę jedne przeczy drugiemu, nadal lubię Martę, ale powinna bardziej zastanawiać się nad tym co mówi.

  4. A mnie ten wywiad całkowicie odrzucił. Jest wulgarna, zarozumiała i nie ma nic ciekawego do powiedzenia. To bardzo zuchwałe nazywać ludzi i cały naród debilami, śmiać się z każdego kto się nawinie i robić z siebie pajaca.

  5. Nikt nie redagował wywiadu? Błędy stylistyczne i fleksyjne… Marta jest jak zawsze wspaniała 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *