ohwywiad z Michałem Pirógiem

Patryk Chilewicz: Odnoszę wrażenie, że masz strasznie dużo adoratorów na mieście.

Michał Piróg: Nie narzekam, to prawda.

Dostajesz jakieś listy czy anonsy z propozycjami randek, seksu?

Zdarza się.

I jak na nie reagujesz?

Kłamałbym gdybym powiedział, że to nie jest miłe. Zwykle piszę, że niestety jestem zajęty i życzę powodzenia. Jestem osobą, która jeśli jest w relacji to się trzyma swojego partnera, a nie lawiruje na boki.

IMG_0365No właśnie. Spotykasz się z kimś i bardzo dbasz o to by ta relacja pozostała w sferze prywatnej (wywiad miał miejsce tuż przed ostatnim tekstem na Pudelku – przyp. ohpatryk). Dobrze wiesz, że paparazzi czy dziennikarze show biznesowi nie mieliby większego problemu by zdobyć informacje o twoim partnerze, zrobić wam razem zdjęcia.

To rzeczywiście bardzo niespotykane. Być może wynika z tego, że nigdy nie byłem dla nich niemiły, zawsze cierpliwie ustawiałem się do zdjęć i okazywałem im szacunek. Przypuszczam, że dlatego oni odwzajemniają go w stosunku do mojej osobistej relacji. Żaden z nich nie podnosi aparatu do momentu, w którym nie odstąpię swojego faceta i nie ustawię się solo na ściance.

Dużo im za to płacisz?

No właśnie nic!

Wybacz, że zadaję takie pytania, ale musisz mi przyznać, że to jest niespotykane – przecież to dla nich czysty zarobek.

To prawda, ale zarobek jednorazowy. Wydaje mi się, że lepiej trzymać się tej niepisanej umowy niż dorabiać się na sensacji. Później musiałbym z niechęcią pozować czy też zupełnie zbojkotować fotoreporterów. To prosty przelicznik: lepiej zarobić na jednym zdjęciu czy na kilkuset?

Oświadczenie Michała po publikacji Pudelka: Nadal szanuję fotografów ale Pudelka, który okazał się zwykłą hieną, nieco mniej. Jak sami zacytowali, że nie chcę upubliczniać związku, tak wzięli sobie to głęboko wepchnęli w cztery litery i zaprzeczyli sami sobie. Czy to prawda co napisali i czy faktycznie mój facet nadal pozostanie bez odpowiedzi.

Jesteś szczęśliwy?

Teraz jestem szczęśliwy. Połowa miasta wyjechała na Opener’a, a ja naprawdę stęskniłem się za Warszawą. Do czerwca byłem cały czas w rozjazdach ze względu na pracę, więc teraz mam trochę czasu na spotkania ze znajomymi. To jedyny moment na to, bo na zimę pewnie znów wyemigruję do Izraela w poszukiwaniu słońca. Poza tym uważam, że stolica w lato jest naprawdę atrakcyjnym miastem i jest się gdzie bawić, wypoczywać i imprezować.

A czym jest dla ciebie szczęście?

To bardzo trudne pytanie. Myślę, że najwięcej szczęścia sprawiają mi rzeczy małe, drobne przyjemności umilające prozę życia, ale także moje działania, które mogą poprawić życie kogoś innego. mówię o rzeczach, które mogą pozostać na dłużej – to tyczy się zarówno zwierząt, jak i ludzi. Szczęście to też możliwość bycia sobą i nie dawania się zakrzyczeć. Tego też się uczę w swoim związku – najpierw ja, a dopiero później chimery partnera.

Co do pomagania innym – znasz z pewnością głosy, że zbytnio faworyzowałeś Zuzę w ostatniej edycji Top Model. Dlaczego ją i dlaczego tak bardzo?

Faworyzowanie może zarówno zaszkodzić, jak i pomóc. To nie jest tak, że ja Zuzie jakoś „załatwiłem” wygraną. Pomogłem jej otworzyć się na własne słabości, pokonać kompleksy, w które ktoś ją wciągnął. Ona być może rzeczywiście nie jest dziewczyną z najdłuższymi nogami i typową urodą modelki, ale ma coś innego, chyba cenniejszego – niezwykłą szczerość, którą ujęła zarówno mnie, jak i ludzi. Ja po prostu chciałem by ona stanęła na równi z innymi dziewczynami, przestała żyć swoimi lękami dotyczącymi wyglądu.

Dlatego też zabrałem ją do Izraela. Zależało mi, żeby przewartościowała swoje poglądy i zobaczyła z jakimi problemami żyją inni ludzie, że gdy zwiększa się ranga tych problemów zaczynamy zauważać, że opinia anonimowej postaci tak naprawdę jest niczym wartym uwagi.

A ty przejmujesz się tym co o tobie mówią? Bo masz chyba jeszcze trudniej niż inne popularne osoby. Nie dość, że odniósł sukces, jesteś tancerzem, który podobno nie tańczy, to jeszcze gejem i Żydem.

Ja naprawdę szanuję te wszystkie opinie. Za każdym razem gdy słyszę coś takiego zastanawiam się czy ta osoba miałaby odwagę powiedzieć to prosto w oczy, podyskutować. Co do łatki, że jestem tancerzem, którego nikt nie widział jak tańczy – to prawda! Biorąc pod uwagę statystyki ile procent Polaków chodzi do teatrów, a tam właśnie tańczyłem, to rzeczywiście jakaś mała grupa zainteresowanych mogła zobaczyć mnie w ruchu.

Jeśli chodzi o obrażanie mnie za wiarę czy orientację, to chyba wciąż polega na tym, że piszą to osoby, które nie miały z tym styczności i zwyczajnie boją się. Niestety nie mają możliwości przełamać tych strachów.

Jak się czujesz w Polsce ostatnich lat? Z jednej strony modernizacja, a z drugiej niebezpieczny wzrost poparcia dla organizacji skrajnych, aktywności neonazistów i ataków na ludzi z innymi poglądami, jak prof. Środa czy Bauman. Siedzimy z kolei przy spalonej, podobno pedalskiej, tęczy na placu Zbawiciela. Z drugiej strony masz swoje życie w Tel Awiwie, gdzie takich problemów nie ma.

Michał Piróg czerwiec 2012Umówmy się – wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma. Wcale nie jest tak, że w Izraelu jest sielanka. Być może w niektórych kwestiach rzeczywiście jest lepiej, ale to wszystko polega na tym, że jeśli naród od tysięcy lat ma problem z własnością ziemi, na której rozwija się, a z każdej strony grożą mu wrogowie, to jego obywatele naprawdę nie zwracają uwagi na to czy ktoś jest gejem czy ciemnoskórym.

Zastanawiałem się ostatnio ze znajomymi, że gdy PiS dojdzie do władzy i wszystko sprawdzi się w czarnym scenariuszu, to może warto byłoby zastanowić się nad emigracją tam, gdzie nas zwyczajnie chcą. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie mam żadnego zawodu, który zapewniłby mi tam pewne źródło dochodu, a w tańcu jestem już emerytem. To wszystko jest bardzo skomplikowane i wymaga dużej rozwagi. Mam nadzieję, że nie będę musiał się nad tym zastanawiać.

Tobie i sobie tego życzę. Zmieniając temat chciałbym porozmawiać o twoim hedonizmie.

Zdecydowanie przereklamowana sprawa. (śmiech)

No właśnie nie wiem. Słyszałem opinie, że masz trzydzieści cztery lata, a pijesz jak osiemnastolatek.

Oj, już nie. Teraz zdecydowanie coraz gorzej mi idzie. Przerzuciłem się ostatnio na wino, które łączę z trawą i to ma jakieś totalnie złe skutki. Rzeczywiście ostatnio coś dziadzieję – kiedyś wypijałem morze alkoholu, a dziś delikatniej, słabiej i subtelniej. Gdy pomyślę ile poiłem przed dwudziestką to naprawdę łapię się za głowę. Gdybym dziś wypił przynajmniej jedną trzecią tego to chyba bym się już nie obudził. Ale bez przesady, nie ma chyba w tym żadnego większego hedonizmu.

Osoby publiczne raczej nie chwalą się tym ile piją, kojarzy się to przecież od razu z wypadkami, alkoholizmem i Iloną Felicjańską.

Dobrze wiemy, że za kołnierz to ja nie wylewam. Dlatego też nie zdecydowałem się na zrobienie prawa jazdy. Choć wiem, że brak papierka w sytuacji, gdy jesteśmy w stanie wskazującym nie jest dla nas wystarczającym argumentem. Wiele lat temu w ten sposób wsiadłem za kierownicę po alkoholu, na szczęście bez żadnych przygód. To chyba kwestia osobistej dojrzałości. Dziś bym z pewnością tego nie zrobił.

Widać po tobie, że po latach szaleństw szukasz teraz jakiegoś rodzaju harmonii.

Wchodząc w show biznes traktowałem całą tę przygodę jako jakiś rodzaj zabawy. Wiadomo, że jak dziecko za długo bawi się jedną zabawką to się nudzi. Tak właśnie w jakiś sposób znudziłem się tym całym splendorem i zacząłem poszukiwać rzeczy, które mnie ciekawią, przejmują czy bawią.

A co cię bawi?

Przede wszystkim zwierzęta i dzieci. To najczystsze źródło dostarczania pozytywnej energii, to jest w żaden sposób niekalkulowane, najprostsze i najpiękniejsze na świecie. Cieszy mnie też słońce. Ja jestem leniwcem, lubię leżeć, relaksować się i wygrzewać. Za to między innymi kocham też Tel Awiw.

Chciałbyś mieć dzieci?


Tak, ale nawet gdybym miał szansę adopcji w tej chwili, to nie zdecydowałbym się. Chodzi o poczucie stabilizacji, zapewnienie dziecku dobrego startu i przyszłości. Nie wiem też czy jestem w relacji z osobą, z którą w przyszłości będę tworzyć dom. Oczywiście najważniejsza jest w tym wszystkim miłość, ale nie chciałbym nigdy, by to dziecko w jakiś sposób cierpiało.

To będzie mój ostatni wywiad przed urodzinami, na które oczywiście cię zapraszam. Czego chciałbyś mi życzyć?

Życzę ci byś spoglądając co roku w swoje urodziny w lustro cieszył się tym kim jesteś, co robisz i jak przeżywasz swoje życie. To wielka umiejętność.

Wszystkich zapraszam na moje urodziny, które odbędą się już w tę sobotę w warszawskim klubie Eufemia. Start o 22:00, wstęp 0 złotych. Więcej szczegółów tutaj.

270400_636717763023256_590333278_n

Komentarze:

5 Replies to “ohwywiad z Michałem Pirógiem”

  1. Co czwartek, a nie raz z głupią nadzieją wpadam w środę, by sprawdzić, czy może coś się pojawiło, wpadam czytać ohwywiad i mam tylko jedną uwagę, proszę zmień tło, bo mam oczy nie te same co w młodości, reszta genialna. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *