Osobowość, a osobliwość

Ilustracja: Marla Nowakówna
Ilustracja: Marla Nowakówna

Tu nie chodzi o to, jak się mówi. Chodzi o ilość, długość, szybkość. Mam wrażenie, że dzisiaj wszyscy muszą być opiniotwórczy. W marcu 2014 roku każdy wypowiada się na temat zaginionego Boeinga, kryzysu na Ukrainie i ciąży Kożuchowskiej. Nie liczy się już jakoś tego, co się mówi. Doszliśmy do momentu, w którym istotniejsze jest, by status na Facebooku zajmował co najmniej trzy linijki i był analizą czegokolwiek. Wtedy już wiadomo, że piszemy na poważnie, a pomiędzy kotkami i hitami z YouTuba postanowiliśmy zająć się przez chwilę analizą rzeczywistości. Ci sami „spece” od mody komentują za chwilę ruchy polityczne, a za tydzień, zgodnie z nurtem mediów, dzielą się swoimi myślami dotyczącymi tego, czy „Dziecko Rosemary” jako miniserial w reżyserii Agnieszki Holland sprosta pierwowzorowi. Każdy się zna na wszystkim, bo każdy ma szczątkowe informacje na każdy temat. Informacje się przenikają, a Ewa Minge może mówić w programie śniadaniowym o tym jak robić przetwory na zimę. Tomasz Lis za to rozmawia z Anią Przybylską o kondycji polskich mediów. Demos i kratos, pełna władza w czyjekolwiek ręce, w końcu każdy z nas chciał być kiedyś prezydentem.

Każdy z nas musi mieć osobowość. Najlepiej osobowość renesansu, skupioną na wszystkim po trochu. Gdy stajemy przed lustrem, dodając kolejny komentarz na Twitterze, widzimy się w roli boskiego Leonarda. Trochę da Vinci, trochę DiCaprio, bo przecież nie brakuje nam ani talentu plastycznego, ani aktorskiego. Dowód? Miliardy blogów o modzie, sztuce czy lifestyle’u. Wierzę, że lifestyle kiedyś nas zabije. Dziś wszystko jest poświęcone modzie na życie, zarówno przez małe, jak i wielkie „L”. Czy życie bez lifestyle’u wciąż jest życiem? A czy rurki w tym sezonie wyjdą z mody tak jak hamburgery? Nie wiesz? Zajrzyj głębiej w lifestyle i zrób analizę na Facebooku. Ilość like’ów da ci znać czy musisz już zacząć jeść kaszę jaglaną i czy kupowanie skarpetek w Reserved wciąż jest obciachem. Lepiej to wiedz, bo inaczej trafisz do kolumny „not”, a bycie w niej jest co najmniej nietaktem towarzyskim. Wtedy upojne noce na placu Zbawiciela mogą być mniej upojne, bo nikt nie będzie chciał z tobą poić prosecco. Faux paux!

Osobowość już nam się całkiem wymieszała z osobliwością. Uważamy, że nie ważne jak, ważne żeby pod prąd. Jeśli noszenie butów jest wygodne i miłe dla stóp, to zacznij chodzić niczym Wojciech Cejrowski na bosaka. Załóż idiotycznie kolorowe szmaty i krzycz bez sensu. Wyróżnisz się, osiągniesz życiowy cel, zaspokoisz skryte ambicje bycia jednostką wyższą. O to chodzi. Bycie pod prąd stało się już najważniejsze na świecie, dawno porzuciliśmy w recyklingowym śmietniku rozsądek na rzecz droższych jeansów i nowej mascary. Problem w tym, że jak większość ryb zacznie płynąć pod prąd, to która z nich będzie poza trendem – ta z nurtem, czy cała reszta?

Komentarze:

3 Replies to “Osobowość, a osobliwość”

  1. Bardzo trafna obserwacja!

    Myślę, że idealnym komentarzem do tego wpisu będą słowa Prokopa, zapisane w jego (i Hołowni) książki. Swoją drogą, o wszystkim i o niczym, co potrafi momentami naprawdę drażnić. W każdym razie, spodobały mi się tam pewne słowa, o których przypomniałam sobie, po przeczytaniu Twojego posta. Pozwolisz, że przytoczę.

    „Nie jest ważne, co kto ma do powiedzenia, bo współczesny świat – nastawiony na nadawanie, a nie na odbiór – już dawno przestał tego słuchać. Bardziej istotne są sposób i forma wyrażania swoich racji. Niekompetencja w danej dziedzinie nie jest aktualnie przeszkodą w zabieraniu głosu. Przeciwnie – w mediach zdaje się upowszechniać model „nie wiem, więc się wypowiem”.”

    Pozdrawiam!

    1. Prawda to! A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zarówno ja, jak i Prokop czy Hołownia uczestniczymy w tej medialnej szopce pozorów przekazywania wiadomości. Dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *