Tylko ślepa miłość jest idealna

Wyobraź sobie, że jesteś niewidomy. Zadanie karkołomne, prawda? A teraz wyobraź sobie, że jesteś niewidomym i raczej nielubianym nastolatkiem, który właśnie odkrywa swoją nieheteronormatywną seksualność. Tu zaczynają się schody i tu zaczyna się film „W jego oczach”.

Leonardo jest zwyczajnym chłopakiem mieszkającym w jednym z miasteczek w Brazylii. Nie wyróżnia się ani wyglądem, ani zachowaniem. Na pierwszy rzut oka nikt nie dostrzegłby go na ulicy. Problem w tym, że to on nie może niczego dostrzec – od urodzenia jest niewidomy. Nie miał szans oglądać z rówieśnikami MTV ani bywać na koncertach Lady Gagi. Odizolowany od przeciętnego dorastania odnalazł swój świat w muzyce klasycznej. Tam nie potrzebował układów choreograficznych czy obrazków – te same pojawiały się w jego głowie. Leonardo ma bratnią duszę Giovanę, która rozumie go, akceptuje i wspiera. Prowadzi też przez życie, bo przyjaciele chcą razem iść na studia i spędzają ze sobą każdą wolną chwilę. Do czasu.

TheWay0005 TheWay0011 TheWay0030

Pewnego dnia w klasie pojawia się nowy uczeń – Gabriel. Przystojny Latynos z burzą loków szybko wpada w oko żeńskiej części szkoły. Zaczyna się rywalizacja, w której bierze udział też Giovana. Problemy nastolatków są podobne jak te opisywane w „Glee” czy „High School Musical”, jednak podane w tak wysmakowany sposób, na który mógłby się pokusić jeszcze chyba tylko Xavier Dolan. Nie bez przypadku wymieniam właśnie tego reżysera, bo „W jego oczach” ma podobny klimat jak filmy Kanadyjczyka. Z tym względem, że ten obraz nie ma aspiracji do bycia głosem pokolenia. To po prostu pięknie zrealizowana historia o nastoletniej miłości, zawodach, niepewnościach i rozterkach. Historia tym piękna, że homoseksualizm głównych bohaterów jest przedstawiony jako coś zwyczajnego. Nie ma tutaj dramaturgii rodem z produkcji TVN czy morza łez i sensacji. Gej jest gejem. Może to być zaskoczeniem dla najbliższych, lecz wciąż pozostaje przecież tym samym przyjacielem, synem, kolegą. Nie ma w tym nic niesamowitego i interesującego. Dla obcych powinna to być „tylko” orientacja – jedna z wielu, a dla Leonarda i Gabriela to „aż” miłość. A dla wszystkich po prostu czyste piękno, bo to właśnie ono wyłania się z tego filmu. I nie bójcie się łez, w finałowej scenie ja też płakałem!

TheWay0104 TheWay0072 TheWay0064

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *