W dupach nam się poprzewracało

Nie jest tak, że współczesność jest brutalna, a XXI wiek to koszmar dla artystów / romantyków / humanistów czy innych grup społecznie nieprzystosowanych. To nie świat jest nieprzystosowany moi drodzy, to my tacy jesteśmy. Po części na własne życzenie, po części przez system, który produkuje kolejne pokolenia kalek emocjonalnych, ludzi bojących się rzeczywistości i najzwyczajniej w świecie nie mogących się w niej odnaleźć.

Snapshot_20130423_3

W ostatnich latach wszystkie nasze niepowodzenia zwalaliśmy na kryzys. I nieważne czy było to towarzystwo dziennikarzy, projektantów mody, społeczników czy ludzi reklamy – zawsze wszystko było spowodowane mitycznym kryzysem. Ja w kryzys nie wierzę. To dla mnie bańka nakręcona przez kilka banków, które chciały zarobić na innych bankach. Całość podłapały media, które już w większości tabloidyzują się, i tak co wieczór w programach informacyjnych kryzys odmienia się przez wszystkie przypadki. Patrząc na nasz kraj nie widać specjalnego spadku czegokolwiek poza ogólną średnią inteligencją. Knajp w dużych miastach jest już więcej niż ludzi, co miesiąc pojawiają się nowe gazety na rynku, znane gęby w telewizji wciąż zarabiają pieniądze, o których możemy pomarzyć, a reklamy ciągle są coraz głupsze i bardziej denerwujące, lecz są. Oczywiście statystyki pięknie ogrywane przez TVN czy Polsat robią wrażenie – jakieś dziwne cyferki, dziesiątki tysięcy, kilkaset procent czegoś… Nie wiadomo za bardzo czego, bo tabelki szybko ustąpują miejsca najnowszym zdjęciom porozrywanych ciał z Iraku i nowych wynurzeniom Kaczyńskiego czy innego Tuska. Show must go on!

Wydaje mi się, że kryzys stał się kolejną wymówką usprawiedliwiającą nasze niepowodzenia. Jako Polacy jesteśmy przecież do nich przyzwyczajeni – każdą narodową porażkę upamiętniamy co roku świętem, zaznaczając przy tym, że prawie się udało, tylko ktoś nam nie pomógł, ktoś przeszkodził. Zawsze najgorszy jest ten tajemniczy czynnik trzeci, nigdy my sami. Zawsze było blisko.

Z drugiej strony mamy zupełnie zaburzone poczucie własnej wartości. Już od czasów szkolnych wszyscy nam wypominają z czego jesteśmy źli wymagając, by piątki były ze wszystkiego. Tylu ministrów i „specjalistów” wciąż nie doszło do tego, do czego doszedł Zachód – kształcić trzeba w specjalizacjach, a nie po równo, po trochu wszystkiego. Jak to mówiła moja była polonistka, nauczyciel zupełnie wyjątkowy: „po równo to po gówno”. Ironiczne, że myślała jedno, lecz z nakazu systemu musiała robić drugie.

Pamiętam czasy, w których posiadanie iPoda było totalnym luksusem. Pierwsi znajomi mający to magiczne cacko budzili u mnie respekt i byli przez naszą bandę smarkaczy traktowani jako „ci lepsi”. Dziś iPoda mają prawie wszyscy. Ich cena specjalnie nie zmieniła się, lecz nikt nie zauważa, że jakoś jest lepiej, że jakoś pieniędzy musi być więcej skoro w naszych modnych torbach pojawiły się tablety, gadżety i inne podniety. Więc może zamiast pieprzyć niczym stare baby, z których rozmów o chorobach śmieją się wszyscy, po prostu warto by było wziąć się do pracy i zacząć spełniać swoje marzenia? Rzeczywistość nie jest kolorowa, ja sam robię czasami rzeczy za pieniądze, których zwyczajnie wstydzę się. Cóż – takie czasy. Bajka o pisaniu jednego felietonu tygodniowo i wystawnym życiu już dawno minęła. A zamiast siedzieć w domu i narzekać na Facebooku na niesprawiedliwy świat lepiej zacząć go zmieniać. Od narzekania jeszcze nikomu się nie poprawiło.

Witam serdecznie,
Patryk Chilewicz

Komentarze:

0 Replies to “W dupach nam się poprzewracało”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *