W obronie Sarsy

Trochę nie wierzę, że muszę to robić, ale empatia wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Tak, zamierzam teraz bronić Marty Markiewicz znanej lepiej pod pseudonimem Sarsa.

Właśnie swoją premierę miała druga piosenka Sarsy „Indiana” i o wokalistce znów jest głośno. Takiego splendoru mogą jej tylko pozazdrościć stare wygi show-biznesu z Rodowicz, Steczkowską czy Markowską na czele. Okazuje się, że dziewczyna, która dopiero co wydała drugi singiel ma więcej fanów niż artyści, którzy latami pracują na swój sukces. Dlaczego? Otóż powodów jest co najmniej kilka.

  1. Sarsa ma pomysł na siebie
    Może to komuś odpowiadać lub nie, ale Sarsa jako jedna z niewielu polskich wokalistek ma pomysł na siebie – zarówno w sferze stylistycznej, jak i muzycznej. Oczywiście Markiewicz nie odkrywa Ameryki dwoma koczkami i piosenkami o miłości, lecz w przeciwieństwie do większości polskich gwiazd jest spójna w swoim wizerunku i trzyma się obranego kierunku. To budzi zaufanie.
  2. Sarsa ma wykształcenie muzyczne
    Ja wiem, że prawdziwe talenty nie rodzą się w szkołach, lecz poza nimi, lecz miło, gdy człowiek zajmujący się muzyką umie czytać z nut. Tak samo jak miło gdy dziennikarz potrafi nie robić błędów ortograficznych. Sarsa skończyła szkołę muzyczną, gra na wielu instrumentach (m.in. pianino, ukulele, gitara, klawisz), sama pisze teksty i muzykę. Te dwa ostatnie aspekty są znaczące, bo nie brakuje produktów, które wychodzą na scenę i dukają do mikrofonu kompozycje i słowa, które ktoś za nie wymyślił.
  3. Sarsa wie, na czym się zarabia
    Jej muzyka jest melodyjna, łatwa wpada w ucho, wszystko się rymuje, a same rymy są częstochowskie, to prawda, ale wers „na ciele rozmażę z mych łez tatuaże” zna chyba każda osoba słuchająca radia, oglądająca muzyczną telewizję czy jeżdżąca taksówkami (miałem w jednej z nich ostatnio niezłą przygodę). Nie wiem na ile Sarsa świadomie dobiera repertuar i na ile jest on zgodny z jej gustem muzycznym, ale dziewczyna wie co robi i wie, że to się sprzeda. A muzyka to przecież biznes!
  4. Sarsa zgrabnie zarządza swoim wizerunkiem
    Naprawdę! Możemy się śmiać, że swoich fanów mianowała „Tygrysami Sarsy”, ale taka przynależność bardzo pozwala zachować wielbicieli na dłużej. Zauważmy, że Markiewicz wydała na razie dwa single, a jest obecnie najpopularniejszą młodą wokalistką w Polsce. Nawet promowana przez Polsat Margaret nie miała takiego startu. Przekaz Sarsy jest prosty i przyjazny, dzięki czemu łatwo trafia pod strzechy – a o to w tym wszystkim chodzi.
  5. Sarsa nie bawi się (póki co) w medialne gierki
    Na próżno szukać tej młodej damy na celebryckich imprezach, ściankach czy Pudelku. Ona żyje dzięki swoim fanom, a nie sztucznie napędzanej popularności. Markiewicz póki co skutecznie broni się przed celebryctwem – zobaczymy oczywiście ile to potrwa… Fakt, że Sarsy jest mało w mediach sprawia, że ludzie się nią interesują – „kim jest ta dziwna laska z rogami?”. I sięgają po nią częściej niż Górniak czy Sadowską.

To niesamowite, że dziewczyna, która wydała tylko dwa single (!) wzbudza takie emocje. Premiera jej płyty jeszcze w tym miesiącu. Ciekaw jestem co nam Sarsa pokaże.

Komentarze:

22 Replies to “W obronie Sarsy”

  1. Bardzo dobrze napisane !
    Nie wiem po co ta nagonka hejtów, ma spójny wizerunek, dba o kontakty z fanami i ogólnie z ludźmi, tworzy a poza tym bawi się tym co robi 😉

  2. Naiwne, niemalże infantylne teksty. Oklepane metafory. Melodie na jedno tempo. I ten oryginalny na siłę image. Jeśli pani Marta chce tworzyć muzykę typowo popową – jak dla mnie jej numery nie wyróżniają się niczym na tle innych polskich artystek przez małe a. No, może oprócz oprawy graficznej i tych wymyślnych kucuni. Nie nazwałabym tego spójnością, bo Sarsa kreuje się na alter artystkę, a kompletnie nią nie jest i raczej nie zanosi się, żeby przekonała do siebie wielbicieli ambitniejszej muzyki.

  3. Teledysk do „Naucz mnie” jest bardzo wzorowany na teledysku zespołu Korn „Never, never” z 2014 roku. Więc naprawdę oryginalnością nie grzeszy. Plus zgadzam się z komentarzem @stelciak, Sarsa pozuje na artystkę alternatywną, podkreślam pozuje, bo z muzyką alternatywną nie ma nic wspólnego. Nie hejtuję, ale słuchanie w kółko Jej piosenki w radio jest nieco deprymujące.

    1. A stylizacje z teledysku „Indiana” to niemal kopia tego, co nosiła na sobie Ebony Bones na koncertach promujących pierwszą płytę. Z kolei maniera wokalna budzi nieodparte skojarzenia z Sią… Uważne oko i ucho dostrzegą sporo innych zapożyczeń i „inspiracji”, które jak dla mnie dowodzą tego, że Sarsie pomysłu na siebie brak. Na szczęście nie ma obowiązku słuchania.

  4. Czemu ludzie ją hejtują? Bo jest niesympatyczna (nie wiem, ma coś wrednego w twarzy…) i sztuczna. Gdy słucha (i ogląda) się jej wypowiedzi wyłania się niezwykle nieprzyjemny i irytujący obraz. Jak widać sam talent nie zawsze jest wystarczający (a zdecydowanie talent posiada, nie można zaprzeczyć). A że piosenki prościutkie, no cóż… 😉

  5. Można się śmiać, ale zanim podpisała umowę z Universalem to jej muzyka była świetna! Jej wcześniejsze projekty były prawdziwą, miłą dla ucha, składną alternatywą. Sarsaparilla i jej solowa praca (23lata i Chill chociażby) w porównaniu z tą niestylistyczną kwadratową papką serwowaną dzieciakom to jak niebo a ziemia.

  6. Zgadzam się w 100%. <3 Sarsa jest najlepsza, mówię to dla siebie, to jest mój komentarz.

  7. Wypisałeś tylko powody dlaczego można uznać ją za produkt marketingowy. Napisz, proszę, coś co zmieni moje zdanie o niej. „Sarsa wie, na czym się zarabia” czyli na marketingowych gniotach (nie chodzi mi tu w tym momencie o nią, tylko o ogół).

    1. Dla jednych to marketingowe gnioty, dla innych bardzo ważne piosenki – nie mnie oceniać. Faktem jest, że osiągnęła sukces, bo wie, co się sprzedaje i co zaśpiewać, by puścili cię w radio.

  8. Uważam, że nieprawda. Mogłabym się osobno odnosić do każdego z argumentów, ale ponieważ uważam swoje słowa i czas za cenne, powiem tyle, że ona nic sama nie wymyśliła ze swojego wizerunku. Autor zdaje się być co najmniej naiwny w tej kwestii – może Sarsa i napisała swoje piosenki, ale za wizerunek i czas w radiu na pewno ma rachunki. Przecież nikt nie puszcza piosenek, bo się komuś podobały – nawet taki syf puszczony tysiąc razy wbija się w pamięć, czy się tego chce, czy nie.
    Sarsa jest owocem zgrabnego marketingu, nic więcej.

      1. Jestem w stanie uwierzyć, że pani Sarsa pisze piosenki własnoręcznie, też mam wykształcenie muzyczne i nie uważam, żeby dla takiej osoby byłoby to coś trudnego. Więc szacunek ludzi ulicy. Ale nazywanie swoich fanów „Tygrysami” to w zasadzie nic nowego, Mother Monster była pierwsza. Tak samo teledyski to zlepek jakiś banałów.
        Ambicje przerastają kreację – niech się pogodzi, że jest chwilowo sławną piosenkarką popową, a nie gwiazdą alternatywy. Za rok mało kto będzie pamiętał te jej rozmazane tatuaże, w internetowej piramidzie zajmą miejsce żenujących trendów minionych lat.

        1. No to się zgadzamy 🙂 Pozwolę sobie zacytować siebie: ” Oczywiście Markiewicz nie odkrywa Ameryki dwoma koczkami i piosenkami o miłości” oraz „Możemy się śmiać, że swoich fanów mianowała „Tygrysami Sarsy”, ale taka przynależność bardzo pozwala zachować wielbicieli na dłużej”. Pozdrawiam!

  9. No to nie jest to samo, bo bronisz jej, jakby to był ktoś niesamowicie oryginalny, lubiany i sprzedający się, a ona ma w szołbiznesie pozycję „Faktu” – mówi się o niej w większości w prześmiewczym kontekście. Nie lubię wciskania mi, że gówno nie jest gównem, bo zostało zaplanowane.

    1. Pozycja „Faktu”? Chyba nie rozumiesz siły tego dziennika. Nie mierz wszystkich swoją miarą. To, co dla Ciebie jest gównem, dla innych jest bardzo ważne. Trochę szacunku, nawet gdy nie zgadzasz się.

  10. patrząc na utwory z przed dwóch lat to szacun super muzyka i wtedy można było to nazwać alternatywą teraz to alternatywna komercha i robienie hajsu życzę jej powodzenia bo zawsze szanuję ludzi którzy tworzą samodzielnie mimo że nie trafia to do mojego gustu muzycznego 🙂

  11. Z początku byłem dość specyficznie nastawiony do tej wokalistki, ale ostatnio moja dziewczyna słuchała non stop jej płyty. Z czasem muszę stwierdzić, że jest w niej coś innego na naszym polskim rynku muzycznym. I nie będzie to wokalistka jednego hitu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *