Warszawa nam się zamyka

Zamykają Pardon To Tu (plac Grzybowski 12/16). Jest mi przykro. Mało jest miejsc poza moim łóżkiem, gdzie jeszcze lubię przebywać. Pardon było tym miejscem, choć muszę przyznać, że mieliśmy sporą przerwę przez moje niezbyt eleganckie swojego czasu zachowanie. Bezpretensjonalne, ładne, przytulne. Będę tęsknić.

Zamykają Eufemię (Krakowskie Przemieście 5), gdzie niezliczoną ilość razy tańczyłem do głupiej muzyki, a sam zrobiłem dziesiątki imprez, z których wyniosłem swoich dwóch ostatnich chłopaków. Mają wyremontować ten wspaniały syf, a później nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że znów nie będę miał gdzie tańczyć.

Zamknięty jest też Leziz (Emilii Plater 47), a więc mój ulubiony kebab bar w mieście. Nie był doskonały, ale był swojski: brudne, kiczowate wnętrza świetnie uzupełniały się z muzyką dance, Eurosportem na plazmie oraz winem z siarczanami. Tam było naprawdę przyjemnie. Leziz ma wrócić, ale boję się, że odmalują go i zrobią kolejną jadłodajnię dla pretensjonalnych hipsterów lub lunchownię dla pobliskich biurowców. Koszmar.

Zamknęli już jakiś czas temu Paterę (Świętokrzyska 36), mój ulubiony sushi bar w mieście. Obiecywali, że na chwilę, a później zniknęła i strona i karteczka, że remont. Teraz lokal stoi pusty.

Zamknęli też Rossmana, który był obok. Mówcie co chcecie, ale drogeria to miejsce, gdzie realnie odpoczywam. Uwielbiam wyobrażać sobie, jak smakowałyby te wszystkie wymyślne szampony, czytać instrukcje obsługi maseczek do twarzy czy grzebać w farbach do włosów.

Świętokrzyska od strony ONZ straszy pustką. Po drugiej stronie francuskie bułeczki oraz wieżowce w stylu seriali z TVN, a tu smutne, puste lokale, resztki starych tapet i cisza. Przerażająca cisza. Nawet żaden bank nie pokusił się o remont i żaden Marek Kondrat nie zachęca do szybkiej, szczęśliwej pożyczki.

Smutna cisza. Do tego jeszcze luty.

Komentarze: