żółć #2 (UWAGA! Odcinek miły i sympatyczny)

To nie jest tak, że jesienią dużo zmienia się i jest zimniej, gorzej czy smutniej. Jest tak samo, tyle że nie można już pić piwa w parku, a promienie słońca nie przesłaniają nam podstawowych potrzeb egzystencjalnych, tj. kończących się papierosów czy oczekiwania na następny odcinek American Horror Story. Co prawda jesienią powracają seriale, bankiety i cała pijacka radość wracania o trzeciej nad ranem w środę z bliżej nieznaną osobą, lecz cóż z tego? Po pewnym czasie może się to znudzić. A co robić ze zmęczeniem pokazami mody, na których głównymi gwiazdami są Małgorzata Socha i suczka Edyty Herbuś? Na swoim przykładzie pokażę Wam jak można spędzić tydzień w szczęściu i z dala zarówno od tabletek szczęścia przepisywanych na receptę, jak i setek banalnych kochanków, piw czy fast foodów leżących wokół łóżka. Tudzież materaca. Oto seria porad, które stosowałem dzień po dniu:

żółć1. Zrób miłą prywatkę (piątek)

Zaproś dobrych i ładnych ludzi. Najlepiej pod jakimś pretekstem, bo wtedy możesz spodziewać się zarówno prezentów, jak i wnoszonego hurtem do domu alkoholu. A nie ma nic lepszego niż impreza we własnym domu – nie ma kłopotu z powrotem ani wątpliwości kto wybiera muzykę. Później jest oczywiście sporo sprzątania, lecz jak dobrze zaplanuje się przestrzeń, a materace, jockstrapy oraz kasety video dla dorosłych ukryje się przed tabunem pijanych milusińskich można rano, na kacu, spokojnie rozlać Domestos po podłodze i patrzeć jak ładnie się pieni.

2. Spotkaj się z miłymi ludźmi (sobota)

Na kacu, gdy już przejdzie pierwszy ból głowy (ten czas trwa zwykle dwa odcinki „Kuchennych rewolucji”), znajdź ludzi, z którymi możesz się zobaczyć. Najlepiej nie w domu, bo może skończyć się to klinowaniem, drugą setką piwek oraz pokładaniem się na kanapie. Ja wybrałem idealnie i zawitałem do nowego miejsca moich starych znajomych, czyli Mood Scent Bar. To nowy lokal pełen pięknych zapachów. Ja już swój wybrałem – Comme des Garçons Odeur 53. Profesjonalna obsługa, piękni właściciele, świetna lokalizacja (ul. Tamka 33), no i bogactwo wyboru. To świetne miejsce bynajmniej nie tylko na kaca! A i ceny umiarkowane.

10058427_308962_1000

3. Obejrzyj miły serial (niedziela)

Gdy przychodzi dzień, w którym budzisz się bez kaca i większej niż zwykle suchoty w gardle to znaczy, że warto zrobić coś konstruktywnego. A nie ma nic bardziej konstruktywnego niż leżenie i oglądanie seriali z najbliższą osobą. Tak się składa, że niedawno zaczął się American Horror Story: Coven. Trochę bałem się czy kolejna seria sprosta poprzedniczkom, ale nie pozostało nic innego jak miło się zaskoczyć. Nie dość, że pierwszy odcinek był tak wciągający, że po zakończeniu czułem się jak narkoman z pustą strzykawką, to jeszcze mogę z całą powagą napisać, że to było najlepsze rozpoczęcie ze wszystkich sezonów AHS. Jessica Lange, boski Evan Peters i nowa, jakże pasująca postać Cathy Bates tworzą trójcę, z którą tej jesieni trudno będzie o nudę.

Evan Peters dla Fleur Magazine
Evan Peters dla Fleur Magazine

4. Idź na miły film (poniedziałek)

Początek tygodnia wiąże się zwykle z wielkim dramatem powrotów do korporacji, przeprawy przez mejle i zjebek od szefa. Cóż, trudno uciec przed rzeczywistością, ale ukradkiem w korporacyjnej łazience można pokazać jej małe fuck you. Ja zrobiłem tak dzięki Prince’owi, który w poniedziałek wypuścił nowy klip do piosenki „Breakfast Can Wait”. To chyba jedyny artysta, który może nie pojawić się w teledysku, a pozostać jego głównym, i do tego najseksowniejszym bohaterem.

Wieczorne wyjście na ostatni film Hideo Nakaty (twórca „Ring”) w ramach Warsaw Film Festival. „Kuroyuri danchi” być może daleko do legendarnego „Kręgu”, lecz powtórzone fobie (przerażające dziecko, poczucie winy, demony i tajemnice śmierci) z powodzeniem wciąż się bronią.

5. Spotkaj się z miłymi ludźmi 2 (wtorek)

Jeśli ludzie nie widzieli się parę miesięcy, a później spotykają się i potrafią bez problemu znaleźć wspólny język to wiedz, że to duża wartość. Mój wtorek po pracy zaczął się spotkaniem w barze Prasowym, gdzie zaplanowano wydarzenie wspominające 69 lat od powstania „Życia Warszawy”. O ile sama gazeta została zarżnięta już wiele lat temu, o tyle jej współtwórcy mają się bardzo dobrze. To były niesamowite historie osób, które pierwsze dziennikarskie kroki stawały nawet w 1949 roku! Niezwykłe opowieści o omijaniu cenzury, meandrach życia redaktorskiego w epoce PRL…

Później nadszedł czas na prywatę, a więc z redaktorstwem Vogule Poland udaliśmy się do wnętrz mojego przyjemnego m1, gdzie oddaliśmy się temu, co lubimy najbardziej, czyli gadaniu głupot oraz oglądaniu Na Wspólnej. Nie obyło się bez poważnych rozmów o przyszłości redakcji oraz zapewnień o dalszych planach. Cóż, póki co mogę zapewnić, że będzie się działo!

6. Udziel miłego wywiadu (środa)

Gdy wstałem w środowy poranek i spojrzałem za okno zrozumiałem, że jestem wielkim szczęściarzem. Nie każdy potrafi wybrać na dzień wolny akurat ten, w którym jednymi czynnościami, na jakie ma się siłę to zamawianie pizzy i obsługiwanie pilota od kablówki. Po miłych chwilach sam na sam z Panem Brokułem musiałem wstać, gdyż pewna zołza, zwana dalej Journalistką, tudzież Kornelią, zaprosiła mnie na wywiad do swojego nowego formatu. Po krótkiej, lecz obfitej w tańce wizycie w Pakamerze (♡) dotarłem w końcu do Studio 4Piętro. Rozmowa wraz z całą aranżacją trwała ponad trzy godziny. Mam nadzieję, że te 10-15 minut programu zamknie się w momentach, w których nie śmieję się i nie pokazuję tyłka. Oby.

1378703_10151978459565775_890133423_n 1382112_10151978459770775_1661461714_n

7. Przeżyj miły wieczór (czwartek)

To nic, że w drodze do pracy pani w tramwaju obiła ci rękę torebką, w której, sądząc po ciężkości, najwidoczniej przewoziła tytanowe kule. To nic, że tramwaj zepsuł się na Konstruktorskiej i do Służewieckiego Mordoru trzeba było iść pieszo. I tak jest miło. Wieczorem kolejne dwa filmy w ramach Warsaw Film Festival, a później ciąg dalszy wieczoru z M. I nikt mi nie powie, że nie może być miło!

Komentarze:

2 Replies to “żółć #2 (UWAGA! Odcinek miły i sympatyczny)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *