Kto zabił psa?

Konrad Szymański, "Dziwny przypadek psa nocną porą"
fot. zdj. ze spektaklu: Katarzyna Chmura

Na ten spektakl poszliśmy z mamą i babcią trochę z przypadku – akurat go wystawiali, gdy byłem w Polsce, więc postanowiliśmy wybrać się. Nie wierzę w przeznaczenie, raczej w zbiór przypadków, ale gdybym wierzył, to bym pomyślał, że to nie przypadek, że wylądowaliśmy akurat na spektaklu „Dziwny przypadek psa nocną porą”.

A spektakl to w jakimś sensie dla mnie wyjątkowy, bo opowiada historię dziecka w spektrum autyzmu, które próbuje rozwikłać zagadkę śmierci psa sąsiadki. Po drodze ma oczywiście sto przygód, dowiadujemy się o jego niełatwej sytuacji rodzinnej i razem z nim przeżywamy zabawne, jak i te mniej śmieszne momenty.

Przeżywa się ten spektakl wyjątkowo, bo Mark Haddon, autor powieści, na podstawie której powstała sztuka teatralna, z łatwością pokazuje widzom perspektywę osoby w spektrum. Nie widzimy więc „dziwnego” chłopca, którego trudno zrozumieć, ale dostajemy wgląd do jego niesamowitej głowy. Spektrum autyzmu nie jest łatwo wytłumaczyć osobom nie będącym w nim, a zarówno Haddonowi, jak i Jakubowi Kroftcie, który wyreżyserował „Dziwny przypadek psa nocną porą”, udało się to wyśmienicie.

Na dodatkowe komplementy zasłużył Konrad Szymański, który wcielił się w główną rolę – Christophera. Zrobił to bezbłędnie. Jestem w wielkim podziwie dla jego kunsztu aktorskiego, bo rolę miał atypową, a do tego wcielał się w postać dziecka, co czasami w wykonaniu dorosłych bywa męczące lub nawet śmieszne. Nie w tym przypadku, Szymański jest na wskroś autentyczny.

„Dziwny przypadek psa nocną porą” to spektakl piękny, wzruszający, ważny i zabawny równocześnie. Otwiera na empatię, pozwala złapać inną perspektywę, a także – w co głęboko wierzę – rozwija nas. Koniecznie zobaczcie, to były wyśmienite dwie godziny.

5/5


1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.