Na powracające w mojej głowie od zawsze pytanie „jaki jest cel mojego życia?” w tym momencie odpowiadam: moje życie nie ma głębszego sensu i nie wierzę w nic większego poza zbiorem przypadków ewoluującej energii. Gdybym miał więc wskazać cel, to byłyby to szczęście, uśmiech i komfort. Skromne? Być może, ale wciąż wydaje mi się lepsze niż zapierdalanie jakkolwiek dzień i noc, by mieć jak najwięcej mamony. Ten wyścig, by tylko pomnażać, nie wydaje mi się zbyt pociągający. Wolę jednak leżeć i patrzeć w niebo.
Patryk Chilewicz
Tekst