Nie jesteś już zmęczona? Ja jestem, cholernie. Cały czas, codziennie, w każdej sekundzie ktoś jest wykorzystywany przez miliarderów. Czasami osobiście, czasami za pomocą kontrolowanego przez nich światowego systemu. Ledwo wytrzymuję to napięcie i to ciągłe kurwa klękanie przed swoimi ciemiężcami. Mnie to na szczęście nie dotyczy, ale oglądanie tego otwiera mi nóż w kieszeni. A skoro otwiera, to porozmawiajmy szczerze o tym, jak chciałbym, żeby funkcjonował świat: stajesz się miliarderem, to masz określony i kontrolowany termin upłynnienia swoich funduszy. Nikt nie potrzebuje być miliarderem. Milionerem? OK, bywa w życiu różnie, ale miliarderem? Nikt nie potrzebuje takiej ilości pieniędzy. Takie ilości pieniędzy służą do kontroli, sprawowania władzy oraz przede wszystkim wyzyskiwania biedniejszych. Wybaczcie, ale mam dość sytuacji, w którym jakiś pierdolony, ale bogaty śmieć z drugiej części globu, typu Donald Trump, Jeff Bezos czy Elon Musk, wpływa na moje życie. Nikt go na tę funkcję nie wybrał, nikt go o to nie prosi. Niech kurwa idzie na terapię, przeprosi społeczeństwo, odda pieniądze zdobyte na wyzysku. A jak nie, to niech zostanie ścięty.